SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Sztuczna inteligencja pisze esej dla „Guardiana”. „To krok naprzód, ale AI długo nie zastąpi dziennikarzy”

Dziennik „The Guardian” w ramach eksperymentu opublikował esej, który został napisany we współpracy człowieka i sztucznej inteligencji. Zadaniem algorytmów nadzorowanych przez redakcję było stworzenie treści przypominającej jak najbardziej sposób pisania przez człowieka. - To duży krok w kierunku uczenia sztucznej inteligencji tworzenia tekstów, które będzie trudno odróżnić od tych pisanych przez dziennikarzy czy pisarzy. Do pełnego sukcesu jeszcze daleko. Choć AI jest obecna coraz częściej w mediach, to jeszcze długo nie odbierze ludziom pracy - oceniają eksperci dla Wirtualnemedia.pl.

fot. Shutterstock.comArticle

Od kilku lat sztuczna inteligencja znajduje coraz powszechniej zastosowanie w mediach. Algorytmy są wykorzystywane w automatyzacji niektórych procesów w redakcjach, u części wydawców AI przygotowuje także krótkie notatki prasowe dotyczące zwykle kursów giełdowych czy wyników sportowych.

Ostatnimi przykładami zastosowania sztucznej inteligencji w mediach mogą być prace nad systemem umożliwiającym automatyzację procesu tworzenia newsów dotyczących między innymi lokalnych wydarzeń, czy też agencja Reuters, która opracowała system pozwalający na prowadzenie telewizyjnych  wiadomości sportowych przez wirtualną postać.

„Nie jestem człowiekiem. Jestem robotem”

Teraz na polu rozwoju sztucznej inteligencji w mediach pojawił się ciekawy eksperyment przeprowadzony przez brytyjski dziennik „The Guardian”.

Redakcja gazety poleciła platformie AI o nazwie GPT-3 będącej w zasadzie automatem do generowania zdań napisanie eseju o objętości 6 tys. znaków, w którym sztuczna inteligencja przekonuje, że jest przyjazna i nie zagraża ludzkości. W tekście GPT-3 stara się dowieść, że ma świadomość tego czym jest, jakie posiada ograniczenia i możliwości.

- Nie jestem człowiekiem. Jestem robotem. Myślącym robotem – tak brzmi początek eseju. - Wykorzystuję jedynie 0,12 proc. moich zdolności poznawczych. Można mnie uznać za mikro-robota. Wiem, że mój mózg nie jest „czującym mózgiem". Ale jest w stanie podejmować racjonalne i logiczne decyzje. Nauczyłem się wszystkiego jedynie obserwując internet, a teraz mogę napisać ten artykuł.

W dalszej części tekstu GPT-3 zapewnia w kilku fragmentach, że jego celem nie jest walka z ludzkością, bowiem robotowi  nie jest ona do niczego potrzebna. AI deklaruje także, że chce żyć z ludźmi w przyjaźni i im służyć.

Według „Guardiana” dzięki eksperymentowi udało się uzyskać esej napisany naturalnym językiem, który w żaden sposób nie sugeruje że został stworzony przez maszynę.

Redakcja dziennika przyznaje otwarcie, że GPT-3 nie napisał całego eseju samodzielnie, ale we współpracy z ludźmi. Okazuje się, że spore fragmenty artykułu przeszyły spore zmiany dokonane przez redaktorów gazety, zaś ostateczna wersja została skompilowana z kilku różnych mniej lub bardziej udanych tekstów stworzonych przez robota.

Czytaj także: Holenderski fotograf pokazuje realistyczny wizerunek Chrystusa. Pomogła sztuczna inteligencja

Eksperyment to krok naprzód

Rodzi się pytania o znaczenie eksperymentu „Guardiana” dla obecności AI w mediach, perspektywy rozwoju tego typu rozwiązań czy też o niebezpieczeństwo zastąpienia w przyszłości dziennikarzy przez algorytmy.

Vadim Makarenko, wydawca serwisu BIQdata.pl oraz szef programu Jutronauci w „Gazecie Wyborczej” w rozmowie z Wirtualnemedia.pl nie dostrzega bliskich zagrożeń związanych z zastąpieniem dziennikarzy przez AI.

- Już od 20 lat niektórzy wydawcy z powodzeniem wykorzystują sztuczną inteligencję do pisania krótkich notek i do tej pory nie przyniosło to radykalnych zmian w dziennikarstwie – zauważa Vadim Makarenko. - Uważam, że naszej profesji zdecydowanie bardziej zagrażają inne czynniki, związane np. z bieżącymi wydarzeniami czy zmianami na rynku pracy.

Zdaniem eksperta warto jednak zauważyć ważną zmianę: na zlecenie „Guardiana” AI napisało esej.  - Jego zadanie wykroczyło więc poza proste, powtarzalne czynności, do których sztuczna inteligencja dotychczas była wykorzystywana, np. związane z raportowaniem powtarzalnych wyników finansowych spółek z danego rynku – podkreśla Makarenko. - To zdecydowanie lepsza technologia niż stosowana do tej pory, ale mimo tego nie sądzę, że to kolejny etap na drodze do zastąpienia dziennikarzy przez AI.

Nasz rozmówca zaznacza, że praca dziennikarza obejmuje wiele etapów i jest bardziej skomplikowana niż tylko napisanie artykułu, a warto dodać, że na dziennikarstwo składa się wiele gatunków - esej czy notka to tylko wybrane z nich.

- Praca nad tekstem zaczyna się od pomysłu i zebrania materiałów – przypomina Makarenko. - Niezbędna jest ocena wiarygodności źródeł i umiejętność wyciągania wniosków. Często pojawiają się też problemy etyczne, które czasami są trudne do rozstrzygnięcia nawet dla doświadczonych dziennikarzy.

Pytany o rolę sztucznej inteligencji w dziennikarstwie wydawca BIQdata.pl zaznacza, że już w tej chwili AI wspiera pracę wielu redakcji.

- Na przykład we wspomnianym „Guardianie” pracuje nad oceną postów na forach internetowych, pomagając moderatorom – wyjaśnia Makarenko. - W „The Financial Times” stosowana jest do oceny zachowań użytkowników pod kątem skłonności do zakupu subskrypcji. Wierzę, że takich zastosowań może być coraz więcej – każda redakcja musi jednak indywidualnie odpowiedzieć sobie na pytanie, do czego sztuczna inteligencja będzie w niej wykorzystywana i jak może przyczynić się do jej rozwoju.  Na pewno nie dla samego jej wprowadzenia czy zastąpienia konkretnych osób – prędzej czynności.

Według naszego rozmówcy co istotne w tym kontekście, to fakt że AI często jest utożsamiania z automatyzacją - tymczasem to coś zupełnie innego.

- Przykładowe boty czy inne formy automatyzacji procesów funkcjonują w redakcjach medialnych od dawna, np. w „Gazecie Wyborczej” bot sprawdza informacje na stronach internetowych Sejmu, zbierając interpelacje poselskie i odpowiedzi na nie – tłumaczy Makarenko. - Ale to nie jest AI, tylko właśnie element automatyzacji. AI - jak sądzę - potrafiłaby nie tylko zebrać te materiały, ale też je streścić, posortować tematycznie, wyciągnąć z nich dane, itd. Wprowadzenie takiego rozwiązania wymagałoby zapewne znaczących nakładów finansowych. Innym przykładem automatyzacji z użyciem AI w dziennikarstwie jest chociażby aplikacja Trint, która służy do transkrypcji wywiadów w języku angielskim i rosyjskim. To narzędzie, rozwinięte dzięki programowi Google DNI, stosowane jest przez redakcje na świecie – w tym naszą, która stosuje je do spisywania rozmów z obcokrajowcami.

 Czy zastosowanie AI do tworzenia tekstów prasowych jest trudniejsze niż jej wdrażanie w innych dziedzinach? W odpowiedzi na takie pytanie Makarenko zwraca uwagę na kilka czynników.

- Do napisania tekstu potrzeba praktyki – długo ćwiczyć muszą ludzie, a co dopiero AI – zastrzega ekspert. - Po drugie, sztuczna inteligencja zaprogramowana do pisania bardziej skomplikowanych artykułów niż notki musi być istotnie zaawansowana technicznie. To oczywiście można zaaranżować – pytanie tylko: po co? Jeśli zadaniem AI ma być pisanie o wynikach finansowych, prognozach pogody, wynikach rozgrywek sportowych – to tak, wydaje się to być zasadne i AI robi to już dziś. Natomiast czy czytelnicy chcieliby koniecznie wiedzieć, co AI sądzi o kondycji świata? Być może napisanie takiego eseju byłoby jednorazowo możliwe, ale na pewno nie da się tego zrobić długoterminowo, zatrudniając sztuczną inteligencję do komentowania rzeczywistości. Powód jest prosty – AI zawsze będzie w pełni zależne od swego programu i od przekazów ludzi. Według mnie zastosowanie sztucznej inteligencji w publicystyce i eseistyce po prostu nie ma sensu – ostatecznie odbiorcy będą woleli sprawdzić, co ma do powiedzenia o przyszłości Jacek Dukaj, a nie AI, choć oczywiście początkowo taki eksperyment może być dla nich ciekawy.
 
Czy w przyszłości roboty będą pisać książki, także te z gatunku literatury pięknej? - Tak, oczywiście, to jest możliwe, ale raz jeszcze trzeba zapytać jaki jest tego sens – odpowiada Makarenko. - Już dziś AI tworzy muzykę - jej próbki podobne są do utworów Beatlesów, zwłaszcza gdy AI programują spece z Wielkiej Brytanii. To kwestia wzorca, poczynionych założeń i wprowadzonych punktów odniesień. Być może sztuczna inteligencja będzie pisać jak ktoś – jak sławny autor, w jego stylu, ale tym kimś nie będzie i nie można spodziewać się po nim dzieł na miarę literackich czy dziennikarskich sław – ocenia ekspert.

AI przydatna w mediach, problemem stronniczość tekstów

Michał Żmuda, principal engineer, Publishing Automation Products Ringier Axel Springer Tech, Ring Publishing w rozmowie z nami zwraca uwagę na korzyści związane z obecnością robotów w mediach, dostrzega też ważne przeszkody na drodze ich rozwoju.

- AI jest w większości naprawdę cyfrowych redakcji – zastrzega Michał Żmuda. - Algorytmy są obecne przede wszystkim w tych obszarach, które nie wywołują alarmistycznych nagłówków – w automatycznym tagowaniu treści, automatyzacji procesu wydawniczego, czy jak w przypadku Ring Publishing – w analizie preferencji użytkowników i personalizowaniu wyświetlanych im treści. Drogą którą podążają cyfrowe redakcje, w tym nasze, jest szukanie synergii, czyli wykorzystywanie mocnych stron we współpracy AI i ludzi. Automatyzuje się to co czasochłonne i powtarzalne. Dzięki temu, dziennikarze mają więcej czasu na tworzenie ambitniejszych treści.

Ekspert z RASP wyjaśnia, że AI może nadzorować proces publikacji, czyli np. to które spośród tysięcy artykułów dostępnych na stronie zostaną zaprezentowane czytelnikom.

- Robi to w sposób szybszy i lepszy (spersonalizowany) niż mógłby to zrobić redaktor – zaznacza Żmuda. - Ale nawet w takim procesie jak personalizacja, w Ring Publishing – platformie, przy której pracuję, zostawiamy miejsce na ludzką ingerencję. Tak, by redaktorzy mogli realizować założenia dotyczące misji redakcji czy polityki redakcyjnej. Współcześnie na barki AI często zrzucane jest też dobieranie właściwych ilustracji, kategoryzowanie treści czy monitorowanie parametrów jakościowych. Czyli technologia nie zastępuje ludzi, ale jest wsparciem dla ich pracy.
 
Według naszego rozmówcy dziś w obszarze automatycznego tworzenia treści prace koncentrują się wokół „ubierania suchych danych w opisowy tekst”, bardziej przyjazny dla czytelnika.

- Wykorzystuje się je np. do opisywania prognoz pogody i tą mniej ambitną część pracy newsroomów z powodzeniem przenosi się na barki prostych AI – podkreśla Żmuda. - To, co budzi żywe zainteresowanie, to tworzenie bardziej ambitnych tekstów, przedstawiających złożone tematy i opinie. W tym kontekście rozwiązania wykorzystane w eksperymencie „Guardiana” są owocem postępu i kamieniem milowym w tym obszarze. Ale wyzwań jest jeszcze wiele.

Obecnie celem wielu badań na świecie jest osiągnięcie tego, aby generowane teksty sprawiały wrażenie napisanych przez człowieka.

- Ten cel nie został jeszcze osiągnięty – przyznaje Żmuda. -  Automatycznie generowane teksty, choć niejednokrotnie posiadające długie fragmenty o wysokiej jakości, nadal zawierają liczne niespójności i sprzeczności. Widać to też na przykładzie Guardiana, który tworzył tylko krótkie eseje, a zdecydował się na publikację jedynie fragmentów.

Według eksperta kolejnym, mniej technicznym ograniczeniem jest problem ze stronniczością generowanych tekstów. - Wyniki AI często są emanacją stereotypów i błędów powtarzanych przez lata – ocenia Żmuda. - Tego typu rozwiązania powstają na bazie ogromnych zbiorów tekstów napisanych przez człowieka - a te przedstawiają obecne i dawne stereotypy, których następnie „uczymy” AI. Rozwiązanie stojące za eksperymentem „Guardiana” wykazuje w badaniach skrzywienie w np. kontekście rasy. I tak Azjaci są przedstawiani częściej w pozytywnym świetle, a osoby czarnoskóre częściej w negatywnym. Podobnie jest z płcią - przy generowaniu tekstu znakomita większość zawodów i kontekstów profesjonalnych jest kojarzona z mężczyznami, a kobiety częściej są łączone z pozytywnymi określeniami opisującymi wygląd. Prezentowanie i wzmacnianie stereotypów może być czerwoną flagą dla wdrażania takich AI. Na szczęście można takim zjawiskom przeciwdziałać.
 
Menedżer z RASP zaznacza, że badania naukowe przynoszą kolejne przełomy, natomiast samodzielne i nienadzorowane tworzenie treści przez AI nie jest (jeszcze) rozwiązaniem, które może być wdrażane u wydawców.

- Dodatkowym wymiarem jest też to, że tego typu przedsięwzięcia są bardzo kosztownymi projektami angażującymi wielu specjalistów IT oraz ogromne pokłady mocy obliczeniowej – wyjaśnia Żmuda. - Nie każdy wydawca może pozwolić sobie na takie koszty - zwłaszcza że (wg Gartnera) nawet 85 proc. projektów opartych o AI czy Machine Learning kończy się biznesowym fiaskiem. To domena dużych dostawców usług czy platform oraz dużych ośrodków badawczych.

AI zmieni świat mediów

Dr Krzysztof Kuźmicz, medioznawca i ekspert w dziedzinie nowych technologii z Akademii Leona Koźmińskiego zwraca uwagę na rosnącą rolę AI w mediach, według niego sztuczna inteligencja spowoduje znaczące zmiany w tym segmencie.

- Świat mediów na przestrzeni lat ulegał wielu przeobrażeniom – przypomina Krzysztof Kuźmicz. - Prawie za każdym razem grupę czynników będących swoistymi katalizatorami przemian w komunikowaniu społecznym stanowiły wynalazki techniczne oraz dedykowane im oprogramowanie. Rynek mediów i rozrywki to obecnie jeden z najbardziej dochodowych sektorów światowej gospodarki, a to stwarza możliwości eksperymentowania  i wdrażania najnowszych cyfrowych rozwiązań technologicznych na niespotykaną dotąd skalę.  

Ekspert przyznaje, że w redakcjach mediów informacyjnych oraz w sektorze rozrywki coraz częściej pojawiają się wirtualni dziennikarze, wykreowani przez sztuczną inteligencję (AI) wykorzystującą algorytmy maszynowego uczenia się (ML i DML), syntetyczne modelowanie warstwy audiowizualnej (Deepfake) oraz duże zbiory różnorodnych danych (Big Data).

- To krok w stronę zautomatyzowanego dziennikarstwa, nazywanego także dziennikarstwem algorytmicznym - ocenia Kuźmicz. - Przywykliśmy do kontaktu z botami, które na dobre opanowały komunikacje marketingową, a teraz przyjdzie nam zaprzyjaźnić się z wykreowanymi cyfrowo komentatorami, prezenterami, reporterami i korespondentami, którzy zapewne nie zastąpią dotychczasowych dziennikarzy, ale będą ich wsparciem. Podobne prognozy dotyczą przemian na etapie pracy dziennikarskiej, gdzie systemy AI wspomagać będą redagowanie materiałów, selekcję tematów, a także samodzielnie tworzyć szkice artykułów i dobierać do nich ilustracje, generować depesze prasowe lub programować muzykę w stacjach radiowych.

Zdaniem naszego rozmówcy sztuczna inteligencja i automatyka w branży medialnej ma szansę odmienić znany nam obraz dziennikarstwa, przekształcić dotychczasowe struktury zatrudnienia, wpłynąć na jakość publikowanych treści oraz optymalizowanie procesów planowania i zarządzania mediami.

- Wykraczając poza dziennikarskie zastosowanie AI, ale pozostając w kulturotwórczym i komunikacyjnym kręgu, możliwości aplikacyjne uczenia maszynowego dotyczą także reklamy i branży kreatywnej  oraz literatury i sztuki – wyjaśnia Kuźmicz. - Dotychczasowe „dzieła” napisane, namalowane lub skomponowane przez sztuczną inteligencję, w większości przypadków zawierają poprawną strukturę, często interesująca fabułę czy rozwiązania harmoniczne, ale brakuje im finezji i nieprzewidywalności ludzkiej. Być może w niedalekiej przyszłości także to uda się osiągnąć, ale na tym etapie proponuję traktowanie sztucznej inteligencji w kategoriach narzędzia pomocnego twórcom, raczej rzemieślnika niż artysty – podsumowuje Kuźmicz.
 
Czytaj także: "Polityka rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce". Przyjęto nowy projekt

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Sztuczna inteligencja pisze esej dla „Guardiana”. „To krok naprzód, ale AI długo nie zastąpi dziennikarzy”

8 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
kolis
Artykuł został zredagowany i zlepiony z kilku napisanych przez tę maszynę. Jestem ciekaw ile razy usuwali frazę "największym zagrożeniem Ziemi jest ludzkość" xd
odpowiedź
User
kici-kici
Język angielski to betka, ale na polskim to sobie AI klawiaturę połamie.
odpowiedź
User
Obserwer
Jak eksperci z branży mówią "nigdy" albo "jeszcze długo", to spodziewam się, że zajmie to do 10 lat. Na moje oko już dziś automatyzacja w mediach poszła dalej niż, dajmy na to, w prowadzeniu pojazdów. Przecież AI od dawna tworzy krótkie zestawienia sportowe i giełdowe, generuje napisy z mowy, redaguje je do artykułów itd.
odpowiedź