SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Black Friday po polsku - owczy pęd i moda zza oceanu. "Ważna strategia marki'

Black Friday to marketingowy „must have”, więc angażują się w niego niemal wszystkie marki i firmy. Służące jeszcze niedawno czyszczeniu magazynów „święto” przeistoczyło się w istne szaleństwo zakupów. Górę bierze żądza pieniądza - wszyscy obniżają ceny za wszystko, byle tylko skusić klienta. A konsument czuje się coraz bardziej atakowany i zobowiązany do zakupów w tym dniu. O tym, dlaczego marki angażują się w Black i co dzięki temu zyskują opowiadają serwisowi Wirtualnemedia.pl eksperci od marketingu.

Article

Dziś, 23 listopada br. przypada tzw. Black Friday. W Polsce to dość „młode święto”, które zagościło u nas na stałe podobnie jak Walentynki.

Black Friday wywodzi się z USA. To tam go wymyślono. Przypada na czwarty piątek listopada, tuż po święcie Dziękczynienia. Jest początkiem sezonu zakupowego związanego z Bożym Narodzeniem.

Samo określenie Black Friday nie ma jednej genezy. Najstarsze źródła wskazują na lata 50. XX wieku - w piątek po święcie Dziękczynienia Amerykanie chcąc wydłużyć weekend do czterech dni mieli dzwonić do pracy informując, że są chorzy.
Inna teoria głosi, że nazwa ta wywodzi się ze slangu policyjnego – stróże prawa musieli interweniować, bo ludzie szturmowali wejścia do sklepów, a kolejki nie miały końca. A to powodowało liczne wypadki.

Według jeszcze innych doniesień nazwa Black Friday ma genezę w księgowości – czarnym tuszem zapisywano w księgach rachunkowych zyski.

W Stanach Zjednoczonych Black Friday jest początkiem bożonarodzeniowego okresu zakupowego. Tego dnia sklepy zarówno stacjonarne, jak i internetowe osiągają gigantyczne obroty. Z danych firmy Adobe wynika, że w ub.r. w Black Friday przychody w internecie przekroczyły 5 mld dolarów.

Według serwisu Picodi.com rok 2017 był rekordowy i aktywność konsumencka w Black Friday (w ub.r. przypadał 24 listopada) na świecie wzrosła o ponad 600 proc. w porównaniu do przeciętnych dni zakupowych. Najbardziej aktywni okazali się wtedy Pakistańczycy, gdzie liczba transakcji była wyższa o ponad 11000 proc.. Szał przeżywali też Węgrzy (+9 750 proc.), Włosi (+4 516 proc.) czy Grecy (+2 600 proc.). W Polsce w ub.r. średnią wartość koszyka zakupów wyceniono na 254 zł, ale w 2016 było to 413 zł. czyli zdecydowanie więcej. Najbardziej popularne kategorie to moda, książki, perfumy, elektronika, a najpopularniejszymi sieciami okazywały się H&M, Empik czy Reserved.

Polacy też czekają na Black Friday

Do Polski Black Friday zawitał kilka lat temu, podobnie jak wcześniej Walentynki. Popularność Czarnego Piątku z roku na rok jednak rośnie. Z analizy TNS Kantar wynika, że Polacy są coraz bardziej świadomi Black Friday.

87 proc. badanych wie, czym jest Black Friday i Cyber Monday (+12 proc. r/r). Szacuje się, że w tegorocznej akcji wyprzedażowej (19-28 listopada) weźmie udział 6,7 milionów Polaków, a łączna suma ich wydatków przekroczy kwotę 2,3 miliarda zł. Średnio wydamy po 340 zł, z czego większe wydatki deklarują mężczyźni (408 zł) niż kobiety (271 zł). Według badania TNS, najchętniej kupowanymi produktami podczas Black Friday i Cyber Monday są odzież, buty i inne akcesoria (57 proc.), elektronika (43 proc.), a także artykuły dla domu i ogrodu (13 proc.).

Raport ARC Rynek i Opinia pokazuje natomiast, że co piąty Polak przyznaje, że lubi zakupowe święto Black Friday. Fani to najczęściej osoby młode, do 34. roku życia.

Z analizy wynika, że 3 proc. miłośników Black Friday na zakupach wybiera produkty w promocyjnej cenie. 54 proc. z kolei często kupuje więcej niż było to zaplanowane. 67 proc. porównuje ceny w różnych miejscach, zanim wybierze ostateczną ofert. Osoby, które lubią Black Friday przyznają, że typy promocji, z których korzystają najczęściej to obniżka ceny produktu lub usługi (71 proc.), większa ilość produktu za tą samą cenę (58 proc.) oraz dodatkowy gratisowy produkt lub usługa przy zakupie jednego. Jeśli biorą udział w konkursach to za najatrakcyjniejszą nagrodę uważają gotówkę (63 proc.). Black Friday to święto zakupowe, ale cały czas nieco mniej popularne niż wyprzedaże letnie, zimowe czy świąteczne.

-Ludzie uwielbiają wabiki i informacje o zniżkach – jest to pretekst do tego, aby kupić wcześniej prezent na święta Bożego Narodzenia, zrobić go samemu sobie lub bliskiej osobie. Genialnie w tym roku na szał zakupowy odpowiedziała IKEA tworząc kolekcję „Przyda się”. Stawia przed nami pytanie – czy jest sens poddać się szałowi zakupów i kupować nowe produkty, bez przemyślenia czy są nam rzeczywiście potrzebne. IKEA kokietuje nas i prosi żebyśmy zajrzeli do „Dawno nieotwieranej szafy z nieużywanymi ubraniami”, „Długoleżącego kompletu jadalnianego z piwnicy” czy „Nigdy nieużywanych akcesoria kuchenne” - mówi Julita Pacana, media relations specialist w Brand Voice. Przytacza najnowsze dane Deloitte raportu „Świątecznych wydatków Polaków. Rozrzutność czy rozsądek” Wynika z nich, że już 3 na 4 konsumentów w Polsce deklaruje zakupy w Black Friday – również te związane z prezentami. Będzie to przede wszystkim młodsze pokolenie (18-34 lata: 89 proc. respondentów). Zaś pretekstem, który powoduje, że wydajemy większe ilości pieniędzy są promocje. Ulega im aż 54 proc. Polaków, w Europie jest to tylko 30proc. Inspiracji do zakupów szukamy w Internecie, jednak zdecydowanie bardziej jesteśmy przekonani do zakupów stacjonarnych deklaruje to 58 proc. respondentów, w Europie jest to 70 proc.

Black Friday wszędzie

Na polskim rynku w Black Friday włączają się wszystkie duże sieci, galerie handlowe i cała masa sklepów internetowych. Promocjami objęte są takie kategorie produktów, jak odzież, sprzęt RTV, AGD, meble, obuwie i wiele innych.

I tak np. Huawei od dziś oferuje wybrane modele smartfonów i telefonów w promocyjnych cenach, Allegro proponuje z kolei proponuje ponad 100 tys. promocyjnych ofert ze specjalnie obniżonymi cenami. Zalando obniża ceny o 20 proc.
Samsung będzie sprzedawać wybrane smartfony w specjalnych cenach aż tydzień. Akcje rabatowe na Black Friday ma też Carrefour Polska i Castorama.

Inne wybrane promocje:
Biedronka - 50 proc. zniżki przy zakupie dwóch wybranych produktów z kategorii odzież i obuwie
Zara - 50 proc. zniżki na wybrane produkty
Vistula - 50 proc. zniżki na wybrane produkty w internecie
Patrizia Aryton - do 30 proc.
Douglas - zniżki na wybrane produkty do 70 proc.
CCC - 20 proc. zniżki dla członków klubu CCC
C&A - 30 proc. rabatu na wybrane produkty w sklepach stacjonarnych 20 proc. rabatu na wszystko w internecie
Deichmann - 20 proc. zniżki na wszystkie buty, torebki i plecaki
Ecco - zniżki na wybrane produkty do 30 proc.
House - 20 proc. zniżki na wszystko
Lidl - rabaty do 80 proc. na elektronikę, sprzęty do domu i ubrania
Leroy Merlin - do 50 proc. zniżki na wybrane produkty
eobuwie.pl - zniżki do 50 proc.
Massimo Dutti - 20 proc. zniżki na wybrane produkty
Mohito - 30 proc. rabatu na wszystko
Reserved - 20 proc. rabatu na wszystko
4F - 30 proc. zniżki na całą kolekcję z wyjątkiem kolekcji Kamila Stocha

Polskie szaleństwo zakupowe

Maciej Serafin, CMO z Edrone zwraca uwagę, że w ciągu ostatnich trzech lat można zaobserwować w Polsce istne szaleństwo w związku z Black Friday. Przypomina, że jeszcze w 2015 roku mało który sklep internetowy oferował coś wyjątkowego tego dnia, a specjalne i przemyślane promocje były rzadkością. - W tym roku wszyscy robią promocję na Black Friday. Komunikacja wystartowała już ponad dwa tygodnie temu, od poniedziałku internet nie mówi o niczym innym – podkreśla nasz rozmówca. Na potwierdzenie swoich słów przytacza dane Google Trends, z których wynika, że w 2015 roku było czterokrotnie mniej wyszukiwań na ten temat.

W Black Friday uczestniczą niemal wszystkie marki i sklepy, od galerii handlowych po często małe sklepiki. Emilia Klepacka, PR manager w 4Frame zauważyła, że to, z czym mamy odczynienia w tym roku, to wręcz nadmiar ofert promocyjnych zmasowanych w tym samym okresie. - Trzeba przyznać, że coraz trudniej odsiać realnie korzystne oferty, od tych, które są sztucznym tworem mającym pompować i tak już wszechobecny konsumpcjonizm. I choć rośnie popularność Black Friday w Polsce, to wiarygodność będzie raczej spadać w dół. Konsumenci przyzwyczajeni do ciągłych obniżek cen, zaczynają oczekiwać naprawdę wyjątkowych ofert, a – 10 proc. na zakupy już na pewno taką nie jest – twierdzi nasza rozmówczyni.

Nikola Jaruga, social media manager w agencji Kamikaze dodaje, że dla wielu sklepów Czarny Piątek to wspaniała okazja do pozyskania nowych klientów. Mówi, że firmy, aby zaistnieć w świadomości konsumentów, coraz częściej decydują się na rozszerzenie czasu trwania promocji, dzięki temu mamy na przykład Black Weekend, Black Week albo nawet Black November, z wielu promocji można korzystać także przed datą rozpoczęcia zakupowego święta.

Dlaczego marki decydują się na udział w tak zmasowanej akcji?

- Z jednej strony bo wszyscy tak robią, a konformizm w polskim marketingu to nasza odwieczna bolączka. Tylko naprawdę wielcy globalni gracze mogą sobie pozwolić na zabawę tym "świętem" i pójście pod prąd, jak np. Ikea, która w tym roku z okazji BF namawia do "domowego recyklingu" i nadanie drugiego życia starym, zapomnianym gadżetom czy sprzętom. Z drugiej strony, bo trzeba. Konkurencja jest ogromna i każdy mechanizm, który może wpłynąć na sprzedaż warty jest wypróbowania. Brakuje jednak kreatywnego podejścia do wykorzystania piątkowych przecen w sprzedaży. Przez Black Friday coraz bardziej przebija się żądza pieniądza, wydłuża się obniżki cen do kilku dni, a nawet miesiąca - zwraca uwagę Emilia Klepacka.

Dodaje, że promocje rotują, tak samo jak asortyment, który można zakupić w super ofercie. Wszyscy obniżają ceny za wszystko, byle tylko skusić klienta. A konsument czuje się coraz bardziej atakowany i zobowiązany do zakupów w tym dniu. - Remarketing robi swoje - nagle 10 marek atakuje nas z każdej strony, by przypomnieć o swojej wyjątkowej i  niepowtarzalnej ofercie, podkręcając klimat przemijalności. Nawet jeśli konsument się skusi na zakupy, to czy wróci do marki, która tak inwazyjnie go rekrutowała przez ostatnie tygodnie? - zastanawia się przedstawicielka 4Frame.

Ekonomista i ekspert ds. marketingu Jacek Kotarbiński zauważa, że Black Friday stał się wydarzeniem handlowym w rodzaju Walentynek czy Beaujolais nouveau - wykreowanych przez rynek swoistych eventów, które przykuwają uwagę i zachęcają do konkretnych zachowań zakupowych. Stają się synonimem pewnej mody, w tym przypadku chodzi po prostu o zwiększenie sprzedaży przed świętami Bożego Narodzenia.

- Dla handlowców jest to po prostu okazja by zdecydowanie zwiększyć rotację towarową, szczególnie tych produktów, których chcieliby się szybko pozbyć z magazynów. Black Friday jest też symbolicznym momentem rozpoczęcia sezonu zakupów świątecznych, co dla bardzo wielu konsumenckich kategorii produktowych jest okresem najlepszych wskaźników sprzedaży - twierdzi ekspert.

Niższe ceny a wizerunek

Według Marcina Michalskiego z Cube Group udział marek w Black Friday jest elementem budowania wizerunku. - Oczywiście każda z nich stara się tworzyć promocje w taki sposób, aby wygenerować jak największą sprzedaż, ale tu nawet nie chodzi o to. Czemu to także element strategii wizerunkowej? Lojalni klienci po prostu mogliby poczuć się rozczarowani, gdyby ich marka ostentacyjnie nie wzięła w tym udziału. Zwłaszcza że wielu z nich czeka z zakupami świątecznymi właśnie na Black Friday, który jest już bardzo popularny w Polsce. Brak promocji może skusić nawet tych lojalnych do wybrania oferty konkurencji, która tego momentu nie zignorowała -komentuje nasz rozmówca.

Maciej Serafin uważa, że Black Friday ma raczej neutralny wpływ na wizerunek marek uczestniczących w tej akcji. Jego zdaniem tylko w przypadku dobrze zaprojektowanych promocji klienci zapamiętają markę na dłużej. - Najgorsze co może się przydarzyć, to przygotować niesamowitą promocję i nie umieć przekuć jej w sukces długofalowy. Zrezygnowaliśmy z dużej części marży, więc klientów będziemy monetyzować przez najbliższe miesiące – ostrzega ekspert z Edrone. Dodaje, że dlatego tak ważne jest zaistnieć w świadomości konsumentów, bo na danym kliencie marka będzie zarabiać przez kolejne miesiące.

Dlaczego warto brać udział w Black Friday?

Emilia Klepacka przypomina, że co do zasady, piątek wyprzedaży miał pomóc oczyścić magazyny firm, które szykowały się na zatowarowanie nowymi kolekcjami czy modelami. Wyprzedawane sprzęty i produkty miały naprawdę okazjonalne ceny – 70 proc.. Z jednej strony klient mógł sobie pozwolić na zakup upatrzonego produktu, na który być może nie było go stać w regularnej cenie, a z drugiej strony sklepy wyprzedawały towary, które traciły na atrakcyjności. Win - win! - Obecnie zatracamy tę ideę, która tak naprawdę jest okazją do poszerzenia grupy odbiorców dzięki super dostępnej cenie - twierdzi Klepacka.

Według Klepackiej taktyczne działania sprzedażowe nie mają większego wpływu na budowanie wizerunku marki, a tym bardziej na budowanie długotrwałych relacji z konsumentem. Dzieje się tak dlatego, że w „czarny piątek” o wyborze i zakupie decyduje cena i impuls - społecznie nakręcona spirala potrzeby. Czy może to pomóc marce w budowaniu pozytywnego wizerunku? - Budowanie wizerunku narzędziem sprzedażowym od samego początku jest złym pomysłem. Z kolei Black Friday może być niczym czarna śmierć dla marki, która nieudolnie wykorzysta okazję do zwiększenia sprzedaży - twierdzi Emilia Klepacka.

Uważa z jednej strony, że marki luksusowe mogą korzystać z Black Friday, ale zastanawia się też, czy powinny.

- Czy iSpot musi wyprzedawać stare modele iPhonów, aby zainteresować konsumenta? Marki luksusowe od lat wykorzystują zupełnie inne mechanizmy sprzedaży: teasowanie nadchodzących kolekcji, budowanie poczucia elitarności wśród konsumentów. iPhone, który można kupić za 50 proc.? To nie przypadłoby do gustu wiernym "wyznawcą" marki Apple. Black friday może mieć bardzo negatywny wydźwięk PRowy dla marki, ale też jeszcze dla innej grupy związanej z przemysłem reklamy - dla influencerów. Na Instagramie feed w tygodniu poprzedzającym Black Friday to same posty reklamowe, publikowane przez influencerów. Przez niektórych z nich, nawet w imieniu kilku marek. W ten sposób Instagram zamienia się na platformę reklamową, a wiarygodność influencera może być poddana wątpliwości – podkreśla ekspertka z 4Frame.

Ważna strategia marki

Wpływ Black Friday na wizerunek marki zdaniem Jacka Kotarbińskiego zależy od strategii marki.

- Są takie, które trzymają twardą politykę cenową, dlatego że nie chcą pauperyzować wartości produktów. Marka Burberry wręcz niszczy swoje niesprzedane produkty by nie obniżać ich cen, za co spotyka się ze społeczną krytyką. Niemniej z wyprzedażami zawsze trzeba uważać, jeśli są wyjątkową sytuacją, tak jak Black Friday czy wyprzedażami sezonowymi to raczej nie ma problemu. Trochę gorzej jeśli droższe marki co chwilę zmieniają ceny lub pojawiają się w dyskontowych kanałach dystrybucji. To powoduje, że klienci, którzy kupili produkt w pełnej cenie czują wtedy zdecydowany dyskomfort. Wizerunek marki raczej nie ucierpi jeśli polityka wyprzedaży czy rabatów jest zaplanowana rozsądnie i z sensem. Tak na dobrą sprawę poziomy rabatów 10-15 proc. klient w wielu sklepach może próbować osiągnąć drogą negocjacji ze sprzedawcą. Z kolei rabaty rzędu 80 czy nawet 90 proc. każą zastanawiać się nad realną wartością kupowanego produktu - komentuje Jacek Kotarbiński.

Nikola Jaruga z Kamikaze zwraca uwagę, że sam jednorazowy zakup nie przekłada się jednak na lojalność konsumenta, jeżeli oferta nie wyróżnia się naprawdę atrakcyjną promocją z dodatkowymi benefitami.

- Bądźmy szczerzy - dziesięcioprocentowy czy piętnastoprocentowy rabat to zdecydowanie za mało, żeby dać się porwać zakupowemu szaleństwu wyprzedaży. W przypadku, gdy marka nie może sobie pozwolić na zaoferowanie swoim odbiorcom megarabatów, dostosowana do oferty wartość dodana (np. prezent-niespodzianka do każdego zamówienia, darmowa dostawa oraz zwrot do sklepu) może być kluczem do sukcesu w pozyskiwaniu nowych, aktywnie kupujących klientów. Korzyść z Black Friday jest obopólna - korzysta zarówno klient, jak i sklep. Konsumenci mają szansę zaoszczędzić na zakupie interesujących ich produktów, a sklepy odnotowują w tym czasie świetne wyniki sprzedażowe, mamy więc do czynienia z sytuacją win-win. Warto jednak zachować w tych dniach zdrowy rozsądek i obserwować ceny interesujących nas produktów wcześniej, upewniając się, czy zniżki nie są jedynie pozorne. Niestety niektórzy sprzedawcy posuwają się do oszustwa, zawyżając ceny przed samym Czarnym Piątkiem, żeby móc później znacznie je "obniżyć", stwarzając wrażenie niebywałej okazji, która tak naprawdę jest jedynie marketingową pułapką - zwraca uwagę nasza rozmówczyni.

Jak robić promocje na Black Friday?

- Kluczem jest wychodzenie od prawdziwych potrzeb - i marki i konsumenta. Wiarygodność w komunikacji to podstawa. Promocje powinny być naprawdę okazyjne -50 proc., -70 proc. - podpowiada Emilia Klepacka. .

Marcin Michalski, członek zarządu w agencji digital marketingowej Cube Group uważa, że trzeba odpowiednio wcześnie przygotować się do takich akcji, jak Black Friday. - Przygotowywać można się właściwie przez cały rok, korzystając z rozwiązań, które pozwolą na nauczenie się zachowań konsumenckich, np. machine learningu. Można w ten sposób przetestować, która promocja działa najlepiej na jaki segment klientów, i serwować wtedy spersonalizowane oferty, aby jak najbardziej zachować marżę. Kto powiedział, że zniżki muszą być dla każdego takie same? Klienci oczekują rabatów po 40-60 proc., jednak aby nie wyjść na zero, potrzeba tu kreatywności, dobrej analityki, właściwej komunikacji i po prostu lepszej personalizacji. Nie warto dawać obniżki, na którą nas nie stać, bo zostanie nam minimalna marża, niewystarczająca na pokrycie kosztów operacyjnych - przestrzega Marcin Michalski.

Dodaje, że strategii może być kilka. Jedna opcja to np. zniżka na drugi produkt w koszyku, który ma wyższą marżę. Inna to przygotowanie się po prostu ze specjalną partią towaru o bardzo niskiej cenie i dokładnie na tę okazję, która też pozwoli konsumentom zaoszczędzić. Nasz rozmówca twierdzi, że Black Friday to „święto” wyłącznie marketingowe - od kreatywności szefów marketingu i sprzedaży zależy, jaki przekaz trafi do konsumenta. Jego zdaniem najważniejsze jest, aby być uczciwym i zastanowić się też, czy 10-15 proc. rabatu na pewno będzie dla konsumenta atrakcyjne i czy na pewno skorzystamy na dawaniu automatycznego, takiego samego, rabatu na wszystko.

Jacek Kotarbiński podpowiada, że istotny jest pomysł na wyróżnienie, podkreślenie że to specjalna akcja na Black Friday, stworzenie mechanizmów kontroli promocji: czyli wiemy jaki procent zakupów jest wywołany tą akcją, real-time-marketing w przestrzeni cyfrowej, może specjalne oznaczenia produktów w offline, dedykowana promocja w miejscu sprzedaży, aktywizacja klientów konkursami czy wydarzeniami. - Black Friday niczym nie różni się od innych projektów marketingowych realizowanych okazyjnie np. Black-to-school czy Walentynki, ma tylko głownie charakter cenowy - podkreśla Jacek Kotarbiński.

Z kolei Maciej Serafin z Edrone radzi, by kampania na Black Friday była mocna, szczególnie wizualnie. - Do klienta docieramy głównie różnego rodzaju grafikami, i muszą się one wyróżniać na tle całej masy komunikatów, które w tym okresie się pojawiają - podpowiada.

Zalew komunikacji z ceną w roli głównej

Czarny Piątek to nie tylko masowe wyprzedaże, ale też ogromne zagęszczenie reklamowe, na co zwróciła w rozmowie z Wirtualnemedia.pl uwagę Katarzyna Żakieta, senior creative & copywriter w agencji Kamikaze. - A to z kolei wiąże się z  koniecznością większych nakładów finansowych. Wykupienie reklamy w tym czasie w jakimkolwiek medium to bardzo wysoki wydatek. Aby nie zniknąć w zalewie, a właściwie w powodzi, komunikatów produkowanych przez marki, wypadałoby jeszcze się wyróżnić - dobrym rabatem lub choćby kreatywnym podejściem do contentu. Dlatego też, żeby dotrzeć do konsumenta, chwycić go i usidlić, ofensywa rozpoczyna się dużo wcześniej - podkreśla nasza rozmówczyni.

Zwraca uwagę na małe firmy, które nie mogą się równać z wielkimi graczami na rynku. Jak sobie z tym radzą? Coraz częściej mniejsze biznesy stosują ciekawe haczyki. Uruchamiają mikrokampanie z wyprzedzeniem 2 tygodni, kiedy ich komunikat nie zniknie, a budżet mediowy nie zostanie zmiażdżony. Przecież już wtedy konsumenci zaczynają rozglądać się za ofertami przygotowywanymi na Black Friday.

- Za przykład niech posłuży jedna z polskich designerskich marek biżuterii, która ze sporym wyprzedzeniem informowała, że w piątek rabatu nikt nie otrzyma, ale teraz - bardzo proszę! W ten sposób zbudowała zainteresowanie, a oferta była zdecydowanie bardziej widoczna, niż stałoby się to podczas rabatowego zawrotu głowy. Ciekawą strategią jest również wcześniejsze zbieranie leadów, czyli informacji na wagę marketingowego złota. Jak skłonić konsumenta do przekazania swoich cennych danych? Kilka marek odzieżowych zachęcało do zapisu do newslettera. Tylko za pośrednictwem subskrypcji można było otrzymać informację o atrakcyjnej ofercie na Black Friday. Korzystne i sprytne, bowiem zatrzymuje konsumenta na dłużej i pozwala komunikować się z nim po zakończeniu akcji promocyjnej. Jeszcze o krok dalej poszła marka odzieżowa New Look. W pomysłowy sposób zebrała informacje na temat swojego konsumenta, łącznie z insightem w postaci wskazania konkretnego sklepu, w którym planuje się zakup. Użytkownik był kierowany na landing page, gdzie za pozostawienie numeru telefonu, adresu e-mail oraz za wskazanie konkretnej placówki otrzymywał dodatkowy rabat. Efekt? Trzy pieczenie na jednym ogniu za zniżkę większą zaledwie o 5 proc. - opowiada ekspertka z Kamikaze.

Obok korzyści, również zagrożenia

Złożony stosunek do Black Friday ma Agnieszka Sosnowska, CEO agencji Biuro Podróży Reklamy. Widzi w tym sporo doraźnych korzyści dla obu stron (konsumentów i marek) i sporo długoterminowych zagrożeń. Jej zdaniem marki próbują „przechytrzyć" konsumentów a konsumenci starają się „przechytrzyć" marki. Przechytrzenie polega na tym, że każda strona chce ugrać w tej grze własne korzyści, które mogą być przeróżne. - Dla konsumentów jest to często okazyjna cena na wybrane produkty lub warunki zakupu a dla marek paleta korzyści może być szeroka – mogą to być leady, pakiety, dosprzedaż, lojalizacja, crossowanie, brand building i wiele innych oraz ich hybrydy. Ostatecznie wygrywa w tej grze ten kto jest bardziej zdeterminowany, sprytniejszy, bardziej chciwy, lepiej zorganizowany, etc. Z czysto ludzkiego powodu nie jestem pewna czy w tym świecie, który tak mocno mówi o konsumpcji taka rywalizacja jest potrzebna. Black Friday to też podążanie utartymi koleinami. Pokolenie Z szybko się nudzi i jakkolwiek szuka okazji cenowych może zacząć odczuwać znużenie Black Friday. Konsumenci stają się coraz mniej naiwni i wiedzą, że okazje marek nie są „prezentami", są tak skonstruowane żeby marka ostatecznie odniosła na relacji z konsumentem zaplanowaną korzyść. Patrząc przez ten pryzmat, Black Friday jest trochę hipokryzją z obu stron (sklepów i konsumentów). Moje wątpliwości nie zmieniają faktu, że Black Friday na razie kwitnie na świecie i w Polsce, a wiele marek i konsumentów w tym uczestniczy - uzasadnia ekspertka z Biura Podróży Reklamy.

W tym roku Black Friday odbędzie się w piątek, 23 listopada. Z kolei trzy dni później, w poniedziałek 26 listopada będzie Cyber Monday.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Black Friday po polsku - owczy pęd i moda zza oceanu. "Ważna strategia marki'

15 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
pavv
Śpece! W PL nie ma takowego święta! To wielka ściema tym bardziej, że w okresie największych zakupów nie ma potrzeby obniżania ceny! W USA (a i w Polsce podobnie) ten dzień służy wyprzedaży resztek magazynowych, aby zapełnić magazyny nowymi rzeczami które będą się przed świętami doskonale sprzedawały bez względu na cenę. Zresztą taka wyprzedaż już trwa od 2 miesięcy i nie jest nazywana jakimś frajdajem!
38 6
odpowiedź
User
janusz biznesu
W Polsce Black Friday to wielka ściema. Od jakiegoś czasu zbieram się do zakupu telewizora, więc śledzę ceny. Np. obniżki, które pojawiają się teraz w Euro Agd to czysta fikcja - ceny są DOKŁADNIE takie same jak wcześniej i jakie od miesięcy były w innych sklepach, tyle że przekreślona jest jakaś wyssana z palca cena wyższa powiedzmy o 2-3 tysiące. Uczciwość polskich biznesmenów. Żal.
39 4
odpowiedź
User
qwerty
A jaka jest różnica między polskim BF a gazetkami promocyjnymi które znamy ze sklepów agd_rtv?
Ja tam nie widze żadnej różnicy (no może dodatkowym napisem "black" czy coś tam).
16 4
odpowiedź
User
Arturro
Przez ostatnie pół roku cena pewnego smartfona spadała. Jeszcze na początku ubiegłego tygodnia (12.11) było to 899 PLN. 17.11 smartfon podrożał do 1999 PLN.
Nie sprawdzałem ile kosztuje dzisiaj, ale w ciemno obstawiam 1299 PLN. Wiadomo, black friday więc trzeba dać dużą obniżkę. z 1999 jest co obniżać.
47 4
odpowiedź
User
Pdk
Niestety sporo Polaków na słowo "promocja" dostaje orgazmu, i leci jak najszybciej do sklepu żeby kupić swój wymarzony produkt w tejże promocji. Tylko mało kto się interesuje, ile ten produkt kosztował wcześniej. Np. smartfon we wrześniu kosztował 1000 zł, w październiku 1200 zł, a w listopadzie na Black Friday 1050 zł. I gdzie tu wielka okazja? Ten cały BF to chwyt marketingowy, mający przyciągnąć stada jeleni do sklepów, którzy pomogą pozbyć się zalegającego towaru w magazynach.
17 4
odpowiedź