SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Anna Michalska swoim zachowaniem naraża na szwank wizerunek Straży Granicznej

Anna Michalska, rzeczniczka prasowa Straży Granicznej codziennie relacjonuje na spotkaniach z mediami sytuację na polsko-białoruskiej granicy. Zdarza się, że czasem kpiąco odpowiada na pytania dziennikarzy o losy imigrantów. - To, w jaki sposób formacja teraz się komunikuje na bardzo długo może ugruntować jej wizerunek. Jest w niej dużo chaosu i niepewności, co przekłada się także na coraz bardziej nerwowe reakcje przedstawicieli SG wypowiadających się publicznie. Postawa atakowania dziennikarzy czy kpienia z ich pytań są szkodliwe i nieprofesjonalne - komentuje dla Wirtualnemedia.pl Marek Gieorgica, partner zarządzający Clear Communications Group.

Anna Michalska, fot. TVP Info/YouTube Article

Trwa kryzys humanitarny na granicy polsko-białoruskiej. Z Białorusi próbują się przedostać do Polski i dalej do państw Unii Europejskiej setki osób z Syrii, Iraku, Kongo i innych państw. W pasie pogranicza trwa stan wyjątkowy, stąd dziennikarze nie mogą praktycznie relacjonować sytuacji na miejscu.

W ostatnich dniach dziennikarze krytycznie oceniali rzeczniczkę Straży Granicznej Annę Michalską. Podczas konferencji prasowych, zamiast odpowiadać a pytania, dociekała po co dziennikarze je  zadają. Do Agaty Adamek  pytającej o sytuację dzieci-uchodźców przewiezionych  z placówki Straży Granicznej w Michałowie rzuciła "Po co pani ta informacja?".

Dociskana, rzeczniczka bagatelizowała "Skończmy może już to pytanie, powiedziałam: do linii granicy", "A co państwu to da, że my powiemy, gdzie zostały przewiezione?", "Proszę inne pytanie".

Głośna stała się zwłaszcza wypowiedź Anny Michalskiej z wywiadu dla TVN24. Zapytana o dzieci uchodźców z Michałowa rzuciła kpiąco, że to jej "ulubiony temat".

- Pani rzecznik SG Anna Michalska ma swój czas. Jej bezczelna mina i równie okropny ton zapamiętamy na długo. Luster w domu to już raczej nie ma - skrytykowała rzeczniczkę Żaneta Gotowalska z NaTemat.

Wypowiedź o dzieciach z Michałowa "kompletnie nie na miejscu"

- Ta wypowiedź jest oczywiście kompletnie nie na miejscu. W obliczu kryzysu na granicy i ludzkich tragedii, do jakich tam dochodzi, ironia czy żarty pani rzeczniczki są po prostu oburzające. Szkoda, że dziennikarze i dziennikarki nie mogą liczyć na pomoc osoby, której pracą jest przecież odpowiadanie na pytania prasy - komentuje dla  Wirtualnemedia.pl Katarzyna Kojzar, dziennikarka OKO.press, autorka tekstów o sytuacji na pograniczu polsko-białoruskim.

Komentarz rzeczniczki Michalskiej krytykuje także wicenaczelna OKO.press Magdalena Chrzczonowicz. - Wypowiedź o dzieciach z Michałowa, jak rozumiem, jej się wyrwała i gdyby dotyczyło to każdego innego tematu nie zabrzmiałaby tak fatalnie, po prostu byłaby arogancka wobec pytających dziennikarzy. Ale chodziło o małe dzieci, nie tylko zresztą, po prostu o ludzi, których los jest nieznany i niepewny. Możemy spodziewać się najgorszego. Chodzi zatem o życie ludzi i taka wypowiedź - ironiczna - brzmi fatalnie. Warto podkreślić - to nie jest jakiś temat. Chodzi o życie ludzi - zaznacza w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Magdalena Chrzczonowicz.

Rzeczniczka Michalska odsyła dziennikarzy z kwitkiem

- Kiedy dzwoniłam do Straży Granicznej w Michałowie rzeczniczka odsyłała mnie do napisania maila. Odpowiedź na maila ze szczegółowymi pytaniami przychodzi po dwóch dniach, jest sucha i jednozdaniowa, co zupełnie nie pasuje do dramatycznej sytuacji na granicy i zadawanych pytań - tak bieżącą współpracę z Anną Michalską opisuje jedna z dziennikarek ogólnopolskiej redakcji, prosząca o zachowanie anonimowości.

O problemach z uzyskaniem jakichkolwiek informacji od przedstawicielki Straży Granicznej mówi nam również Katarzyna Kojzar. - Za każdym razem, kiedy prosiłam panią rzeczniczkę o komentarz albo informację, byłam odsyłana z kwitkiem. W weekend, kiedy pojawiły się informacje o pierwszych ofiarach śmiertelnych przy granicy, nie otrzymałam od SG odpowiedzi na żadne z zadanych pytań. Byłam odsyłana do prokuratury, w której przecież nikt w niedzielę nie pracuje. To podwójnie trudna sytuacja: nie możemy wjechać do strefy stanu wyjątkowego, a jednocześnie nie możemy doprosić się informacji od służb, które powinny ich udzielać - relacjonuje dziennikarka OKO.press.

W ocenie Magdaleny Chrzczonowicz, dziennikarze zwłaszcza w tak trudnym czasie jak kryzys migracyjny na granicy mają prawo "drążyć, zasypywać pytaniami"  rzeczników prasowych instytucji publicznych - zwłaszcza że dziennikarze na pograniczu sami przebywać nie mogą.

- To ich praca oraz misja. Pracy tej (oraz misji) nie mogą wykonywać przy granicy, na terenie stanu wyjątkowego. Już samo to jest niewłaściwą, w zasadzie skandaliczną sytuacją - ocenia dla Wirtualnemedia.pl dziennikarka OKO.press. -  Skoro tak jest, to pytają osobę do tego wyznaczoną - rzeczniczkę Straży Granicznej. Jak rozumiem, to z kolei jej praca. A ona zachowuje się tak, jakby niewłaściwe było zadawanie pytań osobie do tego przeznaczonej. To absurd. Oraz - skoro Straż Graniczna, jedyny dysponent informacji o ludziach na granicy, nie udziela informacji, nie dziwne, że dziennikarze zadają wciąż te pytania, powtarzają je do znudzenia. Powinni pytać i będą pytać. Do skutku - podsumowuje Magdalena Chrzczonowicz.

Michalska: pracę dziennikarzy darzę szacunkiem

Annę Michalską poprosiliśmy o wyjaśnienie jej zachowania i takiego sposobu udzielania informacji dziennikarzom.

- Pracę dziennikarzy darzę wielkim szacunkiem i praca z Państwem to dla mnie prawdziwy zaszczyt. Presja migracyjna na odcinku polsko-białoruskim jest bardzo duża, a sytuacja jest bardzo poważna, gdyż napływ imigrantów jest sterowany przez reżim białoruski. Celem jest zdestabilizowanie sytuacji w Polsce. Zainteresowanie dziennikarzy i dociekliwość w tym temacie jest dla mnie jak najbardziej zrozumiała i potrzebna, stąd moja inicjatywa w sprawie organizowania regularnych spotkań z Państwem. Jak tylko mi na to czas pozwala, staram się wychodzić do Państwa i przekazywać informacje. Nie wszystkie informacje mogą być niestety podawane publicznie - tak tłumaczy się w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Anna Michalska, rzeczniczka prasowa Straży Granicznej.

Rzecznicy prasowi: Michalskiej zabrakło cierpliwości

Damian Ziąber, rzecznik z wieloletnim doświadczeniem, członek Klubu rzeczników prasowych działającego przy PSPR, w ocenie wypowiedzi medialnych Anny Michalskiej podkreśla kontekst, w jakim padają .

-  Mówimy o sprawie budzącej olbrzymie emocje i jeszcze większe podziały. Mówimy o sprawie, która ma wymiar przede wszystkim humanitarny, zatem każda wypowiedź powinna być rozważana pod kątem odbioru jej całości - słów, gestów, mimiki, komentarzy, etc. - podkreśla Ziąber.

Zdaniem eksperta, w czasie feralnego wywiadu dla TVN24 rzeczniczce Straży Granicznej "zabrakło niestety i cierpliwości, i chłodnej głowy, i dogłębnego zrozumienia swojej roli i charakteru pracy dziennikarzy". - Osobiste i ironiczne w odbiorze komentarze dotyczącego tego czy innego tematu również mogłyby być pominięte przez panią rzecznik nie tylko bez szkody dla wizerunku instytucji, ale wręcz z pożytkiem dla niej i dla samej pani rzecznik. Tym bardziej, że bez względu na doniosłość tematu, sama służba jaką jest Straż Graniczna wykonuje mnóstwo innych różnych zadań, a rolę ma odpowiedzialną, bo mówimy o ochronie granic kraju stanowiącego wschodnią flankę całej UE - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Damian Ziąber.

W ocenie członka Klubu rzeczników prasowych przy PSPR, praca przedstawicielki Straży Granicznej nie wpłynie znacząco na postrzeganie zawodu rzecznika prasowego.

- Mam tę przyjemność, że obserwuję wiele rzeczniczek i rzeczników, którzy świetnie służą informacjami, doskonale rozumiejąc swoją rolę. W PSPR uparliśmy się, aby promować dobre wzorce i wolałbym mówić o nich. Mam nadzieję, że każda rzeczniczka i każdy rzecznik są osobno weryfikowani przez dziennikarzy, odbiorców treści, klientów, itd. Dyskusja nad naszym zawodem trwa, a z wypowiedzi dziennikarzy widać, że doskonale wiedzą oni jak pracuje dobra rzeczniczka i dobry rzecznik. Uważam, że komentowana sytuacja na szczęście nie położy się cieniem na środowisku i zawodzie rzeczników, wszak każdy z nas pracuje własnym nazwiskiem - ocenia dla Wirtualnemedia.pl Damian Ziąber.

Bardziej krytycznie Michalska ocenia członkini Klubu Rzeczników PSPR Urszula Podraza. - Utarczki słowne z dziennikarzami, lekceważące komentarze są nieprofesjonalne, wywołują negatywne oceny pracy pani rzecznik i reprezentowanej przez nią formacji. Szkodzą także środowisku, budując fałszywy wizerunek rzecznika prasowego - uważa specjalistka.

Zdaniem naszej rozmówczyni, zawód rzecznika polega nie tylko na znajomości reprezentowanej branży i instytucji, ale i na "świadomości potrzeb mediów i procesów społecznej recepcji oraz odporności na stres".

- Umiejętność panowania na emocjami jest jednym z obowiązkowych punktów szkolenia rzecznika prasowego. W tym zawodzie praca pod presją, konfrontacja z oskarżeniami czy odmienną oceną sytuacji są na porządku dziennym. Rzecznik musi być na to przygotowany.  Ponieważ jest twarzą organizacji jego słowa i zachowanie – w tym wypadku brak empatii wobec uchodźców, nieprzyjazne nastawienie w stosunku do części dziennikarzy – są utożsamiane z postawą całej instytucji, zaś odbiorcy przenoszą indywidualną ocenę rzeczniczki na reprezentowaną przez nią organizację. Dla osób krytycznych wobec poczynań władz ta ocena jest jednoznacznie negatywna. - analizuje dla Wirtualnemedia.pl Urszula Podraza.

Czy kontrowersyjne wypowiedzi Anny Michalskiej przełożą się na wizerunek Straży Granicznej, w tym wyjątkowo trudnym dla tej instytucji okresie? 

 - Myślę, że nie pomagają, a mogłyby, ale myślę również, że przesadą byłoby stwierdzenie, że ów wizerunek instytucji mocno pokiereszują - twierdzi  Damian Ziąber. - Pomysłem mogłoby być cierpliwe tłumaczenie poczynań reprezentowanej instytucji, zwłaszcza w szerokim kontekście – kraju leżącego na flance UE i sąsiadującego z systemami państwowymi o wartościach dalekich od wartości wspólnot europejskich, wszystko ze spokojem i uwagą skierowaną na przynajmniej wyciszanie emocji. Tutaj można odnieść wrażenie, że wypowiedzi prowadzą raczej do nakręcania spirali emocji - ocenia dla Wirtualnemedia.pl wieloletni rzecznik prasowy.

Swoje wypowiedzi przenosi na wizerunek Straży Granicznej

- Niestety postawa tej pani rzecznik daleka jest od ideału i standardów jakimi ma kierować się rzecznik prasowy. Można też wyczuć jej osobisty stosunek do tematu, który w absolutnie nieuprawniony sposób - formą swojej wypowiedzi pani rzecznik przenosi na wizerunek i opinię o instytucji, którą reprezentuje. To niedopuszczalne – zwraca uwagę w rozmowie z Wirtualnemedia.pl dr Krystian Dudek, wykładowca Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej, właściciel Instytutu Publico.

Zaznacza, że w komunikacji masowej zawsze w obliczu sytuacji kryzysowej należy dbać o to, by z empatią wypowiadać się o poszkodowanych. Jakiekolwiek umniejszanie i bagatelizowanie tych kwestii budzi oburzenie i zniechęcenie opinii publicznej.
- W komunikacji każde słowo ma znaczenie, to podstawa skuteczności w tym zakresie. Jeśli zapomina o tym rzecznik, który powinien stać na straży profesjonalnej komunikacji - nie wróży to niczego dobrego dla odbioru społecznego podmiotu. Takie wpadki mogą być pamiętane latami: Przypomnę tu słynną wypowiedź Włodzimierza Cimoszewicza o tym, że powodzianie mogli się ubezpieczyć – wskazuje ekspert.

Podkreśla, że warto zwrócić też uwagę na to jakie cele stawia przed rzecznikiem jego zwierzchnik, bo przecież rzecznik powinien wdrażać przyjętą strategię i o przypadku w tym wypadku nie powinno być mowy. Gdyby tak się jednak stało - pozostaje pytanie czy dany rzecznik to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu.

Rzadko który rzecznik musi się mierzyć z taką sytuacją

- Najłatwiej byłoby przytoczyć stare powiedzenie "pycha kroczy przed upadkiem", natomiast w przypadku pracy rzecznika prasowego instytucji państwowej w kryzysie (a w takim jest Straż Graniczna w ostatnich miesiącach) musimy brać pod uwagę także czynnik stresu. Praca rzecznika prasowego potrafi być niesłychanie wymagająca pod względem odporności psychicznej i testuje podatność na wyprowadzenie z równowagi. Rzadko który rzecznik musi się mierzyć z taką sytuacją, w jakiej jest teraz Straż Graniczna – uważa z kolei Grzegorz Miller, właściciel agencji MillerMedia.

Zaznacza, że utrzymanie spójnego przekazu, niewdawanie się w pyskówki z mediami, trzymanie fasonu i spójne z wizerunkiem firmy lub instytucji jej reprezentowanie to podstawy tej pracy.

- Gdy rzecznik narusza te absolutne podstawy pracy, stawia reprezentowaną przez siebie instytucję w trudnej sytuacji i naraża na szwank jej wizerunek. W przypadku udokumentowanego przez media sposobu komunikacji pani rzecznik Straży Granicznej rozważałbym zmianę metody komunikacji, w ostateczności na jakiś czas - celem uspokojenia emocji - przejście na jednostronne komunikaty zamiast konferencji prasowych z sesją pytań i odpowiedzi – radzi nasz rozmówca.

Obecna komunikacja na długo ugruntuje wizerunek Straży Granicznej

Według Marka Gieorgicy, partnera zarządzającego w Clear Communication Group od czasu wybuchu kryzysu na granicy polsko-białoruskiej, a szczególnie po wprowadzeniu stanu wyjątkowego, Straż Graniczna jest pod ogromną presją opinii publicznej, organizacji pozarządowych oraz mediów. Uważa, że to w jaki sposób formacja teraz się komunikuje na bardzo długo może ugruntować jej wizerunek.

- Obserwując tę komunikację czasem odnoszę wrażenie, że jest w niej dużo chaosu i niepewności, co przekłada się także na coraz bardziej nerwowe reakcje przedstawicieli SG wypowiadających się publicznie. Rozumiem tę presję i emocje, jednak postawa atakowania dziennikarzy czy kpienia z ich pytań - co niestety się zdarzało - są po prostu szkodliwe i nieprofesjonalne - nie powinny mieć miejsca. Nie wydaje mi się, aby tego typu interakcja z mediami była wyłącznie inicjatywą własną rzeczniczki prasowej. Jeśli jej przełożeni dostrzegają problem w takim zachowaniu to z pewnością ono się skończy - uważam, że jak najszybciej powinno. Jeśli jest to uzgodniona "strategia komunikacji" to uważam, że powinna się jak najszybciej zmienić. W trudnych warunkach oraz w sytuacji kryzysowej czy wręcz konfliktowej - profesjonalny dialog z mediami - nawet jeśli wymagający od rzecznika prasowego wyjątkowej asertywności, jest po prostu elementarną podstawą prowadzenia komunikacji. Obie strony tego dialogu - dziennikarze oraz przedstawiciele instytucji publicznych - powinny okazywać sobie szacunek i jak najlepiej wykonywać swoją pracę – komentuje Marek Gieorgica.  

Zaletą Michalskiej jest to, że jest w ogóle osiągalna

Anny Michalskiej broni w pewnym sensie Piotr Czarnowski, prezes agencji First PR. Zwraca uwagę, że w porównaniu do znakomitej większości rzeczników polskich instytucji państwowych (i wielkich biznesów też), rzeczniczka Straży Granicznej ma zdaje się ogromną zaletę - jest osiągalna, występuje publicznie, nie znika na tygodnie czy miesiące schowana za mailowym murem braku odpowiedzi.

- Oczywiście to nie gwarantuje wcale profesjonalizmu przekazu, ale trzeba pamiętać, że ona jest funkcjonariuszką mundurową i po prostu wykonuje rozkazy. Jeśli rozkaz jest propagandowy - to i taki jest przekaz rzeczniczki, nawet jeśli każdy widzi, że jest inaczej. Tym, co wykonują rozkazy można współczuć tego jak się czują w sytuacjach wątpliwych moralnie, ale trudno to dyskutować bo zapewne alternatywą może być tylko odejście ze służby. To wszystko składa się na dość jednolity obraz, który może bardzo złagodzić albo poważnie zaostrzyć kultura współpracy z mediami - a to już powinni ocenić dziennikarze – mówi Piotr Czarnowski.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Anna Michalska swoim zachowaniem naraża na szwank wizerunek Straży Granicznej

71 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Pawel
Pani A.M. wytrwałości z mediami szczególnie z tymi z tendencją manipulowania.
odpowiedź
User
Soba
Mnie ona tam sie podoba, dobrze daje sobie rade z tymi idiotycznymi pytaniami
odpowiedź
User
Anka
Daje radę babka z tymi manipulantami. Tak trzymać:)
odpowiedź