Brodowski, który był związany z ośrodkiem od 1996 i przez pół roku kierował nim w 2023 roku, poinformował o zawieszeniu wydawców na Facebooku. Później jego doniesienia potwierdziła wrocławska "Gazeta Wyborcza". Prosiliśmy w czwartek biuro prasowe TVP o stanowisko w tej sprawie, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Odejście Jałochy po walce o emisji reportażu
W TVP3 Wrocław doszło do zawieszeń wśród wydawców po tym, jak sprzeciwili się nieemitowaniu reportażu Roberta Jałochy, który w latach 2010-2020 pracował w TVN. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że odsunięto od pracy osoby związane z przygotowaniem i redakcją materiału — w tym wydawczynię odpowiedzialną za jego redakcję.

Reportaż miał dotyczyć aktu oskarżenia w sprawie Collegium Humanum, w której jednym z oskarżonych jest prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Prokuratura twierdzi, że Sutryk miał uzyskać dyplom MBA bez studiów i egzaminu, w zamian za zatrudnienie byłego rektora uczelni w miejskiej spółce.
Według prokuratury kontrakt był fikcyjny. Kierownictwo TVP argumentowało, że materiał był nierzetelny i "wprowadzał widzów w błąd", bo "stawiał znak równości między oskarżeniem a wyrokiem sądu".
Inaczej sprawę przedstawia autor. — Informacje przekazywane przez biuro prasowe Telewizji Polskiej są nieprawdziwe. Nikt nie prosił mnie o wprowadzenie jakichkolwiek poprawek do materiału — mówił Robert Jałocha w rozmowie cytowanej przez "Gazetę Wyborczą". Dziennikarz dodał, że przez cztery tygodnie walczył o emisję i odszedł z TVP Wrocław, gdy do niej nie doszło.

Piątka wydawców wysłała pytania do kierownictwa
Z relacji "Gazety Wyborczej" wynika, że pięcioro z sześciorga wydawców programów informacyjnych wysłało do kierownictwa redakcji mail z pytaniami o powody blokady. Podkreślali, że przy każdym zarzucie przedstawiono stanowisko prezydenta. W nieoficjalnych ustaleniach pojawia się też warunek emisji: wywiad z Jackiem Sutrykiem, co — jak opisano — miało być "niemożliwe do spełnienia", bo prezydent nie wypowiada się w sprawie zarzutów.
Po ujawnieniu sprawy miały rozpocząć się rozmowy z wydawcami, którzy podpisali się pod listem. Jeden z nich — według tych relacji — został odsunięty od funkcji tego samego dnia, co wiązało się z obniżeniem wynagrodzenia. Dzień później wydawczyni usłyszała, że nie będzie pracować w grupie wydawców; to ona odpowiadała za redakcję niewyemitowanego materiału.

Marcin Brodowski, były szef programów informacyjnych TVP Wrocław, opisał tę sytuację w mediach społecznościowych. "W TVP3 Wrocław zawieszono dwóch z pięciu wydawców, którzy podpisali się pod listem z prośbą o wyjaśnienie sprawy zablokowanego materiału. Pozostali mają zastanowić się nad swoim postępowaniem" — stwierdził. "Takich rzeczy w historii telewizji Wrocław po prostu nie było. Trudno nie nazwać tego wprost: to są działania represyjne" — dodał.












