Jacek Laskowski czy Mateusz Borek?
Kogo bardziej lubię słuchać? Jeśli chodzi o komentarz sportowy, to jest to kwestia bardzo subiektywna. Jeden człowiek postawi na barwę głosu, inny na sposób prowadzenia historii. To kwestia indywidualna, nie chcę tego wartościować.
Komentator, którego wyjątkowo cenisz z innej stacji?
To nie będzie niespodzianka, skoro Mateusza Święcickiego zaprosiłem do pracy przy Euro 2024. Cenię to, jak Mateusz komentuje mecze i z przyjemnością słucham jego komentarza spotkań ligi hiszpańskiej czy włoskiej w Eleven Sports.
Chodzi o wiedzę, czy sposób budowania napięcia?
I to, i to. Cenię, jak opowiada o meczu, ale też jak wiele ciekawych historii związanych z kulturą czy historią wplata w komentarz. Myślę, że to jest wartość dodana do transmisji. Aczkolwiek wiem, że są osoby, którym to mniej odpowiada.

Kto będzie komentował mecze polskiej reprezentacji, jeśli ta awansuje na mundial?
Jeszcze tego nie ustalaliśmy. Jeszcze nie mamy zaplanowanej obsady na mundial, bo nie wiemy, czy Polacy tam zagrają. To kluczowe. Dopiero w oparciu o ostateczne rozstrzygnięcia będziemy podejmować decyzje.
Decyzja należy do ciebie?
Tak. W przypadku największych wydarzeń mam decydujące zdanie. Ale wcześniej otrzymuję propozycje od kierownictwa redakcji, które zajmuje się ustalaniem obsady komentatorskiej. I w większości przypadków nie zgłaszam uwag. Ufam swojemu zespołowi.
Dariusz Szpakowski jest w grze? Pożegnał się z anteną jako komentator podczas ostatnich mistrzostw świata.
Nie rozmawiałem jeszcze z Darkiem o tym mundialu. Byłem na poprzednich mistrzostwach w innej roli (rzecznik związku oraz team manager kadry – red.) i pamiętam, jak żegnał się wtedy z widzami. Powiedziałem mu, że lepszy mecz na pożegnanie z mundialem to już na pewno mu się nie przydarzy. Finałowe starcie Francji i Argentyny było genialne.

Planujecie specjalne komentarze podczas turnieju z udziałem osób, które na co dzień się tym nie zajmują?
Zaplanujemy to wszystko dopiero po 31 marca, gdy odbędzie się finał baraży. Spotkań jest bardzo wiele, tym razem aż 104 mecze. Tylko w fazie grupowej liczba meczów wzrosła do 72, a w ostatnich turniejach finał mistrzostw świata to był mecz numer 64. To kwestia nowego formatu. Do tego dochodzą liczne transmisje w nocy naszego czasu. Jest wiele czynników, które zdeterminują nasze plany.
Ile zarabiają komentatorzy sportowi w TVP?
Kwot nie mogę zdradzić.
Ale należą do tych, którzy zarabiają najwięcej w redakcji, nie licząc wyższych stanowisk kierowniczych?
Siatka płac jest szeroka. W redakcji są zarówno młode osoby, które dopiero zaczynają karierę dziennikarską, więc ich uposażenie jest nieco niższe, jak i znani, doświadczeni komentatorzy, którzy zarabiają więcej.

Co zmieni awans lub brak awansu reprezentacji na mundial?
Przede wszystkim patrzę na to z perspektywy całej Telewizji Polskiej. Brak awansu byłby dla nas mniej korzystny, bo w takiej sytuacji automatycznie zmniejsza się zainteresowanie samym mundialem nie tylko ze strony kibiców sportu, ale i wszystkich widzów.
To zaś ma wpływ na decyzje reklamodawców, którzy mogą gdzie indziej wydać pieniądze. Tymczasem Telewizja Polska potrzebuje każdego zastrzyku gotówki, bo sytuacja finansowa spółki nadal jest trudna.
Druga sprawa to nasza obsługa turnieju. Jeżeli reprezentacja awansuje, będziemy na miejscu obsługiwać nie tylko jej mecze, ale też cały pobyt kadry. To będą codzienne meldunki z Teksasu, bo zakładam, że tam znajdzie się baza drużyny w przypadku awansu.
Ile osób możecie wysłać, jeśli drużyna narodowa przejdzie baraże?

Myślę, że zamkniemy się w grupie maksymalnie 30 osób.
A w przypadku braku awansu?
Wtedy wyślemy komentatorów jedynie na mecz otwarcia, po którym wrócą do Polski. Następnie wyślemy dwie pary komentatorów, które zrelacjonują mecze od fazy ćwierćfinałowej aż do finału. Wszystkie pozostałe mecze będziemy komentować z redakcji przy Woronicza. Niezależnie od awansu na turniej poleci także trzech reporterów do pracy w każdej z trzech stref mistrzostw, aby przygotowywać ciekawe materiały związane z mundialem.
Jeśli Polacy zagrają na mundialu, jak duży byłby dla Was koszt obsługi turnieju?
Kwoty są duże, ale to wynika przede wszystkim z cennika FIFA, która wysoko wyceniła swoje usługi. To będzie dla wszystkich nadawców droższy mundial niż ten w Katarze.
Tym bardziej pewnie martwi Cię oglądalność turnieju i pory rozgrywanych spotkań?

Oczywiście będą mecze z udziałem takich drużyn jak Curacao, Jordania czy Uzbekistan, które pewnie nie porwą tłumów w nocy. Ale trzeba też pamiętać, że dziś w oglądalności bardziej liczą się nawet nie te bezwzględne liczby: ile osób oglądało wydarzenie, a udział w rynku. Zakładam, że ci, którzy nie będą spać w nocy, wybiorą mecze na antenie TVP.
A pokażecie spotkania w transmisji 4K?
Nie mamy takich planów.
Za nami zimowe igrzyska w Mediolanie. Jak oceniacie oglądalność?
Bardzo pozytywnie. Oglądały się lepiej niż poprzednie zimowe w Pekinie. Wtedy była większa różnica czasu, ale znów wrócę do tego, że jeżeli spojrzymy na udziały rynkowe, to zarówno w telewizyjnej Jedynce, jak i w TVP Sport zawody oglądały się lepiej. To sprawiło, że w lutym 2026 roku osiągnęliśmy najlepszy wynik pod względem udziałów stacji w rynku w całej dwudziestoletniej historii TVP Sport.

Trzy medale Kacpra Tomasiaka, ale widzów znacznie mniej niż w przypadku sukcesów olimpijskich Adama Małysza czy Kamila Stocha. O czym to świadczy?
Trzeba na to spojrzeć dwutorowo. Z jednej strony oglądalność każdej telewizji linearnej zmniejsza się, z drugiej – widzowie przesiadają się na streaming i media online, z których to źródeł wyniki nie wliczają się do danych Nielsena.
Pamiętajmy o tym, że sport w Telewizji Polskiej można oglądać nie tylko linearnie w kanale TVP Sport, ale również w TVP Sport dostępnym w streamingu, na stronie internetowej kanału czy w naszej aplikacji, a wszystko całkowicie za darmo.
Jednocześnie zauważmy, że zainteresowanie skokami w Polsce mocno spadło w ostatnich latach. Generalnie w sporcie tak jest, że jak nie ma wyników, to widzowie mniej chętnie włączają transmisje.

Czy z wypiekami na twarzy śledzą dziś nasze relacje z biegów narciarskich kobiet? Niekoniecznie, bo od czasów Justyny Kowalczyk sporo się zmieniło. I podobnie wygląda to w skokach, kiedy w ostatnich latach tych sukcesów było znacznie mniej.
Nie pokazaliście Rosjan i Białorusinów podczas transmisji z ceremonii otwarcia i zamknięcia paralimpiady w Mediolanie.
To była szybka decyzja. Gdy tylko pojawiło się potwierdzenie, że Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski zezwolił im na start z symbolami narodowymi i nasz krajowy komitet postanowił zbojkotować ceremonię, automatycznie zdecydowaliśmy się na taki ruch.
Nie pytaliśmy nikogo o zdanie, o zgodę. Uważam, że to mogła być jedyna słuszna decyzja. Nie ma naszej zgody na rozmywanie odpowiedzialności Rosji za zbrodnie popełniane w wojnie przeciwko Ukrainie. Nie chcemy i nie możemy się do tego przyzwyczajać. Zresztą to nie był tylko nasz bojkot. Na przykład niemieccy zawodnicy nie chcieli słuchać hymnu Rosji i robić sobie zdjęć z zawodnikami z tego kraju.

A obawialiście się reakcji Europejskiej Unii Nadawców (EBU) albo Krajowej Rady Radiofonii Telewizji?
Sprawdziliśmy naszą umowę z EBU. Nie było zapisów zakazujących podobnych działań. Oczywiście, gdyby ktoś protestował, to przedstawilibyśmy swoje zdanie. Nie baliśmy się konsekwencji, a sprawa była ważna.
Ale sportowców z Rosji i Białorusi podczas igrzysk olimpijskich pokazaliście.
Wtedy było trochę inaczej, bo ci zawodnicy startowali jako neutralni. Koledzy z Łotwy poszli jednak dalej i zdecydowali się nie pokazywać zawodników z tych krajów. My po prostu aż tak drastycznie do tego nie podeszliśmy.
Pozyskaliście ostatnio prawa m.in. do NBA i NHL. Transmisje są głównie w nocy. Jeśli patrzeć później na oglądalność, opłaca wam się?
Nabyliśmy te prawa z pełną świadomością tego, że większość spotkań będzie w porze nocnej. Ale są też mecze NBA rozgrywane w specjalnych wieczornych slotach w weekendy, z myślą o europejskim widzu. Jesteśmy zadowoleni z wyników oglądalności, ale i pozytywnego odbioru wśród widzów.

Potencjał jest duży, co pokazał chociażby niedawny pojedynek New York Knicks z Los Angeles Lakers, który mogliśmy pokazać na profilu TVP Sport w serwisie YouTube. Obejrzało go ponad 80 tys. osób, do tego 20 tys. w aplikacji. Na antenie liczby też są zadowalające i niekiedy nocne udziały sięgają 3 procent.
O pozyskaniu jakich praw marzysz?
Możemy mówić o koncercie życzeń? Na pewno chciałbym pokazać mecze z udziałem Igi Świątek, do tego spotkania Realu Madryt i Barcelony w lidze hiszpańskiej. Do tego dobrze byłoby mieć siatkówkę, przynajmniej na poziomie reprezentacyjnym.
Kilka miesięcy temu pojawiła się informacja, że prawa do turniejów kobiecych w tenisie WTA przejdą od kolejnego sezonu z Canal+ do Eleven Sport. Staraliście się o nie?
Rozmawialiśmy na ten temat, ale trzeba pamiętać o pewnych uwarunkowaniach. Kibice nie zawsze mają świadomość, że w umowach są pewne obligatoryjne elementy, które dany nadawca musi spełnić. Mam na myśli np. wyemitowanie odpowiedniej liczby godzin transmisji z danej imprezy, w tym wypadku turnieju tenisowego.

W sytuacji TVP Sport, gdy mamy do dyspozycji jedną antenę, jest to nie do spełnienia. I na samym starcie zostajemy skreśleni. Nie jesteśmy w stanie dowieść oczekiwań dotyczących zakresu transmisji, które muszą być na antenie, a nie w internecie.
Zatem wraca pytanie o TVP Sport 2. Rozmawiacie z KRRiT na temat zmiany Karty Powinności, by mógł powstać drugi kanał sportów?
Nie ma obecnie tematu uruchomienia kanału TVP Sport 2. Bardzo chciałbym poważnie o tym rozmawiać, ale obecnie – gdy KRRiT blokuje jakąkolwiek możliwość zmian w Karcie Powinności – nie ma takiej opcji na stole. Dwa lata z rzędu składaliśmy nowe propozycje zmiany Karty Powinności, dotyczące m.in. likwidacji nierentownych kanałów, ale to nie przechodzi.
Jednocześnie ponownie przypominam, że widzowie mogą oglądać za darmo wydarzenia sportowe na naszej stronie internetowej czy w aplikacji. Czasem tylko muszą obejrzeć w zamian reklamy. Przy obecnym poziomie dostępu do internetu, konsumpcji treści w streamingu, dla nikogo nie powinno to być barierą nie do przeskoczenia. Zwłaszcza że aplikacja TVP Sport dostępna jest w SmartTV, więc można nas oglądać na ekranie telewizora.
Chociaż są pewnie starsi widzowie, którzy jednak przyzwyczajeni są do telewizji linearnej?
Tak, ale przykładowo moi rodzice, którzy do najmłodszych nie należą, nie mają problemu ze znalezieniem transmisji. Mój tata jest wielkim fanem sportu i np. w Polsat Box na komputerze ogląda siatkówkę, a równolegle w telewizji mecze Igi Świątek w C+ czy nasz TVP Sport.
A w przypadku siatkówki toczą się rozmowy z Polsatem na temat sublicencji?
Nie ma dziś takich rozmów. Właściciel praw musi być najpierw zainteresowany udostępnieniem sublicencji.
Niedawno w rozmowie ze Sport.pl powiedziałeś: "Oglądalności Ligi Mistrzów są dla mnie pewnym rozczarowaniem". Zrezygnujecie?
Mamy umowę sublicencyjną z Canal+ na konkretny sezon. Bardzo poważnie bierzemy pod uwagę rezygnację z tych rozgrywek w kolejnym sezonie. Ceny za mecze Ligi Mistrzów są absolutnie nieadekwatne do tego, ile osób ogląda dane spotkania. Zwłaszcza, gdy zestawi się je z ubiegłymi latami.
Dla przykładu ostatnie hitowe starcie Realu Madryt z Manchesterem City jeszcze trzy-cztery lata temu mogło liczyć na dwa mln widzów, a mecz tych zespołów z ubiegłego tygodnia obejrzało na dwóch antenach łącznie niespełna 750 tys. osób.
To kwestia zmiany formatu rozgrywek czy przesytu piłką?
Uważam, że sam format ligowy jest dobry, a ostatnią kolejkę fazy ligowej i multiligę oglądało się świetnie. Jednak samej piłki w telewizji jest obecnie bardzo dużo. Nie da się tego wszystkiego obejrzeć. Kiedyś na mecze Ligi Mistrzów czekało się jak na święto. Środowy wieczór był czymś wyjątkowym. Dziś wielka piłka w telewizji jest praktycznie codziennie.
Mundial też idzie w złym kierunku, skoro zostanie rozszerzony z 32 do 48 drużyn?
Piłka to wielki biznes i trzeba na nią patrzeć inaczej niż na pozostałe dyscypliny sportu. W futbolu pieniądze są nieporównywalnie większe niż gdzie indziej. UEFA ma świetny produkt w postaci Ligi Mistrzów, na którym co rok zarabia olbrzymie pieniądze. FIFA nie chce być gorsza, ale dotychczas miała mundial tylko raz na cztery lata.
Dlatego wprowadza nowe rozgrywki, takie jak Klubowe Mistrzostwa Świata, czy powiększa liczbę drużyn na finałowym turnieju mistrzostw świata. Nawet między tymi federacjami jest finansowa rywalizacja.
Gdy uwzględnimy oglądalność w TVP Sport, jaki procent widzów meczu ogląda go w telewizji, a jaki w internecie?
Mogę podać przykład listopadowego spotkania z Holandią, które łącznie oglądało prawie 5,3 mln osób, z czego w internecie pół miliona. To kilka razy mniejszy poziom zainteresowania, niekiedy właśnie w granicach 10 procent.
A koszty praw do transmisji zależą bardziej od konkretnej dyscypliny sportowej czy konkurencji ze strony nadawców?
I od jednego, i od drugiego. Prawa do piłki nożnej były, są i prawdopodobnie pozostaną najdroższe. Jeśli o daną transmisję walczy kilku nadawców, wtedy dochodzi do swoistej licytacji.
Jak to wygląda?
Jeśli np. UEFA organizuje przetarg na Euro kobiet, obowiązuje określony termin składania ofert i po prostu albo się go wygrywa, albo nie. W przypadku rozmów z klubami Ekstraklasy o meczach eliminacyjnych do europejskich pucharów wygląda to inaczej: wszystko opiera się na kontaktach i telefonach.
Zdarzało się, że po złożeniu oferty jednemu z klubów dostawaliśmy wiadomość od prezesa: "Konkurencja zaproponowała tyle i tyle – co wy na to?". To dobre dla klubu, ale niekoniecznie dla rynku telewizyjnego.
A jakie są ceny praw?
Bardzo zróżnicowane. Liga Mistrzów to produkt premium, ale dla porównania pokazywaliśmy w grudniu mistrzostwa świata w darcie, za które zapłaciliśmy ułamek tego, co za Ligę Mistrzów. Tymczasem mecz ćwierćfinałowy Krzysztofa Ratajskiego obejrzało więcej osób niż niektóre mecze Ligi Mistrzów. Przegraliśmy walkę o prawa do Pucharu Króla, a za te same pieniądze pozyskaliśmy prawa do NBA, Pucharu Anglii i NHL.
A myśleliście o turniejach światowych w darcie?
Rozmawialiśmy o wybranych turniejach, ale konkurencja złożyła lepszą ofertę. Światowa federacja uznała, że dla niej lepszym wyborem będzie współpraca z Canal+. Takie są realia rynku. Nie ma powodu, by się obrażać, bo często rywalizujemy o ten sam produkt.
Mówiłeś, że model pokazywania Ekstraklasy jest dla was satysfakcjonujący. Planujecie zmiany na tym polu?
Uważam, że to idealny model funkcjonowania dla każdej z zawodowych lig w Polsce: jeden mecz w otwartej telewizji, reszta na płatnej antenie. Otwarty dostęp jest korzystny dla marki rozgrywek, promuje ligę, a prywatny nadawca może zaoferować pieniądze, które potem trafiają do klubów, a te z kolei mogą się rozwijać.
Jesteśmy zadowoleni z naszego kontraktu. Oczywiście zawsze lepiej byłoby płacić mniej. Było wiele krzyku o to, które spotkania pokazujemy, ale gdy spojrzymy na tabelę ligową, jak jest spłaszczona, to trudno do końca powiedzieć, co będzie hitem, co nie.
Chyba że chodzi o spotkania Legii?
Tak, Legii i Lecha, bo te kluby zawsze generują spore zainteresowanie. Choć zauważyłem, że również Jagiellonia powoli zbliża się do tego poziomu.
Czy model całkowicie bezpłatnego kanału sportowego jest możliwy do utrzymania w dłuższej perspektywie bez dodatkowych opłat typu PPV, gdy weźmiemy pod uwagę rosnące koszty praw?
Jesteśmy telewizją publiczną, która z definicji jest darmowa. Pytanie też, czy sport mieści się w pojęciu misji publicznej.
Mieści się?
Moim zdaniem tak. Zwłaszcza gdy mówimy o meczach reprezentacji Polski w piłce nożnej, koszykówce, siatkówce, udziale polskich zawodników na igrzyskach, mistrzostwach świata czy Europy. To pewnego rodzaju dobro narodowe, które łączy ludzi przed telewizorami.
Ludzie chętnie dzielą wspólnie takie emocje. Chcą wspólnie przeżywać i identyfikować się z sukcesami rodaków na arenie międzynarodowej. Duże sportowe wydarzenia na żywo to wciąż ogromny atut telewizji linearnej. Jednocześnie, gdy spojrzymy na prawa sportowe, ten biznes rzeczywiście nie jest zbyt dochodowy.
Do tego dochodzi konkurencja ze strony platform streamingowych, które coraz mocniej walczą o sport.
Pytanie tylko, czy ten rynek w pewnym momencie się nie przegrzeje. Bo na końcu jest widz, który musi płacić za dostęp do tych wszystkich usług. Jeśli najważniejsze wydarzenie będzie rozproszone między kilkoma platformami, to odbiorcy zacznie doskwierać coraz wyższy koszt dostępu. A to w dłuższej perspektywie może doprowadzić do zmęczenia takim modelem konsumpcji sportu. Widzowie nie są gotowi za wszystko płacić.
We Włoszech DAZN pozyskał prawa do wszystkich spotkań tegorocznych piłkarskich mistrzostw świata, a publiczne RAI pokaże tylko niektóre mecze. O czym to świadczy?
Na pewno o dużych oczekiwaniach finansowych ze strony FIFA. Działacze analizują, ile mogą ściągnąć pieniędzy z danego rynku. RAI to publiczny nadawca, a DAZN jako serwis streamingowy może wyłożyć więcej. Natomiast pamiętajmy, że DAZN w ostatnich latach potrafił chybić z inwestycjami. Mam na myśli ligę francuską czy belgijską.
Pamiętajmy też, że Włosi od lat nie grali na mundialu i nadal nie są pewni udziału w tegorocznym turnieju, bo podobnie jak my muszą przebrnąć przez baraże. O tym, czy deal DAZN będzie opłacalny, w dużej mierze zdecyduje występ Squadra Azzurra w eliminacjach.
Od dwóch lat kierujesz stacją TVP Sport. Z czego jesteś najbardziej dumny?
Nie jestem człowiekiem, który lubi się chwalić. Na pewno cieszę się z realizacji Euro 2024 – to był pierwszy duży projekt po moim przyjściu do TVP. Nie jest też tajemnicą, że wcześniej przez 11 lat pracowałem przy reprezentacji, więc ten projekt miał dla mnie dodatkowy, ambicjonalny charakter.
Uważam, że pozytywne było dla nas również ściągnięcie po latach przerwy praw do transmisji meczów NBA. Dodałbym również rozwój digitalu w TVP Sport, a zwłaszcza rekordowe wyniki osiągane na profilu TVP Sport w serwisie YouTube. Aczkolwiek nigdy nie jest tak, że nie może być lepiej. Jak to mawiał selekcjoner Adam Nawałka, "zawsze są rezerwy".
Za co chciałbyś zostać zapamiętany jako dyrektor?
Chciałbym zostać zapamiętany jako dyrektor, który rozwinął TVP Sport w nowoczesną telewizję sportową dla wszystkich. Taką, w której każdy kibic znajdzie coś dla siebie. Zresztą dane oglądalności pokazują, że idziemy w tym kierunku, bo w przeciwieństwie do innych stacji sportowych notujemy niewielkie różnice oglądalności między grupą ogólną widzów i tak zwaną grupą komercyjną.
To pokazuje, że z ofertą trafiamy do wszystkich. Na pewno wiele rzeczy mogliśmy zrobić też lepiej, gdybyśmy mieli więcej pieniędzy.
Proszę o przykład.
Kwestie technologiczne, rozwój aplikacji i strony internetowej TVP Sport. Wszystko to wiąże się z dużymi nakładami finansowymi, których nam brakuje.
A czego wstydzisz się po tych dwóch latach najbardziej?
Po dwóch latach widzę kilka rzeczy, które chciałbym zrobić szybciej lub lepiej, zwłaszcza w obszarze naszych produktów cyfrowych. Telewizja Polska to duża organizacja i takie projekty wymagają współpracy wielu zespołów. Dziś dużo lepiej rozumiem mechanizmy działania tej instytucji i wiem, jak ważna jest konsekwencja w doprowadzaniu zmian do końca.
Z drugiej strony wierzę, że błędy są naturalną częścią rozwoju, a najgorsze, co można zrobić, to ich nie analizować i nie wyciągać wniosków. Każde takie doświadczenie sprawia, że następną decyzję podejmujesz po prostu mądrzej.











