Miłoszewski założył Hecę po zakończeniu trwającej blisko dwie dekady współpracy z Grupą Wydawniczą Foksal. Jego książki ukazywały się pod należącą do tej grupy marką W.A.B. Początkowo chciał samodzielnie wznowić własne tytuły, które po rozstaniu z dotychczasowym wydawcą przez dwa lata nie były dostępne w sprzedaży, i uruchomić sklep internetowy.
Rozmowy z innymi pisarzami sprawiły, że projekt został rozszerzony. Obecnie oficjalna strona Hecy wymienia czworo autorów: Zygmunta i Wojtka Miłoszewskich, Jacka Dehnela oraz Jakuba Szamałka. Wydawnictwo zaczęło od ponownego wprowadzenia na rynek ich starszych książek.
Miłoszewski inwestuje własne oszczędności
W rozmowie z Przemkiem Guldą z Kultury WP Miłoszewski powiedział, że odrzucił dwie oferty rozpoczęcia współpracy z dużymi wydawcami, które miały opiewać na – jak stwierdził – bardzo duże pieniądze. Zamiast przyjąć jedną z nich, postanowił zainwestować oszczędności we własne wydawnictwo.

Według Miłoszewskiego Heca oferuje autorom proste, jawne umowy oraz stałe i wysokie honorarium od każdego sprzedanego egzemplarza, niezależnie od jego formatu. W wywiadzie nie ujawnił jednak konkretnych stawek ani zasad podziału przychodów.
Przez dziesięć lat byłem w zarządzie Unii Literackiej, wiem dużo i jest to długa, smutna litania, więc może podam dwa przykłady. Jeden: nasi wydawcy podpisują lepsze umowy z zagranicznymi autorami, niż z nami. Bo na świecie obowiązują standardy, a u nas nie. Drugi przykład: nie chciałbyś wiedzieć, ile się faktycznie w Polsce drukuje i sprzedaje książek? Wszystko na tym dzikim rynku jest idiotycznie tajne, nikt nic nie wie, każdy każdego podejrzewa.
Spór o finansowanie mniej rentownych książek
Publiczną polemikę wokół Hecy rozpoczął komentarz opublikowany w "Rynku Książki" przez Zbigniewa Czerwińskiego, wieloletniego szefa Bellony i Świata Książki, a obecnie prezesa Stowarzyszenia Autorów i Wydawców Copyright Polska. Czerwiński określił wydawnictwo skupiające uznane nazwiska i sprawdzone tytuły jako "ruch czysto biznesowy", który "uderza w fundamenty rynku książki".
Czerwiński argumentował, że tradycyjne oficyny przeznaczają część pieniędzy zarabianych na bestsellerach na wydawanie debiutów, poezji, esejów i innych mniej rentownych publikacji. Pytał, czy Heca byłaby gotowa sfinansować z marży popularnych książek debiut przynoszący stratę albo nierentowny tom poezji.

Prezes Copyright Polska zaznaczył później, że były to wyłącznie jego osobiste opinie. Nie stanowiły one oficjalnego stanowiska stowarzyszenia ani jego władz.
Na zarzuty odpowiedział Jacek Dehnel na łamach "Rynku Ksiązki". W tekście zatytułowanym "Autor nie jest dojną krową" podkreślił, że Heca rozpoczęła działalność od książek, których wcześniejsi wydawcy nie utrzymywali już w sprzedaży. Przekonywał również, że autorzy mają prawo samodzielnie korzystać z wypracowanej przez siebie popularności i nie są zobowiązani do finansowania całego rynku wydawniczego.
"Nie zrobiłem nic kontrowersyjnego"
Miłoszewski powiedział Kulturze WP, że nie rozumie skali sporu. "Nie zrobiłem nic kontrowersyjnego" – stwierdził. Według jego aktualnych deklaracji Heca ma pozostać kameralnym wydawcą z kilkunastoma autorami, niewielkim katalogiem i jedną premierą miesięcznie. "Skalą nikomu nie zagrozimy" – zapewnił.

Pisarz uważa jednak, że Heca może pokazać, iż wydawnictwo jest w stanie działać w oparciu o jawne umowy i korzystniejsze dla autorów zasady. Jego zdaniem właśnie możliwość upowszechnienia takiego standardu wywołuje opór części rynku.
E-booki, audiobooki i pierwsza autorka
Pierwszy etap działalności Hecy opierał się na sprzedaży papierowych książek przez własną stronę internetową. Miłoszewski zapowiada teraz rozszerzenie dystrybucji o księgarnie oraz wprowadzenie e-booków i audiobooków. Jeszcze w 2026 roku mają się ukazać pierwsze nowe tytuły, a w najbliższym czasie do wydawnictwa ma dołączyć pierwsza autorka. Jej nazwiska na razie nie ujawniono.
Heca rozwija również newsletter "Wielka Heca", w którym publikuje w odcinkach powieść "Moment zwrotny" z ilustracjami Marty Frej. Na 2027 rok Miłoszewski zapowiedział trasę wydawnictwa po Polsce z wykorzystaniem specjalnego booktrucka lub "Hecobusa".

Miłoszewski krytykuje także brak przejrzystych danych o nakładach i sprzedaży książek oraz – według jego oceny – lepsze warunki oferowane przez polskie wydawnictwa autorom zagranicznym niż rodzimym. Postuluje obowiązek ujawniania danych sprzedażowych i przekształcenie Instytutu Książki w instytucję podobną do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, wspierającą autorów, wydawnictwa, księgarnie i biblioteki.
"Polska literatura jest pacjentem na SOR-ze" – ocenił pisarz. Założenie Hecy przedstawił jako próbę praktycznego sprawdzenia innego modelu działania wydawnictwa.












