Netflix zapowiada serial "Black Earth Rising". Michaela Coel w Rwandzie

W sieci pojawiła się zapowiedź serialu "Black Earth Rising", który będzie można oglądać od 25 stycznia w serwisie Netflix.

pp / megafon
pp / megafon
Udostępnij artykuł:
Netflix zapowiada serial "Black Earth Rising". Michaela Coel w Rwandzie

Londyn. Paryż. Rwanda. "Black Earth Rising" to głęboko emocjonalna opowieść o nieustępliwej kobiecie, która stawia na szali swoją przyszłość, by odkryć prawdę o przeszłości. Występują: Michaela Coel oraz John Goodman.

Serial opowiada o historię Katy, która została uratowana z ludobójstwa w Rwandzie. Obecnie kobieta jest prawniczką w brytyjskiej kancelarii prawniczej Michaela Ennisa. Pewnego razu trafia na sprawę dotyczącą przywódcy milicji w Rwandzie. Postanawia wyruszyć do swojej ojczyzny, aby rozwiązać sprawę.

Za scenariusz i reżyserię odpowiada Hugo Blick.

Premiera 25 stycznia.

W trzecim kwartale 2018 r. Netflix zanotował wzrost przychodów rok do roku o 34 proc. do 3,99 mld dolarów i 403 mln dolarów zysk netto. Na koniec września platforma miała 137 mln subskrybentów.

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Przeszukanie w Allegro. Pod lupą metody dostaw zakupów

Przeszukanie w Allegro. Pod lupą metody dostaw zakupów

Republika uruchomiła podcast. Rachoń rozmawia z Olechowskim

Republika uruchomiła podcast. Rachoń rozmawia z Olechowskim

Polityk PiS wycofuje się ze słów o Kolendzie-Zaleskiej. "Jest rzetelną i profesjonalną dziennikarką"

Polityk PiS wycofuje się ze słów o Kolendzie-Zaleskiej. "Jest rzetelną i profesjonalną dziennikarką"

Goniec ujawnił "szokujące rozmowy" ws. pedofilii. Prokuratura: stenogramy są sfałszowane

Goniec ujawnił "szokujące rozmowy" ws. pedofilii. Prokuratura: stenogramy są sfałszowane

"Zatrudniali dziesiątki osób, bo ruch rósł". Czy redakcje nadal potrzebują SEO-wców?

"Zatrudniali dziesiątki osób, bo ruch rósł". Czy redakcje nadal potrzebują SEO-wców?

Normalne okładki dziś oburzają. A przecież było o wiele gorzej [OPINIA]

Normalne okładki dziś oburzają. A przecież było o wiele gorzej [OPINIA]