1 sierpnia obchodziliśmy kolejną rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Tego dnia rano w programie "Rewolwer" na antenie Telewizji Republika wystąpili czołowi dziennikarze stacji oraz szef Tomasz Sakiewicz.
Redaktor naczelny zapytany, dlaczego wyjątkowo w sobotę jest w Warszawie, przyznał: "Specjalnie na Powstanie zostałem. To był oczywiście główny powód. Ale dziś wystartowała też nasza Republika Mobile. Nie mogłem się powstrzymać, by zobaczyć na własne oczy, jak to działa."
Następnie dodał: "Ten projekt był specjalnie z okazji Powstania. Tę datę wybraliśmy, bo chcemy łączyć ludzi". Kilka dni temu informowaliśmy, że jego telewizja startuje z ofertą telekomunikacyjną Republika Mobile. Na początku oferuje dwa pakiety abonamentowe i trzy z internetem mobilnym.
Imperium handlowe
Nie od dziś wiadomo, że Tomasz Sakiewicz i jego ekipa potrafią przekuć każdą polityczną czy emocjonalną falę w pieniądze. Republika dawno przestała być zwykłą stacją telewizyjną – wyrasta na osobliwy konglomerat medialno-handlowy. Na liście jej komercyjnych inicjatyw mamy już m.in. Republikę Energetyczną czy sklep Goryla.pl.

Oczywiście, w samych biznesach, dywersyfikacji przychodów czy walce o rynkowy byt nie ma absolutnie nic złego. Media muszą z czegoś żyć, a niektórzy reklamodawcy cały czas różnie patrzą na współpracę z Republiką. Problem zaczyna się w momencie, gdy kapitalizm bez hamulców zderza się z cichą refleksją nad grobami i narodową traumą. A w tym przypadku Republika przekroczyła kolejną granicę absurdu.
Kiedy biznes przesłania historię
Warto przypomnieć twardą demografię: widownia Telewizji Republika to w sporej mierze osoby starsze, lojalne, często mocno przywiązane do tradycji i historii. Wmawianie tym ludziom, że zakup abonamentu w dniu pamięci ma cokolwiek wspólnego z "łączeniem ludzi" w duchu Powstania, to czysty marketingowy cynizm. To żerowanie na emocjach najwierniejszego elektoratu i widza, który zamiast zadumy otrzymuje natarczywy produkt handlowy.

Co więcej, stacja także w innych miejscach podejmuje działania kontrowersyjne z punktu widzenia prawa. Wystarczy przypomnieć głośną sprawę, na którą zwraca uwagę m.in. Krzysztof Luft, dotyczącą skarg do KRRiT na niedozwolone lokowanie produktu i ordynarne reklamy zegarków Nawrocky wbudowywane w ofertę telewizyjną.
W sprawie z Republiką Mobile nie chodzi już tylko o paragrafy czy koncesyjne haczyki. Chodzi o zwykłą przyzwoitość i szacunek, które w tym przypadku zostały zdeptane.
To zresztą kolejny rozdział procesu komercjalizacji Powstania Warszawskiego, z którym mierzymy się od lat. Wykorzystywanie symboliki zrywu z 1944 roku w masowej popkulturze – od koszulek z kotwicą Polski Walczącej po kontrowersyjne kampanie reklamowe – od dawna budzi niesmak i prowokuje pytania o granice etyki.

Komercjalizacja postępuje
Jednak czymś zupełnie innym jest sytuacja, w której szef ogólnokrajowej stacji telewizyjnej wprost, bez mrugnięcia okiem przyznaje przed kamerą, że celowo powiązał start komercyjnego biznesu telekomunikacyjnego z rocznicą rzezi i walki stolicy. Co innego reklama emitowana w bloku reklamowym przed danym programem, a co innego sytuacja, gdy z ekranu płynie opowieść o powstańczej krwawiącej Woli, a szef medium nagle wyskakuje z ofertą tanich gigabajtów i taryf komórkowych.
To już nie jest tylko brak wyczucia. To sygnał, że dla Republiki świętości po prostu nie ma. Zostają tylko słupki telewizyjne oraz coraz ważniejsze słupki sprzedaży.











