Janusz Atlas nie żyje

W Warszawie, po ciężkiej chorobie zmarł w niedzielę w wieku 60 lat redaktor Janusz Atlas - poinformowała rzecznik prasowy Polskiego Związku Piłki Nożnej Agnieszka Olejkowska.

Redakcja Wirtualne Media
Redakcja Wirtualne Media
Udostępnij artykuł:

Urodzony 30 stycznia 1949 roku w Warszawie ukończył Wydział Prawa tamtejszego Uniwersytetu.

Długa jest lista redakcji, w których pracował ten jeden z najwybitniejszych dziennikarzy sportowych w Polsce. Publikował na łamach "Sztandaru młodych", "Sportowca", "Tempa", "Przeglądu Sportowego", "Meczu" i "Piłki Nożnej", w której pełnił funkcję sekretarza i zastępcy redaktora naczelnego. Jego felietony ukazywały się w "Kulisach".

W 1988 roku Janusz Atlas otrzymał nagrodę trzeciego stopnia "Złotego Pióra", przyznawaną przez Klub Dziennikarzy Sportowych. Jako jedyny w historii polskiego dziennikarstwa sportowego uhonorowany został trzykrotnie piłkarskim Oskarem stacji telewizyjnej Canal Plus.

Po przejściu na emeryturę od stycznia 2009 roku był pracownikiem PZPN i przewodniczącym komisji ds. mediów. Przez miesiąc pełnił obowiązki rzecznika prasowego PZPN.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Przeszukanie w Allegro. Pod lupą metody dostaw zakupów

Przeszukanie w Allegro. Pod lupą metody dostaw zakupów

Republika uruchomiła podcast. Rachoń rozmawia z Olechowskim

Republika uruchomiła podcast. Rachoń rozmawia z Olechowskim

Polityk PiS wycofuje się ze słów o Kolendzie-Zaleskiej. "Jest rzetelną i profesjonalną dziennikarką"

Polityk PiS wycofuje się ze słów o Kolendzie-Zaleskiej. "Jest rzetelną i profesjonalną dziennikarką"

Goniec ujawnił "szokujące rozmowy" ws. pedofilii. Prokuratura: stenogramy są sfałszowane

Goniec ujawnił "szokujące rozmowy" ws. pedofilii. Prokuratura: stenogramy są sfałszowane

"Zatrudniali dziesiątki osób, bo ruch rósł". Czy redakcje nadal potrzebują SEO-wców?

"Zatrudniali dziesiątki osób, bo ruch rósł". Czy redakcje nadal potrzebują SEO-wców?

Normalne okładki dziś oburzają. A przecież było o wiele gorzej [OPINIA]

Normalne okładki dziś oburzają. A przecież było o wiele gorzej [OPINIA]