W Polsce sprawa budzi dodatkowe zainteresowanie, ponieważ Paramount, gdy fuzja dojdzie do skutku, zostanie przyszłym właścicielem TVN.
Kongresmenka Laura Friedman oraz 33 innych członków Kongresu zaapelowało do prokuratora generalnego Kalifornii Roba Bonty o dokładne zbadanie skutków antymonopolowych planowanej fuzji i rozważenie podjęcia działań prawnych mających ją zablokować – podaje "Los Angeles Times". Politycy argumentują, że połączenie może zaszkodzić pracownikom branży medialnej i konsumentom.
"Nadal obawiamy się, że proponowana fuzja może zaszkodzić pracownikom i konsumentom w Kalifornii" – napisali parlamentarzyści w liście do Bonty. Pod listem podpisali się m.in. Nancy Pelosi, Judy Chu, Ted Lieu, Maxine Waters, Ro Khanna i Brad Sherman.
Planowana transakcja byłaby największą fuzją w Hollywood od niemal dekady. Połączona grupa kontrolowałaby studia Warner Bros. i Paramount Pictures, platformy streamingowe HBO Max, Discovery+ i Paramount+, ponad 20 kanałów kablowych, a także redakcje CBS News i CNN.

Paramount zapowiada, że dzięki połączeniu osiągnie co najmniej 6 mld dolarów oszczędności kosztowych. To właśnie perspektywa cięć i zwolnień wywołuje największe obawy przeciwników transakcji. Krytycy wskazują również, że wieloletnia konsolidacja rynku medialnego już doprowadziła do ograniczenia konkurencji, wzrostu cen i zmniejszenia liczby produkcji.
Przeciwko fuzji wystąpiło także ponad 4 tys. pracowników branży rozrywkowej. List otwarty podpisali m.in. Jane Fonda, Ben Stiller i J.J. Abrams. Głos zabrała również Michele Mulroney, szefowa Writers Guild of America West.
– Scenarzyści obserwowali kolejne fuzje, po których coraz mniej firm kontroluje to, za co nasi członkowie mogą otrzymywać wynagrodzenie – podkreśliła.
Dodatkowe kontrowersje wywołują polityczne powiązania osób zaangażowanych w transakcję. Donald Trump od dawna naciska na zmiany w CNN, jednej z najważniejszych marek Warner Bros. Discovery.
David Ellison, szef Paramount i syn miliardera Larry’ego Ellisona, organizował niedawno w Waszyngtonie spotkanie dla Trumpa oraz członków jego administracji. Część polityków sugeruje, że administracja republikańska może sprzyjać transakcji.

Kongresmeni zarzucają również administracji Trumpa "bezprecedensowe upolitycznienie egzekwowania prawa antymonopolowego". Ich zdaniem niezależna kontrola prowadzona przez stan Kalifornia jest konieczna, ponieważ federalny nadzór może nie być wystarczająco obiektywny.
Wątpliwości budzi także struktura finansowania transakcji. Według amerykańskich senatorów, w tym Cory’ego Bookera, do projektu mają dołączyć fundusze majątkowe powiązane z rodzinami królewskimi Arabii Saudyjskiej, Kataru i Abu Zabi.
Inwestorzy z Bliskiego Wschodu mogliby objąć niemal połowę udziałów nowej spółki. Paramount przekonuje jednak, że połączenie jest konieczne, by utrzymać konkurencyjność wobec gigantów technologicznych i streamingowych. David Ellison obiecuje utrzymanie obecnej skali produkcji filmowej – łącznie 30 premier rocznie po połączeniu obu studiów.

Firma zapewnia również, że fuzja ma stworzyć twórcom więcej możliwości, a nie je ograniczać. Planowana transakcja oznaczałaby jednak również ogromne zadłużenie. Nowa grupa miałaby przejąć około 79 mld dolarów długu, co zdaniem przeciwników może wymusić radykalne oszczędności i kolejne redukcje zatrudnienia.
Sprawa jest szczególnie istotna dla Los Angeles, gdzie branża filmowa już znajduje się w trudnej sytuacji. Produkcja realizowana w regionie spadła w ubiegłym roku o 13 proc., a w latach 2022–2024 z sektora zniknęło ponad 42 tys. miejsc pracy.
Oczekuje się, że transakcja Paramount-Warner Bros. bez większych problemów przejdzie kontrolę antymonopolową w amerykańskim Departamencie Sprawiedliwości, częściowo dlatego, że miliarder Larry Ellison, który zobowiązał się zabezpieczyć finansowanie transakcji, utrzymuje bliskie relacje z Donaldem Trumpem. Paramount zakłada, że przejęcie zostanie sfinalizowane przed końcem września.












