W zeszłym tygodniu Agora poinformowała, że sześć jej spółek zależnych w ramach zwolnień grupowych zamierza rozstać się z maksymalnie ze 166 osobami. Największe cięcia obejmą spółki Wyborcza i Gazeta.pl, z których ma zostać zwolnionych odpowiednio do 60 i 63 osób.
Na profilu facebookowym działającej w Agorze i Inforadiu Komisji Zakładowej "Solidarności" szefowa organizacji Aleksandra Szyłło przypomniała w czwartek, że to kolejne duże zwolnienia w firmie.
Na początku 2024 roku Agora rozstała się z ok. 180 osobami, głównie z "Gazety Wyborczej" i Gazeta.pl. – Dwa lata temu, po tamtych zwolnieniach grupowych, słyszeliśmy od zarządu, że taki mus, ale ciecia robione są m.in. po to, żeby ci, co zostaną, byli lepiej wynagradzani. To już miał być ten Dream Team, który z motywującymi pensjami pod przywództwem zarządu miał iść po lepszy wynik, po tak jakościowe dziennikarstwo, które na rynku się obroni – stwierdziła Szyłło.

– Tak się jednak nie stało. Przypominam, zarząd nie porozumiał się z nami po tamtych zwolnieniach w sprawie podwyżek. A teraz zwolnionych ma być kolejnych 166 osób z tego ówczesnego Dream Teamu. Firma była tak zarządzana, że zarówno GW jak i Gazeta.pl w 2025 roku przyniosły straty – podkreśliła.
Pytania o odpowiedzialność zarządu Agory
Szefowa "Solidarności" zadała kilka pytań dotyczących władz Agory. – Czy w tej sytuacji słuszne jest, że tylko pracownicy ponoszą odpowiedzialność za zły wynik? (Zwolnienia plus brak podwyżek). Czy może zarząd też powinien ponieść odpowiedzialność? – zasugerowała.
– Czy byłoby słuszne, żeby zarząd otwarcie powiedział, czy i w jakiej wysokości premie, nagrody czy inne dodatki jego członkowie dostali za ten zły 2025 rok? I jakie są planowane na rok 2026, rok zwolnień grupowych? Czy słuszne by było, żeby członkowie zarządu otwarcie pokazali, ile zarabiają i również, solidarnie, poddali się pewnym ograniczeniom finansowym – do czasu, kiedy firma pod ich przywództwem będzie na plusie, a pracownicy nie będą już zwalniani? – dodała.

– Czy godzimy się na to, że finansową odpowiedzialność ponoszą wyłącznie pracownicy, bez przejrzystości na górze? – spytała Aleksandra Szyłło.
Dodajmy, że wynagrodzenia członków zarządu Agory, z racji obecności spółki na giełdzie, są co roku podawane. Jak szczegółowo informowaliśmy, w 2024 roku zarobili oni łącznie 6,8 mln zł, ponad dwa razy więcej niż przed rokiem, co wynika z premii wypłaconych w ramach programu motywacyjnego.
Pracownicy skarżą się na brak podwyżek
Aleksandra Szyłło stwierdziła, że w ciągu 15 lat jej pracy w Agorze "firma nie daje poczucia stabilizacji swoim pracownikom, m.in. z powodu powtarzających się zwolnień grupowych, ale także chociażby braku podstawowych podwyżek inflacyjnych, co powoduje, że nasze pensje często są mniej warte niż rok temu".
Wskazała też inne negatywne zjawiska pracownicze. – Niejeden pracownik, na pytanie zadane szefowi: "Co mogę zrobić, żeby za 3, 5 lat w tej firmie zarabiać więcej?", słyszy: "Nie wiem. To raczej nierealne. Nie z tym budżetem" – opisała.

– Wielu pracowników w historii swojej kariery w firmie ma lata regularnej pracy na umowach cywilnoprawnych, co powoduje, że tylko przed sądem część z nich próbuje odzyskać np. należne im składki emerytalne (i działają skutecznie, choć tracą nerwy i zdrowie) – dodała.
Grupa kapitałowa Agora w trzecim kwartale 2025 roku wypracowała wzrost przychodów o 10,2 proc. do 368,6 mln zł, głównie dzięki wyższym wynikom kin Helios i z dystrybucji filmów. Strata netto firmy zmalała z 11,5 do 5,3 mln zł.













