"Przez ścianę" to oparta na faktach historia miłosna rozgrywająca się w czasach stalinowskiego terroru. Czarno-białe, minimalistyczne kadry (autorstwa uhonorowanej w kategorii zdjęcia Jolanty Dylewskiej) pokazują 1947 rok. Wiesława Pajdak (w tej roli Maria Dębska) trafia do więzienia przy ul. Rakowieckiej za działalność w podziemiu antykomunistycznym. Pewnej nocy kobieta rozpoczyna rozmowę przez ścianę za pomocą kodu Morse'a z zajmującym sąsiednią celę Jerzym Śmiechowskim (Jakub Gierszał).
– Robiąc ten film, zadaliśmy sobie podstawowe pytanie, co nam daje nadzieję, jeżeli sytuacja jest beznadziejna, jeżeli świat jest przeciwko nam. I znaleźliśmy tę odpowiedź. Szukaliśmy jej w dość niekonwencjonalnym miejscu i w niekonwencjonalny sposób. Nam i naszym bohaterom tę nadzieję daje ogromna miłość – powiedział Sobieszczański, odbierając Złote Lwy.

– To nie jest film o relacji, to nie jest film o tym, że jeden człowiek pokochał drugiego. Ten film jest o tym, że miłość musi się gdzieś w nas urodzić. I że dopiero kiedy się urodzi, możemy ją przenieść na drugiego człowieka, naród, społeczeństwo, ogród – dodał.
Srebrne Lwy dla "Powiedz mi, co czujesz"
Srebrne Lwy trafiły do "Powiedz mi, co czujesz" Łukasza Rondudy – fabuły o młodych ludziach mierzących się z traumami z dzieciństwa. Uwagę jurorów przyciągnął również występujący tu Jan Sałasiński, laureat nagrody za profesjonalny debiut aktorski.
– Jest bardzo wielu młodych ludzi, dla których rzeczywistość jest bardzo niesprzyjająca. Chcieliśmy opowiedzieć, jak oni odpowiadają na tę brutalność takimi rzeczami jak autentyczność, nastawienie na bliskość, na relacje – zwrócił uwagę Ronduda.
– Chcieliśmy, żeby nie byli marginalizowani jako płatki śniegu, osoby przewrażliwione, poddające się terapii. W tych młodych ludziach jest taka mądrość, że my, starsi – którzy im ten świat zbudowaliśmy tak, a nie inaczej – powinniśmy dać im wsparcie. Ten film jest rodzajem wsparcia dla nich – dodał.

Paweł Pawlikowski najlepszym reżyserem
Twórca "Ojczyzny" Paweł Pawlikowski zdobył statuetkę dla najlepszego reżysera. Za scenografię do jego filmu wyróżniono Katarzynę Sobańską i Marcela Sławińskiego.
– Żeby wyglądać na dobrego reżysera, trzeba mieć obok dobrego operatora – w tym wypadku Łukasza Żala, którego tutaj nie ma – i scenografów. I przede wszystkim Ewę Puszczyńską, która stwarza warunki, żebym mógł sobie reżyserować do woli. Dziękuję całej brygadzie Haka Films, którzy wspaniale ten film prowadzili i otaczali nas opieką – stwierdził Pawlikowski.
Wspomniał również, że przed galą dotarła do niego smutna informacja o śmierci operatora Ryszarda Lenczewskiego. – To była wybitna postać. Miałem z nim wiele przygód twórczych. Wiele się od niego nauczyłem, więc dedykuję tę nagrodę Ryszardowi – dodał.

Wręczająca wyróżnienie Pawlikowskiemu Agnieszka Holland w imieniu Gildii Reżyserów Polskich wyraziła solidarność z Rachel Szor i Yuvalem Abrahamem, izraelskimi twórcami dokumentu "NAZA". Obraz opisujący zabijanie cywilów w Strefie Gazy otrzymał nagrodę specjalną jury podczas zakończonego niedawno festiwalu w Wenecji.
– Dzisiaj twórcy są w swoim kraju nazywani zdrajcami, a rządzący Izraelem zapowiedzieli odebranie im obywatelstwa. Rachel Szor i Yuval Abraham mówią, że zrobili ten film w poczuciu obowiązku, by przyjrzeć się temu, za co odpowiada ich państwo (…). Twórca ma prawo, a czasem obowiązek zadawać najtrudniejsze pytania i pokazywać rzeczy, których władza nie chce oglądać. Nie powinien być za swoją twórczą wypowiedź zastraszany ani karany. Dlatego stajemy po stronie Yuvala Abrahama i Rachel Szor, po stronie wolności twórczej – podkreśliła.

"Hot Spot" z nagrodą za najlepszą muzykę
W kategorii najlepsza muzyka zwyciężyli Zuzanna Wrońska i Marcin Macuk pracujący przy "Hot Spot". Twórczyni tego obrazu Agnieszce Smoczyńskiej przyznano Złoty Pazur im. Andrzeja Żuławskiego. Fabuła zapewniła też statuetki za dźwięk Marcinowi Lenarczykowi i za kostiumy Katarzynie Lewińskiej.
Cztery nagrody – za montaż (Agnieszka Glińska), scenariusz (Bartek Bartosik i Naqqash Khalid), pierwszoplanową rolę męską (Anson Boon) i nagroda publiczności – przypadły "Dobremu chłopcu» Jana Komasy.
Najlepszą aktorką pierwszoplanową została Jaśmina Polak, a drugoplanową – Monika Frajczyk, które zagrały millenialki trenujące pole dance w "Exotic" Sonji Orlewicz-Zakrzewskiej. Natomiast statuetkę dla najlepszego aktora drugoplanowego przyznano Jackowi Komanowi za rolę Marka Edelmana w "Naszej rewolucji" Piotra Domalewskiego.

Za charakteryzację do "Violetty Villas" dostrzeżono Anne Cathrine Sauerberg, Agnieszkę Józefinę Sasim i Anetę Brzozowską.
Platynowe Lwy dla Haliny Prugar-Ketling
Platynowe Lwy za całokształt twórczości powędrowały do Haliny Prugar-Ketling, wybitnej montażystki związanej z kinem od początku lat 50. XX wieku, współpracującej m.in. z Andrzejem Wajdą przy "Człowieku z żelaza" i "Pannach z Wilka", Romanem Polańskim przy "Nożu w wodzie», Jerzym Skolimowskim przy "Barierze» i z Andrzejem Żuławskim przy "Trzeciej części nocy".
Prugar-Ketling to trzecia po Agnieszce Holland i Ewie Braun kobieta – a jednocześnie pierwsza reprezentantka montażystek – uhonorowana tą statuetką w całej historii festiwalu. Przemawiający w imieniu laureatki Aleksander Sosiński wspomniał, że jego babcia dedykuje Platynowe Lwy wszystkim montażystom i chce, by byli dumni ze swojej pracy.

Zwycięzców konkursu głównego wskazało jury w składzie: reżyser, scenarzysta Krzysztof Zanussi (przewodniczący), scenarzysta Przemysław Chruścielewski, scenografka Jagna Dobesz, aktorka Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, kompozytor Mikołaj Trzaska, producent Marcin Wierzchosławski i autorka zdjęć filmowych Ita Zbroniec-Zajt.
Tego wieczoru rozstrzygnięto również konkurs perspektywy, w którym filmy oceniali reżyserka Dorota Kędzierzawska (przewodnicząca), scenografka Elwira Pluta oraz aktor Jacek Poniedziałek. Szafirowe Lwy dla najlepszego obrazu zdobyła "Czarna godzina" Filipa Bojarskiego. Nagrodę za wyjątkowy wkład artystyczny w powstanie filmu przyznano Julii Totoszko za rolę w "Miłych kobietach".
Jury, w którym zasiedli reżyser Sławomir Fabicki, operator Wojciech Staroń i reżyserka Magdalena Piekorz, wręczyło nagrodę za debiut reżyserski lub drugi film Elizie Godlewskiej i Alanowi Ruczyńskiemu, twórcom "Kobiety stanu wolnego".

Najlepszym filmem krótkometrażowym została "Sprawa nr" Patrycji Polkowskiej, poświęcona mechanizmom presji i odpowiedzialności wpisanym w korporacyjny system. W tym konkursie jurorskie obowiązki sprawowali scenografka Ewa Braun (przewodnicząca), reżyser Bartosz M. Kowalski oraz producentka Joanna Szymańska.
51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych trwał od 21 do 26 września.
źródło: PAP













