Jackie Chan walczy z piractwem

Jackie Chan wziął udział w kampanii, która ma ograniczyć nielegalnepobieranie filmów z internetu w Chinach.

till | variety
till | variety
Udostępnij artykuł:

Wielki plakat z wizerunkiem aktora pojawił się na JedwabnymTargu w Pekinie. Prosty slogan umieszczony pod zdjęciem Chana brzmi"Chroń filmy, powiedz nie piractwu". W okresie dwóch tygodni plakatbędzie miało okazję zobaczyć ponad 20 milionów ludzi.

- Wiadomość, którą przekazuje Chan mieszkańcom Pekinu jestprosta i bezpośrednia - tłumaczy Mike Ellis, jeden z inicjatorówprzedsięwzięcia. - Unikając piractwa, Chińczycy zrobią krok wkierunku ochrony i dbałości o rodzimy przemysł filmowy, którydzięki temu będzie miał swobodę tworzenia poruszających historiidla widzów z całego świata.

Umieszczenie plakatu na Jedwabnym Targu ma szczególne znaczenie,ze względu na wieloletnia tradycję miejsca jako głównego punktuzaopatrzenia w nielegalne płyty DVD i inne fałszowane towary.

Jackie Chan użyczył ostatnio głosu jednej z postaci w animacji"Kung Fu Panda". Film trafi na polskie ekrany 4 lipca 2008roku.

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Przeszukanie w Allegro. Pod lupą metody dostaw zakupów

Przeszukanie w Allegro. Pod lupą metody dostaw zakupów

Republika uruchomiła podcast. Rachoń rozmawia z Olechowskim

Republika uruchomiła podcast. Rachoń rozmawia z Olechowskim

Polityk PiS wycofuje się ze słów o Kolendzie-Zaleskiej. "Jest rzetelną i profesjonalną dziennikarką"

Polityk PiS wycofuje się ze słów o Kolendzie-Zaleskiej. "Jest rzetelną i profesjonalną dziennikarką"

Goniec ujawnił "szokujące rozmowy" ws. pedofilii. Prokuratura: stenogramy są sfałszowane

Goniec ujawnił "szokujące rozmowy" ws. pedofilii. Prokuratura: stenogramy są sfałszowane

"Zatrudniali dziesiątki osób, bo ruch rósł". Czy redakcje nadal potrzebują SEO-wców?

"Zatrudniali dziesiątki osób, bo ruch rósł". Czy redakcje nadal potrzebują SEO-wców?

Normalne okładki dziś oburzają. A przecież było o wiele gorzej [OPINIA]

Normalne okładki dziś oburzają. A przecież było o wiele gorzej [OPINIA]