Wojciech Czuchnowski wycofuje poparcie dla Leszka Kraskowskiego. "Jest mi wstyd"

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" Wojciech Czuchnowski wycofał swoje wcześniejsze poparcie dla Leszka Kraskowskiego, który przebywa w areszcie w związku z zarzutami dotyczącymi grożenia śmiercią komendantowi powiatowemu policji. To reakcja na opublikowane przez żonę Kraskowskiego Violettę Kraskowską relacje dotyczące przemocy domowej oraz ujawnione nagranie audio.

Patryk Pallus
Patryk Pallus
Udostępnij artykuł:
Wojciech Czuchnowski wycofuje poparcie dla Leszka Kraskowskiego. "Jest mi wstyd"
fot. agora

Zaraz po pojawieniu się informacji o aresztowaniu Kraskowskiego Wojciech Czuchnowski wystosował list otwarty w jego obronie. - Aresztowanie dziennikarza, który w swoich publikacjach jest krytyczny wobec władzy, na tak długi okres (maksymalnie przewidziany w KPK) musi budzić niepokój i liczne wątpliwości - napisał w nim.

Teraz w opublikowanym na X wpisie Czuchnowski przyznał, że po zapoznaniu się z oświadczeniem Violetty Kraskowskiej oraz nagraniem dokumentującym zachowanie jej męża zmienił zdanie na temat dziennikarza.

– "Przeczytałem oświadczenie Wioletty Kraskowskiej i odsłuchałem wstrząsające nagranie, jak Leszek Kraskowski znęca się nad rodziną. Jest mi wstyd, że napisałem list w jego obronie i że za niego poręczyłem. Przepraszam" – napisał Czuchnowski.

Dziennikarz dodał, że wcześniej kierował się przekonaniem, iż "człowiek jest raczej dobry niż zły".

- "Niestety w życiu jednak bywa inaczej. Zachowanie LK wobec rodziny było straszne i niedopuszczalne. Dla mnie przekreśla kompletnie jego wiarygodność i podważa wszystko, co mówił. Jeszcze raz przepraszam" - stwierdził.

Żona Leszka Kraskowskiego zarzuciła mu przemoc

W poniedziałek na Facebooku pojawiła się relacja Violetty Kraskowskiej, która opisała wieloletnią przemoc psychiczną i fizyczną, jakiej - jak twierdzi - doświadczała ze strony męża.

- Tutaj nie chodzi o jakiegokolwiek polityka, o jakiekolwiek prześladowanie, o uciszenie niewygodnego dziennikarza - tylko o zwykłą sprawę "prywatną", o ile można to tak nazwać. O przemocowca, domowego ninja, agresora, który znęca się nad swoją rodziną od wielu lat - podkreśliła.

Do tekstu dołączono również nagranie audio dokumentujące jedną z awantur domowych.

Leszek Kraskowski (zgadza się na podawanie nazwiska – przyp.) jest podejrzany o posiadanie bez zezwolenia broni palnej i amunicji, a także o grożenie śmiercią komendantowi powiatowemu policji w Piasecznie. Po zatrzymaniu 6 czerwca przez policję decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące.

Sprawę przejęła od piaseczyńskiej prokuratury rejonowej Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Decyzja podyktowana była faktem ścisłej współpracy piaseczyńskiej prokuratury z komendą policji w Piasecznie.

O wyjaśnienia w tej sprawie do prokuratury zwróciły się m.in. Press Club Polska i Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Z kolei zasiadające w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji przewodnicząca dr Agnieszka Glapiak, wiceprzewodnicząca dr Hanna Karp i Marzena Paczuska sprzeciwiły się aresztowaniu Kraskowskiego.

Kraskowski to były dziennikarz śledczy m.in. "Rzeczpospolitej", "Wprost", "Super Expressu" i "Dziennika". Obecnie swoje materiały publikuje na własnym portalu internetowym i kanale na platformie YouTube.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Joanna Horodyńska w TVN Style z nowym programem

Joanna Horodyńska w TVN Style z nowym programem

Dlaczego TVP nie pokazuje meczów Rakowa? Szef TVP Sport o wypowiedziach poprzednika

Dlaczego TVP nie pokazuje meczów Rakowa? Szef TVP Sport o wypowiedziach poprzednika

Nie żyje dziennikarz Zbigniew Święch. Przez lata w TVP

Nie żyje dziennikarz Zbigniew Święch. Przez lata w TVP

Przejęcie właściciela TVN wstrzymane na dłużej. Sąd wyznaczył termin

Przejęcie właściciela TVN wstrzymane na dłużej. Sąd wyznaczył termin

"Latarnia morska w świecie chaosu". Ludzie mediów o Andrzeju Morozowskim

"Latarnia morska w świecie chaosu". Ludzie mediów o Andrzeju Morozowskim

Republika bez hamulców. Wykorzystuje do biznesu nawet Powstanie Warszawskie [OPINIA]

Republika bez hamulców. Wykorzystuje do biznesu nawet Powstanie Warszawskie [OPINIA]