"Wygrany" - rewelacyjny duet Janusza Gajosa i Pawła Szajdy

18 marca do kin trafi nowy film Wiesława Saniewskiego - "Wygrany". W rolach głównych występują młody amerykański aktor polskiego pochodzenia, Paweł Szajda i gwiazdor rodzimego kina, Janusz Gajos.

masz / megafon.pl / pr
masz / megafon.pl / pr
Udostępnij artykuł:

Podczas gdy Szajda gra Olivera, młodego pianistę, który przechodzi właśnie poważny kryzys twórczy, Gajos jest Frankiem, emerytowanym matematykiem i wielkim miłośnikiem wyścigów konnych, ciągle pełnym życiowej energii.

- Praca z nimi była prawdziwą przyjemnością - nie krył zadowolenia reżyser. - Obaj byli świetnie przygotowani, merytoryczni, pełni zapału i pomysłów.

Młodszy z aktorów był pełen podziwu dla umiejętności starszego kolegi z planu, ale i Janusz Gajos docenił zaangażowanie i talent chłopaka ze Stanów. - Paweł był świetnym partnerem, wnosił bardzo dużo - komentuje gwiazdor. - Obserwuję jego propozycje zmian w dialogu i w scenach, i wszystko, co proponuje jest słuszne.

W obrazie występuje również Marta Żmuda Trzebiatowska i Wojciech Pszoniak.

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Przeszukanie w Allegro. Pod lupą metody dostaw zakupów

Przeszukanie w Allegro. Pod lupą metody dostaw zakupów

Republika uruchomiła podcast. Rachoń rozmawia z Olechowskim

Republika uruchomiła podcast. Rachoń rozmawia z Olechowskim

Polityk PiS wycofuje się ze słów o Kolendzie-Zaleskiej. "Jest rzetelną i profesjonalną dziennikarką"

Polityk PiS wycofuje się ze słów o Kolendzie-Zaleskiej. "Jest rzetelną i profesjonalną dziennikarką"

Goniec ujawnił "szokujące rozmowy" ws. pedofilii. Prokuratura: stenogramy są sfałszowane

Goniec ujawnił "szokujące rozmowy" ws. pedofilii. Prokuratura: stenogramy są sfałszowane

"Zatrudniali dziesiątki osób, bo ruch rósł". Czy redakcje nadal potrzebują SEO-wców?

"Zatrudniali dziesiątki osób, bo ruch rósł". Czy redakcje nadal potrzebują SEO-wców?

Normalne okładki dziś oburzają. A przecież było o wiele gorzej [OPINIA]

Normalne okładki dziś oburzają. A przecież było o wiele gorzej [OPINIA]