Patryk Słowik to autor głośnych tekstów o aferze w Warszawskim Szpitalu Południowym w portalu Zero.pl. Według ustaleń dziennikarza w placówce na Ursynowie działał specjalny, wyposażony w kanapy i telewizor pokój na SOR, zapewniający politykom Koalicji Obywatelskiej i ich rodzinom dostęp do szybkiej diagnostyki z pominięciem kolejki.
Proceder, opisany jako "prywatny SOR" czy "salonik VIP" i nadzorowany przez radnego KO Dawida Kacprzyka, pozwalał VIP-om na badania w 10-15 minut, podczas gdy inni pacjenci czekali godzinami - wynika z ustaleń Zero.pl.
Sesja Rady Warszawy z 25 czerwca poświęcona była właśnie ujawnionym patologiom w szpitalu. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, są uzasadnione podejrzenia, że przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska miała korzystać z szybszego dostępu do usług medycznych.

Ona sama temu zaprzeczała. - Od tygodnia żyję w obszarze insynuacji. Nie byłam nigdy w żadnym saloniku (VIP - red.). W ogóle pierwszy raz usłyszałam, że jest takie miejsce w Szpitalu Południowym, w doniesieniach prasowych. Tylko tyle mogę powiedzieć — odpowiedziała Malinowska-Grupińska na pytanie radnego Piotra Szyszki z PiS-u, który wnioskował o jej odwołanie.
Patryk Słowik podczas sesji zadał wprost pytanie Ewie Malinowskiej-Grupińskiej.
- Czy 25 czerwca 2026 r. to nie jest dobry dzień na złożenie najpierw rezygnacji z funkcji przewodniczącej, a potem na złożenie mandatu radnej miasta stołecznego Warszawy? - zapytał dziennikarz.
Jednocześnie w portalu Zero.pl ukazał się ostatnio tekst pokazujący sylwetkę tej jednej z najważniejszych działaczek warszawskiej Koalicji Obywatelskiej, opisujący ją jako "szarą eminencję". Ale bez powiązania z aferą w Szpitalu Południowym.

W rozmowie z Patrykiem Słowikiem wskazałem, że pytanie do Malinowskiej-Grupińskiej w kontekście sesji poświęconej Szpitalowi Południowemu jest zbieżne z publikacjami na Zero.pl o "saloniku VIP" i zapytałem, czy ukaże się tekst o przewodniczącej w tym kontekście.
- Nie jestem zwolennikiem zapowiadania czegoś w innych mediach. Nie mam w ręku gotowego materiału. Nie będę potwierdzał ani zaprzeczał. Ale tak, w portalu Zero.pl ukaże się jeszcze wiele ciekawych artykułów - powiedział Słowik w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.
Jednocześnie stwierdził, że pojawił się na sesji rady miasta nie jako dziennikarz, ale jako mieszkaniec.
– Nie po raz pierwszy byłem na posiedzeniu rady miasta. Nie widzę tu związku z działalnością dziennikarską. Zacząłem chodzić 10 lat temu, gdy wybuchła afera reprywatyzacyjna. Od tamtego czasu byłem może 15 razy – mówił Patryk Słowik.

Dziennikarz uważa, że wczorajsza sesja Rady Warszawy stała się areną rozgrywki, w której radni wcielili się w rolę polityków.
- Negatywnie oceniam sesję. To była przepychanka polityczna. KO mówiła, że PiS jest zły, a PiS, że zła jest KO. Pokłócili się. Najsensowniejsze były wystąpienia radnych Lewicy, bo rzeczywiście dotyczyły sprawy Szpitala Południowego - podsumował w rozmowie z naszą redakcją.
Podczas sesji Słowik zwrócił się wprost do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, stwierdzając, że jego partyjni koledzy zastraszają go po publikacji materiałów o aferze w Szpitalu Południowym. Wskazał między innymi na Romana Giertycha.











