Przeprosiny dla Vogule Poland zostały opublikowane w mediach społecznościowych stacji 27 lipca.
Na instagramowym profilu TVN pojawił się oficjalny post, w którym czytamy: "Zarząd TVN S.A. przeprasza Vogule Poland Spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Piastowie za rozpowszechnianie niepotwierdzonych informacji, jakoby Vogule Poland S.A. z o. o. ciągle łamała prawa autorskie, przyczyniała się do rozpowszechniania nienawiści i promowała tzw. hejt".

W tym samym medium opublikowano również drugi post o mniej oficjalnym, a nawet pojednawczym charakterze:
"Hej Vogule Poland, po latach sporu chcemy zrobić krok do przodu. Nie każda historia ma idealny początek, ale każda może mieć szczęśliwe zakończenie" – czytamy na pierwszym slajdzie. Na kolejnych TVN zapewnia, że szanuje wyrok sądu. Pada również słowo "Przepraszamy", a także zapewnienie, że stacja docenia "kreatywność twórców internetowych i rolę, jaką odgrywają w dzisiejszej kulturze".
Sporo uwagi przyciągnęła również końcówka: "Jeśli macie ochotę, zapraszamy na kawę. Może to dobry moment, żeby otworzyć nowy rozdział?"

Post wzbudził entuzjazm wśród komentujących. "Przytomna strategia" – skomentowała twórczyni profilu Psie sucharki. "No brawo" – napisała Maja Herman, psychiatrka prowadząca popularny profil na Instagramie. Pod postem są dzisiaj 9143 serduszka.
Sami zainteresowani nie podzielali jednak entuzjazmu internautów:
– Gdy zorientowaliśmy się, że poza sądownie wymuszonymi przeprosinami TVN skonstruował też drugi post, byliśmy od początku przekonani, że to dalszy ciąg próby mydlenia oczu opinii publicznej. Osobiście poczułem zawód, bo miałem nadzieję, że po tylu latach i roszadach wewnątrz ich korporacji stać ich na więcej. Naiwny ja! – wspomina Patryk Chilewicz.
Zaproszenia nie było?
Twórcy Vogule Poland na pytania o to, czy do spotkania doszło, odpowiadają już od kilku dni. Nam mówią:
– TVN nigdy nas nie zaprosił na kawę. Oni ogłosili światu, że nas zaprosili, ale to zaproszenie nigdy realnie nie dotarło. Nie jest to nic innego, jak ich kolejny zabieg PR-owy, który miał przykryć skalę porażki, do jakiej sami w swojej zawiści się doprowadzili – stwierdza Chilewicz.

– Moje pytanie brzmi: czy jeśli chcesz się z kimś umówić na kawę, to robisz o tym post w mediach społecznościowych, czy odzywasz się do osoby, z którą na tę kawę chcesz iść? Wydaje mi się, że odpowiedź na to pytanie jest kluczem do tego, o co tak naprawdę chodziło PR-owym "specom" z Wiertniczej – dodaje.
Zapytaliśmy stację TVN, czy kontaktowała się z twórcami Vogule Poland osobiście po wystosowaniu przeprosin. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Długa walka Dawida z Goliatem
Spór Vogule Poland z TVN trwał 8 lat. Jego zarzewiem było wykorzystywanie przez Vogule Poland fragmentów programów produkcji TVN. Twórcy pokazywali ekran swojego telewizora, na którym oglądali programy takie jak "Kuchenne Rewolucje" Magdy Gessler czy "Projekt lady" Małgorzaty Rozenek-Majdan, dodając swój komentarz do tego co widzą.

TVN stał na stanowisku, że relacje Vogule Poland miały charakter hejterski, a także stanowiły naruszenie praw autorskich. W wyniku skarg konto prowadzone przez Patryka Chilewicza i Adama Mączewskiego, znanego jako Madam, zostało zablokowane.
Stacja skierowała sprawę do sądu. Twórcy Vogule Poland od początku odrzucali zarzuty jako nieprawdziwe. Odpowiedzieli kontrpozwem o naruszenie dóbr osobistych.
Sprawa trafiła na wokandę najpierw sądu pierwszej instancji, później Sądu Apelacyjnego. Wyrok tego ostatniego zaskarżono do Sądu Najwyższego, który zasądził na korzyść Vogule Poland. 24 czerwca 2026 r. Sąd Apelacyjny ponownie rozpoznał sprawę, stosując się do wskazówek Sądu Najwyższego i wydał wyrok. Jak pisała Kinga Walczyk w swoim tekście: Dawid pokonał Goliata.
– To było osiem lat koszmaru, w którym wielka, międzynarodowa machina próbowała wykończyć naszą skromną markę oraz zniszczyć nasze wizerunki. Nie spodziewali się, że dwóch dwudziestoparolatków podejmie walkę. Podjęliśmy i wygraliśmy, ponieważ TVN – co dla większości jest jasne i zrozumiałe od zawsze – nie ma prawa wyzywać publicznie i bez wyroków sądu osób czy podmiotów, za którymi nie przepada – tak Chilewicz komentował sprawę niedługo po ogłoszeniu wyroku.

Warto odnotować, że TVN nie zastosował się do nakazu sądu niezwłocznie. Zgodnie z orzeczeniem TVN miał opublikować przeprosiny w ciągu 14 dni. Jeszcze w połowie lipca nadawca nie wykonał tego obowiązku, a Vogule Poland zamieściło na swojej stronie internetowej "Licznik Wstydu TVN", odmierzający czas od upływu terminu wyznaczonego przez sąd.
Instagramowe wpisy pojawiły się więc blisko trzy tygodnie po upływie czternastodniowego terminu. TVN wyjaśnił, że pisemne uzasadnienie od wyroku stacja otrzymała dopiero 24 lipca.












