Wydająca "Gazetę Polską Codziennie" spółka Forum w analogicznych komunikatach na pierwszej stronie piątkowego numeru dziennika przeprosiła Jacka Żakowskiego i Tomasza Lisa.
Firma wskazała wobec każdego z dziennikarzy, że "wyraża ubolewanie za dopuszczenie do publikacji jego wizerunku w sposób bezpodstawnie sugerujący, że był on funkcjonariuszem służb komunistycznych". Przyznała, że "powyższe insynuacje są całkowicie nieprawdziwe i naruszyły dobre imię" Lisa i Żakowskiego.
Zaznaczyła też, że przeprosiny opublikowano wskutek przegranego przez nią procesu sądowego. Zajmują one połowę pierwszej strony piątkowej "Gazety Polskiej Codziennie".

W "GPC" Żakowski i Lis jako "dziennikarze do lustracji"
Przeprosiny dotyczą publikacji "Gazety Polskiej Codziennie" z końcówki kwietnia 2017 roku. Na pierwszej stronie zamieszczono zdjęcie Jacka Żakowskiego i Tomasza Lisa, a obok tytuł "Dziennikarze do lustracji".
Poniżej dodano, że Rada Mediów Narodowych "zaapelowała wczoraj do szefów mediów publicznych o niezatrudnianie byłych funkcjonariuszy komunistycznych służb, a także o niepodejmowanie z nimi żadnej innej formy współpracy, mającej wpływ na treść programu". I zacytowano krótko Joannę Lichocką, członkinię RMN i posłankę PiS: "Musimy się odciąć od PRL-u".
Żakowski i Lis od razu rozważali podjęcie działań prawnych co do tej publikacji. – Ja przecież miałem już lustrację, w trakcie procesu z Dorotą Kanią. Wygrałem ten proces, musieli mnie przepraszać. Redakcja ma więc dobitną świadomość, że sugestia, jakiej dopuściła się na okładce, jest kłamliwa. Rozumiem jednak, że mnie nie lubią i uważam, że jest to rodzaj mojej zasługi – przypomniał Jacek Żakowski.

Tomasz Lis w piątek rano publikację przeprosin odnotował na platformie X. – Trwało to prawie dekadę, ale koniec wieńczy dzieło – skomentował.
Sprzedaż "Gazety Polskiej Codziennie" od kilku lat nie jest audytowana przez Polskie Badania Czytelnictwa.

Jak szczegółowo opisywaliśmy, spółka Forum w 2024 roku przy spadku przychodów o prawie 55 proc. zanotowała 1,1 mln zł straty netto. Na początku 2024 r. z tytułów Tomasza Sakiewicza, a także innych mediów prawicowych, zniknęła zdecydowana większość reklam podmiotów państwowych.














