Maciej Gorzelak po roku wraca do Toyota Motor Poland

Maciej Gorzelak po rocznym kontrakcie w europejskiej centrali koncernu Toyota wraca do polskiego oddziału firmy. Natomiast Robert Mularczyk poszerza w niej zakres obowiązków.

bg
bg
Udostępnij artykuł:

Teraz wraca do Toyota Motor Poland, gdzie w dziale public relations obejmuje stanowisko PR assistant project manager. Do jego zadań będzie należeć codzienna komunikacja PR związana z marką Toyota w Polsce. Wykorzysta także swoje zagraniczne doświadczenia do prowadzenia kompleksowych projektów PR polskiego oddziału Toyoty. Pierwszym z nich będzie wprowadzenie na nasz rynek cross-overa C-HR, w tym zorganizowanie szeregu prezentacji mediowych.

W tych działaniach wspierać go będzie Karolina Gotowała jako PR specialist. W jej rękach pozostaje m.in. prowadzenie parku prasowego samochodów Toyoty oraz zarządzanie informacjami prasowymi i stroną mediową Toyotanews.pl.

Robert Mularczyk jako PR manager będzie łączyć obowiązki managera PR Toyoty Motor Poland z koordynowaniem działań PR Toyoty na rynkach węgierskim, czeskim i słowackim (Toyota Central Europe).

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Przeszukanie w Allegro. Pod lupą metody dostaw zakupów

Przeszukanie w Allegro. Pod lupą metody dostaw zakupów

Republika uruchomiła podcast. Rachoń rozmawia z Olechowskim

Republika uruchomiła podcast. Rachoń rozmawia z Olechowskim

Polityk PiS wycofuje się ze słów o Kolendzie-Zaleskiej. "Jest rzetelną i profesjonalną dziennikarką"

Polityk PiS wycofuje się ze słów o Kolendzie-Zaleskiej. "Jest rzetelną i profesjonalną dziennikarką"

Goniec ujawnił "szokujące rozmowy" ws. pedofilii. Prokuratura: stenogramy są sfałszowane

Goniec ujawnił "szokujące rozmowy" ws. pedofilii. Prokuratura: stenogramy są sfałszowane

"Zatrudniali dziesiątki osób, bo ruch rósł". Czy redakcje nadal potrzebują SEO-wców?

"Zatrudniali dziesiątki osób, bo ruch rósł". Czy redakcje nadal potrzebują SEO-wców?

Normalne okładki dziś oburzają. A przecież było o wiele gorzej [OPINIA]

Normalne okładki dziś oburzają. A przecież było o wiele gorzej [OPINIA]