W niedzielę prezes Republiki chwalił się przekroczeniem przez główny kanał stacji na YouTube 1,6 mln subskrybentów. Zachęcał do wpłat na rzecz stacji. — Oprócz tego, że potrzebujemy pieniędzy, a naprawdę ich w tej chwili potrzebujemy, to jeszcze dostaję sygnał, że to, co do państwa mówię, dociera, państwo to popierają. Wystarczy najechać na QR kod i wpłacić nawet 10 zł — stwierdził.
"To całkowicie wystarczy, żeby utrzymać Republikę"
Zauważył, że nie wszyscy widzowie sobie radzą z kodami QR. — Ja nauczyłem się dopiero, jak podczas ostatnich 2 lat zmieniliśmy trochę sposób funkcjonowania Republiki po zniszczeniu TVP, bo w zasadzie TVP już nie ma. Mamy jakąś tubę propagandową rządu. Jak ktoś sobie nie radzi, to nie musi być QR. Kod jest prosty, bo najeżdża się aparacikiem i aparacik prowadzi. Jest numer konta, zrobić przelew, najlepiej ustawić stałe przelewy — tłumaczył.

Szef stacji ocenił, że nie wszystkich stać na wpłaty. — Wielu z nas nie stać. To jest zrozumiałe przy tym, co się dzieje na stacjach benzynowych, przy rachunkach za prąd. 10 zł stałego przelewu to nie jest duża suma. Ten program ogląda 0,5 mln ludzi, a na YouTube będzie pewnie drugie tyle. To całkowicie wystarczy, żeby utrzymać Republikę. Jak dosłownie każdy się zaangażuje, to damy radę. Jak ktoś nie może i ktoś inny za niego wpłaci dodatkowe 10 zł, to też damy radę — mówił.
Dalej Sakiewicz przeszedł do krytyki rządzących. — Ja muszę tyle razy stawić się na prokuraturze, policji i w sądzie. Tusk mi wytoczył trzy sprawy, TVN trzy, Grodzki dwie. W takiej sytuacji jest bardzo wielu naszych dziennikarzy, Jarek Olechowski, gdzieś ciągnęli nawet Danusię Holecką, Michał Rachoń jest wzywany ze mną do prokuratury. Nie ma u nas prawie kogoś, kto nie miałby problemów — tłumaczył szef Republiki.

Prezes stacji twierdzi też, że jest inwigilowany. — Ta władza się nie zajmuje przestępcami. Wysyła Agencję Wywiadu czy jakieś służby, żeby mnie fotografowały w Monaco, jak piję kawę z reklamodawcą. Takich sytuacji mamy na co dzień dziesiątki. Aby sobie z tym poradzić, potrzeba państwa wsparcia — zauważył Sakiewicz. Stacja boryka się z bojkotem wielu reklamodawców.
Dodał, że to pierwszy tego typu apel. — To nie jest normalna sytuacja. Nigdy tak nie apelowaliśmy, bo staraliśmy się jakoś na rynku utrzymać. Dzisiaj wiemy, że to jest po prostu wojna. Po jednej stronie jest istnienie niepodległej Polski i wolność słowa, o którą walczy Republika, a po drugiej stronie ludzie, którzy chcą zniszczyć polską demokrację i niepodległość — przekonywał.
Pensje i rachunki za prąd dzięki przychodom z YouTube
Później szef Republiki podzielił się kilkoma szczegółami dotyczącymi przychodów stacji. — YouTube jest ważnym źródłem naszego dochodu. Nawet, jak ktoś nie ma pieniędzy, ale zasubskrybuje nas i tam klika, to te pieniądze jakoś do nas dopływają. Nie ujawniam szczegółów, ale z tego dostajemy swoje pensje, płacimy za prąd. Z YouTube mamy pieniądze, YouTube nam płaci za to — mówił. Niedawno Plejada informowała o opóźnieniach w wypłatach w stacji.

Platforma nie pokrywa jednak kosztów funkcjonowania stacji. — Państwo pytają, po co tyle pieniędzy. Trzeba to wyjaśnić. Aby ten sygnał dotarł do państwa, musimy wydać ponad 2 mln zł miesięcznie, tylko na to, żeby państwo mogli nas odbierać. To koncesja, którą nam niby sąd uchylił, ale mamy płacić dalej. Na szczęście mamy inne koncesje i odwołaliśmy się od decyzji sądu. Oprócz koncesji płacimy za dosył i satelitę. To też są ogromne pieniądze — wyjaśniał Sakiewicz.
Jego zdaniem stacja nie zarabia na obecności w sieciach kablowych. — YouTube jest jedynym przypadkiem, kiedy nam płacą za to, że państwo odbierają. Opłaty za kablówki do nas w większości nie docierają albo są nie dla nas. Bardzo dobrze, że państwo w kablówkach nas odbierają, bo tam jest bardzo dobra jakość. To nie są dla nas pieniądze, tylko dla kablówek — tłumaczył szef Republiki.

Niedawno Republika zapłaciła brakującą kwotę rocznej opłaty koncesyjnej (1,85 mln zł). Stacja próbowała rozłożyć ratę roczną na raty miesięczne, ale nie zgodziła się na to Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Rok temu Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję koncesyjną zezwalającą na emisję Republiki i wPolsce24 na MUX-8 naziemnej telewizji cyfrowej. Sprawę rozpatruje Naczelny Sąd Administracyjny.
Nadawcy obecni na ogólnopolskich multipleksach naziemnej telewizji cyfrowej twierdzą, że miesięczne opłaty na rzecz operatora Emitel zbliżają się do 1 mln zł. Republika musi też płacić za dzierżawę miejsca na transponderze satelitarnym Cyfrowego Polsatu. Część nadawców opłaca atrakcyjne miejsca na listach dekoderów dostawców płatnej telewizji i w interfejsach serwisów streamingowych.











