We wtorkowym programie na Kanale Zero Krzysztof Stanowski odpowiadał na pytania widzów. Na to, kiedy Roman Giertych wystąpi w "Godzinie Zero", dziennikarz odpowiedział, że prawdopodobnie taka sytuacja nie będzie miała miejsca, po czym nawiązał do polityka.
"Natomiast mogę Wam powiedzieć, że dostałem dzisiaj do akceptacji pismo, jakie wychodzi do Romana Giertycha, zatytułowane 'wezwanie': 'Działając w imieniu pana Krzysztofa Stanowskiego oraz w imieniu Kanału Zero S.A. z siedzibą w Warszawie na podstawie udzielonych mi pełnomocności (...) wzywam Pana do niezwłocznego zaniechania działań naruszających dobra osobiste pan w zakresie dóbr osobistych pana Krzysztofa Stanowskiego niezwłocznego zaniechania działań naruszających dobra osobiste" – opisał.
Szef Kanału Zero wyjaśnił, że pismo zostało przygotowane przez jego prawników ponieważ "wszystko ma swoje granice".

"I te teksty o tym, że sponsorują nas ludzie handlujący kobietami, łączenie nas z Epsteinem, łączenie nas z Putinem. Ja mogę się z Romanem Giertychem naparzać na riposty i to może mieć swój urok, ale on idzie za daleko i niech sąd rozstrzygnie, czy można w Polsce iść tak daleko. Bo w pewnym momencie się wkurzyłem, bo wszyscy mi wytaczają jakieś procesy za byle gówno, szczerze mówiąc, i ja muszę przed sądem udowadniać, czy miałem rację, czy nie miałem. Raz wygram, raz przegram, różnie bywa – wyjaśnił Stanowski.
Dodał: "Ale tu jest permanentna sieczka ze strony Romana. Sieczka, którą on robi w głowach swoim wyznawcom i prymitywny, chamski atak podważający nas, wyliczony na nasze biznesowe niepowodzenie. Więc pójdzie pismo, co się z tym pismem dalej wydarzy, zobaczymy".

Giertych ripostuje na X
Na ripostę Giertycha nie trzeba było długo czekać. Polityk opublikował wpis w serwisie X, w którym udostępnił informację z listopada ur., dotyczącą jednego ze sponsorów Kanału Zero.
"Uwaga! Za żadne skarby nie podawajcie dalej tego wpisu, gdyż właśnie za to pozywa. Nikt nie może też pytać go o tę kwestię, gdyż to narusza jego dobra osobiste. Jeszcze raz powtarzam. Nie podawajcie dalej tych informacji bo grozi wam pozew Stanowskiego" – kpił Giertych.
"Pan Stanowski nie chce aby go wiązać z prostytucją (którą organizowali jego reklamodawcy). Czy uważacie, że w procesie musimy również wyjaśnić wszystkie okoliczności jego pobytu w klubie GO-Go? To przecież też jest powiązane z tym światkiem. Będzie kogo przesłuchiwać" – zagroził polityk w kolejnym wpisie.












