We wtorek kilka tysięcy rolników, w tym Polacy, protestowało w Strasburgu przeciwko umowie handlowej UE-Mercosur. Demonstracja miała miejsce przed siedzibą Parlamentu Europejskiego i miała zwrócić uwagę na zagrożenia dla rolników, które wynikają z porozumienia.
Po gwałtownych starciach z policją w Strasburgu dwóch polskich rolników zostało zatrzymanych. Służby użyły gazu łzawiącego i armatek wodnych, gdy część protestujących próbowała sforsować bariery przed Parlamentem Europejskim.

Telewizja Republika pokazała swojego operatora kamery na nagraniu , które miało miejsce chwilę po rozpyleniu gazu przez służby. Wycierał mu twarz reporter stacji Michał Gwardyński, którego twarz zasłania maska.
Jak twierdzi stacja, operator miał zostać zaatakowany gazem łzawiącym.
"Panowie się trzymają, kamera jest w użyciu nadal, będziemy pokazywać wszystko, państwu w Polsce, żebyście zobaczyli, co się dzieje tutaj w Strasburgu, przed Parlamentem Europejskim. Mnóstwo policji, gaz" – mówił na nagraniu reporter Republiki.

Zapytailśmy o tę sytuację Tomasza Sakiewicza, prezesa TV Republika. Jak przekazał, obecnie przebywa w USA. Z Gwardyńskim nie udało nam się skontaktować.
Jakiś czas temu opisywaliśmy inną sytuację z Michałem Gwardyńskim. Doszło w centrum Warszawy. W trakcie relacji na żywo przechodzień próbował włożyć reporterowi do kieszeni 400 zł. Dziennikarze stacji podkreślili, że TV Republika można wspierać wyłącznie poprzez wpłaty na konto bankowe.
Gwardyński odepchnięty na kontrmanifestacji smoleńskiej
W innej sytuacji, z marca 2025 roku Michał Gwardyński został odepchnięty podczas kontrmanifestacji w miesięcznicę katastrofy smoleńskiej. Stało się tak po tym, jak zadawał pytania z tezami. Reporterzy Telewizji Republika i wPolsce24 nagrywali wówczas wulgaryzmy wypowiadane przez uczestników kontrmanifestacji.

Pracownicy prawicowych stacji pytali między innymi o hasło "Jeb…ć PiS", w konsekwencji różne osoby kilka razy wypowiedziały je w całości.












