SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Wydawca „Vivy!” przeprasza za wywiad z intymnymi pytaniami, koniec współpracy z Praszyńskim

Zarząd Edipresse Polska przeprosił za publikację w serwisie Viva.pl wywiadu Romana Praszyńskiego z aktorką Anną Marią Sieklucką, w którym pojawiło się wiele pytań o sprawy intymne. Poinformowano też o zakończeniu współpracy z Praszyńskim.

Roman Praszyński, fot. "Viva!" Article

- Szczególne i szczere przeprosiny kierujemy w stronę Pani Anny Marii Siekluckiej - zaznaczył zarząd Edipresse Polska w komunikacie przekazanym w czwartek po południu portalowi Wirtualnemedia.pl.

- Przyznajemy, że zaistniała sytuacja nie powinna mieć miejsca, a wywiad tego rodzaju nie powinien pojawić się na stronie viva.pl, ani na żadnej innej wydawanej przez naszą firmę. Zapewniamy, że wyciągnęliśmy wnioski z zaistniałej sytuacji i wprowadzamy dodatkowe wewnętrzne procedury weryfikacji publikowanych treści - dodało kierownictwo firmy.

- Jednocześnie podjęliśmy decyzję o zakończeniu współpracy z Panem Romanem Praszyńskim, a także podjęliśmy stosowne kroki w stosunku do osób odpowiedzialnych za publikację wywiadu na naszej stronie internetowej - zapowiedziano.

Roman Praszyński współpracował z „Vivą!” od wielu lat, przeprowadzał wywiady ze znanymi osobami.

Wydawnictwo Edipresse Polska nie odpowiadało na pytania dotyczące autoryzacji, procesu akceptacji i publikacji tekstu.

Redakcja "Vivy!" i Praszyński przeprosili, wywiad usunięto

Wywiad z Anną Marią Sieklucką zamieszczono na Viva.pl przy okazji premiery filmu „365 dni” na podstawie powieści erotycznej Bianki Lipińskiej. Produkcja reklamowana jest jako „najgorętsza” w 2020 roku, Sieklucka gra w niej główną rolę żeńską.

W rozmowie padły pytanie, które wielu internautów uznało za mocno niestosowne, przekraczające granicę intymności artystki. Dziennikarz pytał aktorkę, czy lubi seks, czy posiada doświadczenie seksualne, czy założyła na casting koronkową bieliznę, czy piła wieczorami, żeby zapomnieć, ale także o to, czy bywa na plażach nudystów, kąpała się nago w morzu, oraz czy ma „kulawego chłopaka, łysego i z brzuchem”.  

Po fali negatywnych komentarzy redakcja „Vivy!” w środę po południu usunęła wywiad ze strony i zamieściła na Facebooku przeprosiny, które podpisali redakcja i autor rozmowy.

- Konwencja wywiadu, jaką przyjąłem, nie sprawdziła się, ale miałem, być może mylne wrażenie, że koreluje z tematyką filmu i książki. W sieci pojawiły się niektóre pytania, jakie zadałem Aktorce, które w ten sposób czytane budzą wiele emocji i dają skrzywiony obraz tego wywiadu. Wywiad był autoryzowany przez Aktorkę Annę Marię Sieklucką. Wszystkich, którzy mogli poczuć się urażeni, raz jeszcze bardzo przepraszam, w szczególności Annę Marię Sieklucką - pisze Roman Praszyński.

- Pragnę poinformować, że dołożę wszelkich starań, by podobna sytuacja nigdy więcej w przyszłości nie miała miejsca - powiedział Katarzyna Przybyszewska-Ortonowska poproszona przez portal Wirtualnemedia.pl o komentarz do publikacji.

Dziennikarze krytykują

- Taki seksizm, że to się w pale nie mieści - skomentowała dziennikarka „Gazety Wyborczej” Ariadna Rozwadowska. A Mikołaj Kirschke, były redaktor naczelny magazynu „Logo” napisał: „To jest coś koszmarnego. Dziwię się, że redakcja puściła ten wywiad. Przecież to powinien być od razu telefon do aktorki, przeprosiny i pytanie, czy zgodzi się porozmawiać jeszcze raz z kimś, kto nie jest obleśnym satyrem”.

Dziennikarka Karolina Korwin-Piotrowska, która w internecie ostro krytykowała zarówno redakcję jak i dziennikarza przeprowadzającego wywiad, w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl ocenia, że całą ta sytuacja jest dowodem na to, że media mainstreamu nie widzą, co się dzieje na świecie. - Są zamknięte w swoich bajkach, nie rozumieją, że świat się zmienia, odbiorca też. Dla mnie kluczowa tu jest natychmiastowa i merytoryczna reakcja ludzi, którzy wyczuli natychmiast zło. I dali wyraz swojej niezgodzie. To fenomenalne. Ludzie wykonali lekcje, której nie odrobiły media. Jak dodała na Facebooku "ten wywiad to nic innego jak molestowanie".

Korwin-Piotrowska łączy sprawę wywiadu z tym, że także w środę przeprosiny zamieściła telewizja TVN i Discovery. Ich powodem były żarty w „Dzień Dobry TVN” z wyglądu koreańskich piosenkarzy: Jeona Jung-kooka i Junga Ho-seoka z zespołu BTS. - Rozpoczęliśmy wewnętrzne postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Zapewniamy, że dołożymy wszelkich starań, aby podobne sytuacje nie powtórzyły się w przyszłości – napisano w specjalnym oświadczeniu.

Z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy wynika, że w listopadzie 2019 roku średnia sprzedaż dwutygodnika „Viva!” wyniosła 61 907 egz.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Wydawca „Vivy!” przeprasza za wywiad z intymnymi pytaniami, koniec współpracy z Praszyńskim

30 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Masakra
Stracić pracę powinien redaktor naczelny.
88 3
odpowiedź
User
Jakto
Złożony na ołtarzu by ocalała Ona
65 1
odpowiedź
User
Kasiaz
Ale dno. I wstyd. Dla pracowników pisemka. Bo trudno to nazwać „ redakcją”.
32 2
odpowiedź
User
Marcin
Książki pani Lipińskiej wydaje to samo wydawnictwo Edipresse. Towarzystwo już lata temu oderwało się od rzeczywistości i wywiad, który się 1. w ogóle odbył, 2. został autoryzowany, 3. został opublikowany, to ewidentne, żałosne działania obliczone na dym. Jednak tym razem złożyło się na to, że przytomny "ktoś z ulicy" zauważył te grafomańskie popłuczyny pana literata, którego od lat publikują kolejne tytuły kobiece, a przytomna organizacja filmowców dała znać właścicielom wydawnictwa, że what the fuck. Wcześniej takie rzygi uchodziły panu literatowi na sucho, choćby w maju: https://viva.pl/ludzie/wywiady-vivy/wyw ... -33347-r3/ (czy oni napisali te wiekopomne bestsellery razem?).
Podobne rozmowy z dopisanymi odpowiedziami dają do myślenia na temat pani wannabe E.L. James. Chwali się na lewo i prawo, że powiększyła sobie "rozmiar zero", i że pisanie "miało dla niej funkcję terapeutyczną", a odbierając nagrodę Nadzieja Plejady (give me a break!), wygłasza brednie, że trzeba być wyzwoloną. Dla Edipresse i całego tego towarzystwa ten cały dym to lekcja normalności. Czekam na stosowny dym po którymś z programów Kuby Wojewódzkiego.
68 3
odpowiedź
User
Teri
On i naczelna powinni odejść razem za rączkę!
36 2
odpowiedź