SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Mateusz Morawiecki: niemieckie media bardzo uaktywniły się w kampanii samorządowej

Zdaniem premiera Mateusza Morawieckiego media należące do niemieckich koncernów bardzo uaktywniły się w czasie kampanii samorządowej. Szef rządu skrytykował to, że duża część mediów w Polsce ma zagranicznych właścicieli. - To skutek dziecięcej choroby III RP, gdzie wielu osobom wmawiano, że kapitał nie ma narodowości i nie ma znaczenia, kto jest właścicielem mediów - stwierdził.

Mateusz Aleksandrowicz Article

O rynek mediów i ich znaczenie w kończącej się właśnie kampanii przed wyborami samorządowymi Mateusz Morawiecki został zapytany w środę wieczorem na antenie Telewizji Republika. Szef rządu krytycznie ocenił to, że duża część mediów w Polsce została sprzedana zagranicznym podmiotom.

- To skutek dziecięcej choroby III RP, gdzie wielu osobom wmawiano, że kapitał nie ma narodowości i nie ma znaczenia, kto jest właścicielem mediów. Media zostały wyprzedane. Ogromnie dużo straciliśmy na tym, ponieważ i miękka siła, czyli soft power, jak i taka twarda siła jest realizowana poprzez media - stwierdził Morawiecki.

- Dzisiaj media są w rękach zagranicznych, w bardzo dużym stopni w rękach niemieckich. Te niemieckie media bardzo się uaktywniły w czasie tej kampanii samorządowej - zaznaczył.

Przypomnijmy, że na początku października Onet.pl (należący od 6 lat do szwajcarsko-niemieckiego koncernu Ringier Axel Springer Media) w ramach cyklu publikacji o aferze taśmowej ujawnił rozmowę z udziałem Mateusza Morawieckiego podsłuchaną wiosną 2013 roku. Obecny szef rządu był krytykowany za niektóre wypowiedzi z tej rozmowy.

Politycy PiS sugerowali, że publikacja jest związana z tym, że Onet ma niemieckiego właściciela, oraz nieprzypadkowo pojawiła się w kulminacyjnym okresie kampanii wyborczej. - Bardzo skoordynowany atak - Newsweek, onet, fakt. Dobrze wiadomo jaki wydawca stoi za tymi mediami. Pozbawiliśmy mafie VAT i przestępców podatkowych gigantycznych dochodów. Będę robić wszystko żeby wrócić do władzy. Będą posuwać się do każdej insynuacji. Teraz pokazują materiały dobrze znane od 4 lat. Rząd PiS i sam premier stoi za zabraniem ogromnych pieniędzy bandytom i przekazaniu ich ludziom na 500+ i inne programy społeczne - napisała na Twitterze rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

- Jest rzeczą jasną, że komuś nadepnęliśmy bardzo poważnie na odcisk. Zresztą to jest chyba część obcych mediów, nie takich polskich i też warto zwrócić na to uwagę - skomentował Mateusz Morawiecki w Polsat News. Podkreślił, że część mediów jest nieprzychylnie nastawiona do obecnego obozu rządzącego. - Czasami pytam moich współpracowników ze sztabu wyborczego: „Co tam robi opozycja?”. A oni pytają: „Ale która opozycja: TVN czy ‘Fakt?’” - opisał.

W wywiadzie w Telewizji Republika szef rządu przypomniał też newsletter Marka Dekana, CEO w Ringier Axel Springer Media, skierowany wiosną ub.r. do pracowników polskiego oddziału koncernu. Dekan, komentując wybranie Donalda Tuska na drugą kadencję w funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej, zwrócił uwagę, że odzwierciedla to bardzo wysokie poparcie Polaków dla członkostwa naszego kraju w Unii Europejskiej. - Pamiętajmy, że większość naszych czytelników i użytkowników należy do tej miażdżącej większości, która popiera członkostwo Polski w UE. Podpowiedzmy im co zrobić, żeby pozostać na pasie szybkiego ruchu i nie skończyć na parkingu. Stawką w tej grze jest wolność i pomyślność przyszłych pokoleń - napisał.

Dekana za te stwierdzenia skrytykowali politycy PiS, niektóre organizacje dziennikarskie (m.in. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i działające przy nim Centrum Monitoringu Wolności Prasy) oraz kilku byłych menedżerów Ringier Axel Springer Polska.

- Słynny list, myślę, że wszyscy go widzieli. Pewnie Niemcy woleliby o tym zapomnieć, ale taka niestety jest prawda o wpływaniu poprzez media niemieckie na polską rzeczywistość. My musimy o tym pamiętać, o suwerenności informacyjnej - skomentował to Mateusz Morawiecki.

„Niemcy wykupili główne polskie media”

Zdaniem Morawieckiego sytuacje takie jak newsletter Marka Dekana nie mogłyby zaistnieć w krajach zachodniej Europy.

- We Francji byłoby to absolutnie nie do pomyślenia. W Hiszpanii, której realia również znam bardzo dobrze, także byłoby to nie do pomyślenia. Nawet w Irlandii, która jest krajem mniejszym, byłoby to także nie do pomyślenia, żeby obce państwa, w pośredni sposób, poprzez media w taki bardzo ostry, jednoznaczny sposób włączały się w kampanię i atakowały aktualne władze danego kraju - powiedział premier.

Przypomniał też, że kiedy w 2005 roku grupa inwestorów z USA i Wielkiej Brytanii chciała przejąć niemiecki dziennik „Berliner Zeitung”, wywołało to dużą falę krytyki. - Czyli w Niemczech oni sami mówią, że ich gazety musza być w ich rękach, a w Polsce Niemcy wykupili w czasach Platformy Obywatelskiej i PSL i we wcześniejszych czasach wykupili główne polskie media - stwierdził szef rządu.

 

Morawiecki wiele razy krytykował rynek mediów

W br. Mateusz Morawiecki już kilka razy mocno skrytykował sytuację na rynku mediów w Polsce. - Media w ogromnej większości są zagraniczne, należą do naszej opozycji i w najróżniejszy sposób starają się kłamliwie przedstawiać rzeczywistość, oszukiwać wyborców. Jest to po prostu bardzo często propaganda, jakiej by się nie powstydził Jerzy Urban - ocenił w połowie października podczas spotkania z mieszkańcami Włocławka. - Musimy z ludźmi rozmawiać ponad głowami mediów - dodał.

- 80 proc. mediów wszystkich - radiowych, telewizyjnych, gazet, czasopism i mediów internetowych - jest w rękach naszych przeciwników politycznych, którzy we wściekły sposób nas atakują. Właśnie dlatego, że zdali sobie sprawę, że my możemy być nie tylko krótkim epizodem, jak lata 2005-2007, ale możemy na trwałe przebudować cały system społeczno-gospodarczy, na trwałe zaproponować nowy kontakt społeczny Polakom i że Polakom się to spodoba, ale im się to nie spodoba i dlatego nas tak wściekle atakują - stwierdził Morawiecki w czerwcu na spotkaniu z mieszkańcami Wrocławia. Zaznaczył, że „musimy też uważać, żeby nie otwierać wszystkich frontów na raz”.

Niedługo później o mediach nieprzychylnych wobec obecnej władzy mówił na zjeździe klubów „Gazety Polskiej”. - Ja mam czasami wrażenie, a nawet przekonanie, że tam w tych mediach są sztaby, które myślą o tym, jak nam zaszkodzić, jak uprawiać kłamliwą propagandę i robić z igły widły, zamieniać do góry nogami wszystko, stawiać świat na głowie, wmawiać ludziom, że czarne jest białe - powiedział szef rządu.

Media krytykowali też inni politycy PiS. - Wielu tych, którzy współpracowali ze służbami bezpieczeństwa, było w Polsce zaangażowanych w tworzenie nowych mediów po 1989 roku i w dalszym ciągu ma to wpływ na obecną sytuację - powiedział w czerwcu br. minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński.

Z kolei Krzysztof Czabański, poseł PiS i przewodniczący Rady Mediów Narodowych, stwierdził, że wolność poglądów w mediach prywatnych bywa dzisiaj mniejsza niż w okresie PRL, z uwagi na interesy ich właścicieli. - Media publiczne mają obowiązek popularyzować, edukować, wspierać polską rację stanu. Jeżeli jest polityka, o której w sposób skrótowy mówiliśmy dzisiaj, ale która jest generalnie realizowana przez obecną władzę i realizuje polską rację stanu, to kto ma relacjonować tę politykę, jeżeli nie media publiczne? - zapytał Czabański.

Dekoncentracja w mediach zapowiadana, ale bez konkretów

Od półtora roku przedstawiciele obozu rządzącego zapowiadali przepisy, które ograniczą koncentrację kapitałową w sektorze mediów (niektórzy określają ten proces jako repolonizację). Różne warianty nowych przepisów w tym zakresie przygotowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Koordynujący ten projekt wiceminister Paweł Lewandowski już jesienią ub.r. informował, że gotowe są różne koncepcje regulacji. - Gotowe są pewne rozwiązania, które czekają na decyzję polityczną. Decyzja będzie dotyczyła tego, które z nich należy wybrać, żeby je zaimplementować do ustawy - stwierdził. Podobnie wypowiedziała się w tej sprawie niedawno Joanna Lichocka, posłanka PiS i członkini Rady Mediów Narodowych.

Nie wiadomo jednak, czy i kiedy takie przepisy trafią do rządu i parlamentu. W czerwcu Piotr Zaremba ocenił w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, powołując się na bliskiego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego, że może to nastąpić jesienią br. Jednak rzeczniczka prasowa PiS szybko zdementowała te doniesienia. Zapewniła, że spytała o to Jarosława Kaczyńskiego, a ten powiedział, że nie rozmawiał ostatnio z nikim o planach w sprawie dekoncentracji.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Mateusz Morawiecki: niemieckie media bardzo uaktywniły się w kampanii samorządowej

27 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
lis (nie Tomasz)
za to pisowskie media TVP aktywne są od 3 lat! i sieją propagandę pisowską nie mającą nic wspólnego z prawdą!
57 24
odpowiedź
User
jf
"Polskie" media od 3 lat zamilkły w sprawie patologii władzy. To choroba (nie tylko dziecięca) dyktatur.
49 21
odpowiedź
User
Traugutta
Kiedy stary albo głupi dziad z PiS mówi o niemieckich mediach, to jeszcze jakiś z tym żyję. Ale żeby stosunkowo młody gość, ponoć umiejący czytać w obcych językach i na tyle inteligentny, że wie, że ludzie to durnie, bo wybierają konta reklamowane przez Chucka Norrisa? Tego nie pojmuję
41 19
odpowiedź
User
Tomek
Juz chyba wole te niemieckie niz polskie na poziomie tvp info.
42 19
odpowiedź
User
Sandzi
ALE szczekaja parobki u Niemca pracujące doopa boli 😁 zrobimy i tutaj porządki skończyło się ustawa tuż tuż
21 38
odpowiedź