Z okazji 25-lecia Wirtualnych Mediów prezentujemy nasze subiektywne zestawienie 25 najbardziej kultowych i wpływowych polskich reklam ostatniego ćwierćwiecza (w kolejności alfabetycznej według nazwy marki).
Allegro — "English for Beginners" (2016)
Agencja: Bardzo
Ten świąteczny spot z 2016 roku to jedna z najbardziej znanych i nagradzanych polskich reklam, która zyskała status kultowej dzięki emocjonalnej historii i globalnemu zasięgowi.
Spot opowiada historię starszego mężczyzny, który zaczyna uczyć się języka angielskiego. Kupuje kurs "English for Beginners" i z uporem ćwiczy słownictwo – przykleja karteczki z nazwami przedmiotów, ogląda filmy i powtarza zwroty. Dopiero na końcu okazuje się, dlaczego to robi – chce móc porozumieć się z bliską osobą (wnuczką mieszkającą za granicą) w czasie świąt.

To nie jest klasyczny spot promujący produkt, tylko krótki film o relacjach rodzinnych i tęsknocie. Allegro pokazało, że reklama może być filmem krótkometrażowym (trwa 3 minuty), który wciąga do samego końca, udowadnia też, że storytelling może być ważniejszy niż produkt a polska reklama może konkurować globalnie.
Biedronka — "Gadające produkty" z serii "Produkty z Biedronki polecają się…" (2006-2012)
Agencja: Publicis Warsaw
Biedronka chciała zmienić wizerunek z sieci kojarzonej wyłącznie z niskimi cenami i prostym dyskontem na markę oferującą produkty dobrej jakości, często od polskich producentów. W ramach kampanii prezentowano krótkie humorystyczne scenki, w których bohaterami były same produkty spożywcze (pierogi, jajka, krakersy, ogórki, galaretki, szynka, oliwa i inne) prowadzące rozmowy i opowiadające o swoich zaletach – w formie przypominającej miniaturowe filmy animowane, z pełnymi humoru dialogami.

Wśród nich znalazły się takie, jak m.in.: "Pierogi, czy pierogi mnie słyszą?", "Ruchy, kluchy, leniwe…", "A mnie skąd znać chiński, aa? Przecież ja z Zamościa pochodzę", "Dlaczego galareta tak się trzęsie? Bo ananas wyszedł z puszki!", "Za co siedział? Podobno… śmietanę ubił!", "Gdzie są śliwki? Wpadły w kompot i zrobiły niezły bigos!".
Te dowcipy bawiły zarówno dzieci, jak i dorosłych, a wiele z tych dialogów przeszło do klasyki. Ta kampania odczarowała wizerunek Biedronki z "taniego sklepu dla najuboższych" na nowoczesny, pełen dystansu dyskont.
Bols Vodka — "Łódka Bolsa" (2000)
Agencja: McCann Erickson

Kampania powstała po wprowadzeniu w Polsce zakazu reklamy mocnych alkoholi. Formalnie reklamowano nie wódkę, lecz jacht i działalność żeglarską związaną z marką Bols. Zdjęcia realizowano na prawdziwym jachcie, a podczas produkcji doszło nawet do awarii towarzyszącego katamaranu.
Reklamy przedstawiały jacht "Łódka Bols", żeglarzy, regaty i morskie krajobrazy. Słowo "wódka" nigdy nie padało, ale kolorystyka, logo i nazwa "Bols" jednoznacznie przywoływały skojarzenie z produktem tej marki.
Kampania była oparta na wspólnym "mrugnięciu okiem" do widza – formalnie dotyczyła łódki, nieoficjalnie wszyscy wiedzieli, że chodzi o wódkę. Weszła do języka potocznego (powiedzenie "to jak Łódka Bols" na określenie sytuacji, w której coś jest formalnie czymś innym, ale wszyscy wiedzą, o co naprawdę chodzi).

Wyprzedziła swoje czasy, stosując rozwiązania dziś nazywane marketingiem niebezpośrednim, branded content czy ambient marketingiem. Pokazała też, że można budować markę przez skojarzenia, nie mówiąc wprost o produkcie.
BZ WBK — reklamy z Chuck'iem Norrisem (2008 — 2012)
BZ WBK do serii reklam z tego okresu jako pierwszy zaczął masowo zatrudniać gwiazdy światowego kina i popkultury. Wśród nich byli m.in. brytyjski komik "John Cleese" (2008), amerykański aktor Danny DeVito (2010) czy legendarny strażnik Teksasu Chuck Norris (2012).
Strategię kampanii oparto na humorze, dystansie gwiazd oraz łamaniu barier językowych. Każdy spot natychmiast stawał się hitem telewizji i internetu. John Cleese wcielił się w postać "Jana Cleesowskiego" i przekonywał Polaków, że ma ciotkę z Krosna, aby udowodnić swoje polskie korzenie i dostać kredyt. Wymawiane przez niego hasło: "Gotówka? As simple as that!" weszło do języka codziennego.
Danny DeVito komicznie łamał język polski na słowach takich jak "Konto wyyy-kaaa-shhh-oooweee", zaś Chuck Norris ogrywał w reklamie popularne żarty na swój temat (m.in. kopnięcie z półobrotu). Kultowym momentem było zgłaszanie przez niego reklamacji i specyficzne wymawianie słowa "faktury", co brzmiało jak angielskie przekleństwo.

Te reklamy BZ WBK jak na tamte czasy zdawały się być pionierskie. Gwiazdy nie grały sztywnych ekspertów, tylko robiły z siebie żarty i bawiły się swoimi filmowymi stereotypami. Widzowie włączając telewizor, nie spodziewali się, że w przerwie meczu czy filmu zobaczą hollywoodzkiego aktora mówiącego po polsku.
Dębowe Mocne/ Kompania Piwowarska — "Beczki" (2003)
Agencja: PZL
Ta kampania wprowadzała piwo Dębowe Mocne na rynek. Spoty przedstawiały browarników i specjalistów wysokiej klasy, mężczyzn poruszających się po browarze pośród ogromnych dębowych beczek. Nazwa "Dębowe Mocne" oraz hasło "Długo warzone" komunikowały siłę, trwałość i tradycję.

Jej twórcy w mistrzowski sposób odeszli od ówczesnych, banalnych schematów w reklamie alkoholu. Spoty budowały wokół marki unikalną, dojrzałą i męską tożsamość. Opierały się na prostych, ale potężnych skojarzeniach wizualnych, pokazując piwowarów budujących z dębowych desek wielkie, podziemne konstrukcje. Symbolizowało to naturalny proces leżakowania, cierpliwość oraz wysoką jakość.
W przeciwieństwie do głośnych i imprezowych spotów konkurencji, reklamy "Beczek" budowały wizerunek marki jako trunku dla dojrzałych mężczyzn, którzy cenią spokój, siłę charakteru i wiedzą, że "na dobre rzeczy warto poczekać". Niezapomnianą rolę odegrał podniosły, monumentalny podkład muzyczny, potęgujący wrażenie solidności i tradycji.
Era GSM — "Zadzwoń do mamy" (2002)
Agencja: G7
Ta reklama po ponad 20 latach wciąż uchodzi za jedną z najlepszych i najbardziej nostalgicznych w polskiej historii.

W spocie promującym tę markę narrator wypowiada serię prostych życiowych rad ("Szukaj w ludziach dobra", "Miej zasady. Łam zasady", "Nigdy nie zrywaj kontaktu ze swoimi dziećmi"), a całość zamyka zdanie: "Jest tyle do powiedzenia. Zadzwoń do mamy."
W przeciwieństwie do swojej rynkowej konkurencji, sieć komórkowa Era budowała wizerunek poprzez emocje i relacje rodzinne, a nie poprzez hasła o cenach i promocjach.
Reklama sprzedawała emocje, a nie taryfy. Widzowie nie pamiętali oferty Ery, ale pamiętali muzykę, obrazy zwykłych ludzi i końcowe, kluczowe zdanie "Zadzwoń do mamy".

Frugo/ Alima Gerber — "No to Frugo!" (1996-2001)
Agencje: Grey Warszawa, Iwo Zaniewski i Kot Przybora
Kampania powstała wraz z wprowadzeniem napoju Frugo na rynek przez Alimę-Gerber. Twórcy chcieli uniknąć tradycyjnego języka reklamy i postawili na prostą, potoczną frazę. Całość komunikacji Frugo składała się z serii absurdalnych, humorystycznych spotów, m.in. "Siły natury – bezpiecznie, bez pestek", "Kiosk" / "Idź po Frugo zanim wyjdzie" oraz "Owocami jeszcze nikt się nie najadł".
Jej siłą jest zerwanie z językiem tradycyjnej reklamy opartej na jakości i składzie produktu, na rzecz absurdalnego humoru i języka młodych ludzi. Reklamy Frugo wyróżniały krótkie dialogi, brak moralizowania i hasła brzmiące jak język młodych ludzi.
Hasło "No to Frugo!" weszło do języka codziennego. Kampania stworzyła "pokolenie Frugo" jako określenie ludzi dorastających w okresie transformacji. Wpłynęła na całą branżę reklamową, inspirując humor i ironię w późniejszych kampaniach.

Fundacja Rak'n'Roll — "Zbieramy na cycki, nowe fryzury i dragi" (2011/2012)
Agencja: Euro RSCG 4D/ Havas Worldwide
Pomysł na hasło zrodził się podczas burzy mózgów z zespołem agencji, w poszukiwaniu sposobu na drastyczne odróżnienie się od innych organizacji walczących o 1 procent podatku. Pierwszy testowy projekt plakatu (dwie dziewczyny trzymające karton z odręcznym napisem) powstał spontanicznie w biurze agencji i natychmiast zyskał akceptację założycielki fundacji, Magdy Prokopowicz.
Hasło wprost i bez eufemizmów nazywało cele zbiórki: "cycki" oznaczały fundusze na rekonstrukcję piersi, "nowe fryzury" – zakup peruk dla kobiet po chemioterapii, a "dragi" – kosztowne, nierefundowane leki onkologiczne.
Ta kampania różniła się od działań innych organizacji pozarządowych poprzez odejście od tradycyjnego wzbudzania litości i strachu w stronę absolutnej szczerości i czarnego humoru. Zerwała z dotychczasowym językiem komunikacji organizacji charytatywnych w Polsce i otworzyła drogę dla bardziej szczerej, odważnej komunikacji społecznej.

Heyah — "Łapa" wprowadzająca markę i kolejne odsłony (2004-2010)
Agencja: G7
Wiosną 2004 roku Polska Telefonia Cyfrowa rozpoczęła tajemniczą kampanię teaserową – na billboardach i na Pałacu Kultury i Nauki pojawił się jedynie symbol czerwonej dłoni ("Łapy"), bez nazwy firmy, by wzbudzić ciekawość.
Czarne tło, charakterystyczna graffitowa typografia i czerwony znak dłoni budowały wizerunek marki niezależnej i buntowniczej, skierowanej do młodych ludzi. Oferta wprowadzała cenę 0,98 zł za minutę, naliczanie sekundowe od początku rozmowy i brak obowiązkowego kupowania telefonu.
Kolejne odsłony to m.in. "Epidemia Heyah" (lipiec 2004 roku), "Kuźnia" (październik 2004 roku), kampania komiksowa Jana Kozy z "Lady", "Smarkaczem" i "Bogdanem" (2005 rok), "Johnny 11 Palców" (jesień 2005 roku), "Zdrobnienia" i "8 pancernych i 2 psy" (2006 rok), a w kolejnych latach "Nie tolerujemy kruczków" i "A do Playa drożej" (2007–2008 rok).
Reklamy Heyah wyróżniały: prowokacyjny, młodzieżowy styl bez logo operatora w fazie teaserowej; przewrotne, "negatywne" hasła w kampanii "Epidemia Heyah"; fikcyjny bohater Johnny 11 Palców symbolizujący bonus 10 proc. Zaś Hasło "A może by tak rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady?" na stałe weszło do języka codziennego i jest jednym z najpopularniejszych polskich memów.
Reklama Heyah Johnny 11 palców
Idea (PTK Centertel) – reklama z Adamem Małyszem (2001)
Najbardziej pamiętny spot Idea pokazuje Adama Małysza, który po powrocie do rodzinnej Wisły próbuje w spokoju odpocząć i porozmawiać przez telefon. Jednak z powodu nowej promocji, telefon dzwoni bez przerwy. Widać m.in. scenę, w której skoczek odbiera połączenie, siedząc w fotelu, a w kolejnej odsłonie kampanii pojawia się również jego żona, Iza Małysz. W reklamie silnie wyeksponowano telefon Nokia 3310.
Głównym celem kampanii było wypromowanie nowej, rewolucyjnej usługi w taryfie Idea Optima pod hasłem "Co druga minuta gratis". Dodatkowo kampania napędzała sprzedaż telefonów w zestawach abonamentowych.
Firma chciała też ocieplić i zhumanizować swój wizerunek – była pozycjonowana jako bliska Polakom, nowoczesna i dynamiczna – taka jak bohater tamtych lat, czyli Adam Małysz.
Idea była jedną z pierwszych marek, które podpisały kontrakt z Małyszem po jego nagłym wybuchu formy na przełomie 2000 i 2001 roku. Cała Polska żyła wtedy skokami. Spot nie robił z Małysza niedostępnego celebryty. Pokazywał go jako skromnego chłopaka z Wisły, który po prostu chce pogadać przez telefon, co idealnie trafiało w serca Polaków.
Reklama Idea Optima (Nokia 3310!!) z udziałem Adama Malysza
MediaMarkt — "Nie dla idiotów!" (2002)
Agencje: Demner, Merlicek & Bergmann (DMB&B)
Polskie hasło "Nie dla idiotów!" było lokalną adaptacją niemieckiego sloganu "Ich bin doch nicht blöd" ("Przecież nie jestem głupi"), jednak polska wersja była znacznie bardziej bezpośrednia i prowokacyjna niż w innych krajach.
Seria reklam "Takiej okazji nie wypuszcza się z ręki" pokazywała bohaterów wykonujących różne czynności (w restauracji, podczas tańca) z torbami MediaMarkt z napisem "Nie dla idiotów!". Później pojawiła się wersja z częściowo improwizowanymi scenkami nagrywanymi ukrytą kamerą, z udziałem aktorów i niczego nieświadomych statystów.
Marka bardzo szybko zwiększyła rozpoznawalność i wyróżniła się na tle konkurencji. Sprawą zajął się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który uznał, że slogan nie narusza dobrych obyczajów w stopniu uzasadniającym zakaz.
Reklamy MediaMarkt charakteryzowały: bezpośredni, prowokacyjny i kontrowersyjny język, niespotykany wcześniej w reklamach dużych sieci handlowych w Polsce. Słowo "idiota" w reklamie dużej sieci handlowej było czymś niespotykanym i wywołało szeroką dyskusję. Hasło szybko weszło do języka potocznego, doczekało się parodii i memów, a kampania jest przykładem strategii "love it or hate it" opartej na polaryzacji.
Media Markt – "Nie dla idiotów"
PKO BP — seria reklam z Szymonem Majewskim (2011– 2014)
Agencja: DDB Warszawa (dziś TBWA Warsaw)
PKO BP chciał unowocześnić wizerunek największego banku w Polsce, ale postrzeganego jako "stary". A także przyciągnąć młodszych klientów, pokazując bank jako bardziej "ludzki".
W serii reklam Szymon Majewski wcielił się w ponad 20-27 różnych ról (pracownik banku, rzecznik prasowy, informatyk, nauczyciel, naukowiec, kosmonauta, klient, "idealny pracownik banku"). Najbardziej znane spoty to "Wulkan" (Majewski jako bankomat), "Mini Ratka", "Konto za Zero" oraz "Idealny pracownik banku.
Te działania zamieniły bank w komediowy "świat postaci". Spoty były oglądane jak mini-odcinki serialu, cytowane i parodiowane. Realnie kampania poprawiła wizerunek PKO BP i była jedną z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce.
BANK PKO BP - Szymon Majewski jako Rzecznik Prasowy PKO Banku Polskiego reklama TV 45
Play/P4 — "Wszyscy przechodzą do Play" (2013 - do dziś)
Agencja: Grandes Kochonos
Play jako czwarty gracz na rynku musiał przełamać barierę dzielącą go od trójki "tradycyjnych" operatorów i stać się atrakcyjny dla milionów Polaków.
Marka sięgnęła po kontekstowe dobieranie celebrytów (od Kuby Wojewódzkiego do Agnieszki Chylińskiej) do każdej oferty i segmentu rynku. Miejscem akcji był wirtualny salon sprzedaży na białym tle z dwójką sprzedawców – Basią i Maćkiem. Każdy celebryta grał siebie, co ułatwiało konsumentom identyfikację z gwiazdami.
Ta kampania jest przykładem konsekwencji marketingowej – marka wypracowała własną platformę z formatem rozpoznawalnym przez miliony Polaków, pomagając Play pokonać barierę "bycia mniejszym i gorszym" operatorem.
Agnieszka Chylińska wybrała FORMUŁĘ UNLIMITED w PLAY
Plus — seria reklam z Mumio (2005-2012)
Agencja: PZL
Mumio początkowo nie było częścią koncepcji – pierwsze pomysły zostały odrzucone przez Polkomtel. Zespół PZL zaczął improwizować i stworzył krótkie absurdalne scenki, które po wielokrotnym obejrzeniu klient zdecydował się rozwijać.
Powstała seria 25-sekundowych spotów przypominających miniaturowe skecze z członkami grupy komediowej Mumio w roli głównej, bez agresywnej sprzedaży i porównań z konkurencją. Najbardziej znane to "Kopytko" (2005–2006), a w kolejnych latach rozbudowane światy ("Kolonie", "Muzeum", "Japonia", "Prasłowianie", "Syberia") oraz neologizmy takie jak Rarka Plusa, Czasowstrzymywacz czy Kwotoreduktor (2009–2011).
Marka budowała swój wizerunek poprzez sympatię do bohaterów i humor, a nie poprzez agresywną komunikację cenową. Wyróżniała się absurdalnym i inteligentnym humorem, niedopowiedzeniami, niezręcznymi sytuacjami, charakterystycznym rytmem dialogów i specyficznymi pauzami. Było to całkowitym przeciwieństwem głośnej, dynamicznej reklamy tamtych lat.
Ta kampania Plusa trwała wyjątkowo długo, zachowując spójny styl. Widzowie czekali na nowe reklamy jak na odcinki serialu. Stworzyło się silne skojarzenie Mumio = Plus.
Reklama Plusa - Kopytko (;
Simplus – seria reklam z Olo i Sebą, czyli Simplus Team (2002-2005)
Agencja: Euro RSCG
Reklamy z Olo i Sebą skupiały się wokół Simplus Teamu – paczki młodych, wyluzowanych chłopaków z podwórka, którzy trenowali alternatywne dyscypliny sportowe, ze szczególnym uwzględnieniem gry w zośkę (footbag). Spoty pokazywały ich codzienne, podwórkowe życie, treningi, rywalizację z innymi ekipami oraz zabawne, pełne młodzieżowego slangu dialogi.
Całość opierała się na potocznym, ziomalskim języku, absurdalnych sytuacjach (jak np. kultowa reklama z motywem klasztornym "Mnisi") oraz pokazywaniu pasji młodych ludzi w sposób lekki i pozbawiony sztuczności.
Twórcy kampanii nie udawali, że znają młodzież – oni po prostu dali głos chłopakom z tamtych lat. Widzowie błyskawicznie utożsamili się z bohaterami. Teksty, odzywki i specyficzny ton głosu Ola i Seby były powtarzane na szkolnych korytarzach i podwórkach w całej Polsce.
Kampania miała gigantyczny, realny wpływ na rzeczywistość. Po emisji spotów w telewizji tysiące dzieciaków w Polsce zaczęły kupować lub własnoręcznie robić "zośki" (woreczki wypełniane ryżem lub grochem) i kopać je pod blokami. Sport ten przeżył w kraju gigantyczny boom.
Kampania Simplus Teamu do dziś jest podawana jako jeden z najlepszych przykładów tzw. coolhuntingu w polskiej reklamie – idealnego wstrzelenia się w autentyczne trendy i pasje młodej generacji przełomu wieków.
Reklama Simplus Team
Telekomunikacja Polska / Orange — "Serce i Rozum" (2010-2017)
Agencja: Publicis Warsaw
TP SA miała problem wizerunkowy – była postrzegana jako dawny monopolista, marka "urzędowa", mało nowoczesna, kojarzona z kolejkami i telefonami stacjonarnymi. Publicis zaproponował dwa pluszowe stwory symbolizujące sposób podejmowania decyzji.
Serce – spontaniczne, emocjonalne, trochę naiwne, działające impulsywnie i Rozum – racjonalny, uporządkowany, rozsądny, lekko przemądrzały. Animacje 3D realizowały kilkunastoosobowe zespoły animatorów. Do najbardziej znanych spotów należą: "20 mega na sekundę", "Thriller", "Histeria maskotek", "Chirurdzy", "Casting", "CyberTarcza Orange".
Profil Serca i Rozumu stał się najpopularniejszym polskojęzycznym profilem na Facebooku z ponad 1,6 mln obserwujących.
Bohaterowie tych spotów mieli własne charaktery, przyjaciół, zwierzątka i powracające historie – reklamy z czasem zaczęły przypominać serial animowany, a prezentowany w nich humor był uniwersalny dla wszystkich grup wiekowych.
Prawdopodobnie żadna polska kampania nie zmieniła tak radykalnie wizerunku marki. Przez sześć lat zachowano tych samych bohaterów, te same głosy, co uczyniło Serce i Rozum jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli reklamowych III RP.
Orange Serce i Rozum "Szklana pogoda"
TVN – "Przygarnij Kropka"
To jedna z najbardziej spektakularnych, wielkoskalowych i innowacyjnych akcji marketingowych w historii polskiej telewizji.
W 2002 roku TVN świętował swoje piąte urodziny i wciąż walczył o pozycję lidera rynku z telewizją publiczną oraz Polsatem. Cele strategiczne dyrektora marketingu Marka Szafarza były bardzo konkretne, m.in.: wzrost oglądalności (ratingów) – zachęcenie widzów do oglądania konkretnych bloków reklamowych i filmów, odświeżenie wizerunku – zbudowanie silnej tożsamości wokół charakterystycznego, okrągłego logo stacji (Kropki).
Cała zabawa opierała się na genialnym połączeniu telewizji analogowej z tradycyjną grą konkursową. Widzowie zdobywali w sklepach, kioskach, restauracjach specjalne, niebieskie naklejki-kartoniki z wizerunkiem sympatycznego, błękitnego stworka – Kropka.
Podczas wybranych filmów i bloków reklamowych na TVN, w prawym górnym rogu ekranu pojawiała się pulsująca kropka. Zadaniem widzów było fizyczne przyłożenie i przyklejenie swojego Kropka do kineskopu telewizora. Odkryte kody wpisywało się na kupony i wysyłało pocztą do stacji, a potem brały one udział w losowaniu nagród.
Tą akcją TVN stworzył "rozszerzoną rzeczywistość" za pomocą kawałka plastiku i kineskopu. Miliony Polaków masowo biegały do sklepów po naklejki, a ekrany telewizorów w całym kraju były oblepione niebieskimi stworkami.
Do dziś pokolenie wychowane w latach dwutysięcznych wspomina akcję z gigantyczną nostalgią. Stacja zachęciła całe rodziny do siedzenia przed telewizorami i uważnego śledzenia reklam. Z marketingowego punktu widzenia był to majstersztyk, który udowodnił, że telewizja może stać się angażującą grą platformową.
Przygarnij Kropka - reklama TVN
Tyskie/Kompania Piwowarska — "5. Stadion" (2012)
Agencja: DDB Warszawa (TBWA Warsaw)
Turniej Euro 2012 w Polsce rozgrywany był na czterech oficjalnych, nowoczesnych arenach (w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu). Tyskie błyskotliwie zauważyło, że setki tysięcy kibiców nie zmieszczą się na trybunach. Stworzono więc "5. Stadion" – wirtualną, narodową arenę, którą stały się polskie domy, puby, ogrody i ulice. Każdy, kto kibicował poza oficjalnymi obiektami, stawał się częścią 5. Stadionu.
Kultowość "5. Stadionu" wynikała z przełamania tradycyjnych ram reklamy i stworzenia wielowymiarowego zjawiska społecznego. Do spotów zaangażowano legendy futbolu: Zbigniewa Bońka, Luisa Figo oraz Marco van Bastena. Widok wielkich europejskich piłkarzy, którzy piją polskie piwo, uczą się języka polskiego i kibicują z Polakami w swojskich klimatach, błyskawicznie podbił serca widzów. W ramach akcji Tyskie rozdało i skłoniło Polaków do wywieszenia prawie 2 milionów Tyskich Flag Kibica. Ulice polskich miast w tamtym okresie były dosłownie biało-czerwone.
Marka poszła krok dalej i stworzyła pełnoprawny, kilkuminutowy serial komediowy "Piąty Stadion", emitowany w TVP1 tuż przy kluczowych pasmach. Grali w nim topowi aktorzy (Piotr Adamczyk, Tomasz Karolak, Weronika Książkiewicz), a akcja działa się w pubie i na bieżąco (często na żywo) komentowała wydarzenia z boisk Euro 2012.
"5. Stadion" uważa się za podręcznikowy przykład marketingu 360 stopni. Tyskie nie tylko reklamowało produkt, ale realnie współtworzyło tkankę społeczną i atmosferę Euro 2012 w Polsce.
5 Stadion, gdzie Tyskie łączy przyjaciół
Warka (Grupa Żywiec) — "Planeta Warka" (od 2016 roku)
Agencja: 2012 Agency
"Planeta Warka" to długofalowa platforma komunikacyjna marki Warka (Grupa Żywiec), która była rozwijana przez wiele kolejnych lat. Zastąpiła ona dawne koncepty historyczne, przenosząc markę w nowoczesne, humorystyczne realia.
Pokazywała wyimaginowany, idealny, męski świat z dużym przymrużeniem oka. W reklamach przedstawiano rzeczywistość stworzoną stricte wokół męskich potrzeb, pasji, przyjaźni i spotkań z kumplami. Życie na tej "planecie" rządziło się własnymi, absurdalnymi zasadami: czas spędzony z kolegami wliczał się do emerytury, projektanci domów tworzyli balkony tak, aby wychodziły wprost na trybuny stadionu piłkarskiego, prezenty świąteczne zawsze były trafione, a szefowie w pracy w pełni rozumieli pasję do sportowych aut.
W tej kampanii postawiono na inteligentną, przerysowaną satyrę męskich pragnień i stereotypów, zamiast nudnego pokazywania "picia z kolegami".
Kultowość "Planety Warka" przypieczętował fakt, że Grupa Żywiec potrafiła zaangażować do polskiej reklamy postacie światowego formatu. Pojawienie się Ronaldinho grającego w siatkonogę na "wareckiej plaży", było w polskim marketingu ogromnym wydarzeniem.
PLANETA WARKA 1
Wirtualna Polska — "#DZIEJESIEWPOLSCE" (2015)
Agencja: Scholz & Friends Warszawa
Kampania wspierała wprowadzenie nowej identyfikacji wizualnej i strony głównej portalu Wirtualna Polska, który mimo dużej popularności zajmował pozycję za liderem kategorii – Onetem – i był postrzegany jako marka mało nowoczesna i nieaspiracyjna.
Pod hasłem "Wszystko co ważne, dzieje się w Polsce. Wirtualnej Polsce" stworzono dziesiątki komunikatów w telewizji, radiu, prasie, outdoorze oraz internecie, komentujących na bieżąco aktualne wydarzenia polityczne, społeczne, sportowe i kulturalne ze stemplem #dziejesiewpolsce.
Kampanię wyróżniały: bieżące, polskocentryczne komentowanie aktualnych wydarzeń w wielu kanałach jednocześnie oraz zaangażowanie internautów i influencerów do dzielenia się własnymi historiami pod hasłem kampanii.
Hasło #dziejesiewpolsce zostało podchwycone przez internautów i funkcjonowało jako żywy, aktualizowany komentarz do rzeczywistości, co przełożyło się na realną zmianę pozycji rynkowej portalu.
Wszystko co ważne #dziejesiewpolsce. W Wirtualnej Polsce.
YES — "Jestem Kobietą" (2021/2022)
Agencja: 180heartbeats + Jung v. Matt
Polska zajmuje 23. miejsce w Europie pod względem równości płci, do czego przyczynia się stereotypowy obraz kobiety w reklamie. Marka YES zdecydowała się podważyć ten wizerunek.
Spot pokazywał różnorodność doświadczeń kobiet, prezentując m.in. matkę karmiącą piersią oraz kobietę po mastektomii, jako hołd dla ich odwagi i siły. Kampania była kontynuacją działań marki na rzecz afirmacji kobiecości i walki ze stereotypami, a jej celem było podważenie stereotypowego wizerunku kobiety w reklamie i zbudowanie wyróżnialności marki poprzez wsparcie otwartości i inkluzywności, w kontraście do sztucznego, celebryckiego świata konkurencji.
Jej wyróżnikiem był emocjonalny manifest z autentycznymi, niewyidealizowanymi bohaterkami w miejsce klasycznego, celebryckiego wizerunku branży jubilerskiej.
Kampania ta wzbudziła emocje i wywołała szeroką dyskusję społeczną o roli kobiet, zdobywając uznanie za odwagę w podejmowaniu trudnych tematów i wpływając na percepcję kobiecości w reklamie.
Jestem kobietą. Jestem przyszłością. Nowa kampania #BiżuteriaYES
Zelmer — "Testy" (2007)
Agencja: Red8 Advertising
Na rynku AGD konkurenci Zelmera dzięki konsekwentnym kampaniom zbudowali atrakcyjne emocjonalnie wizerunki, a klienci, edukowani przez te kampanie, stali się coraz bardziej wymagający.
Strategię kampanii Zelmera zbudowano wokół głównego insightu konsumenckiego – potrzeby posiadania niezawodnych sprzętów. Kampania odważnie odeszła od dominujących wtedy w komunikacji małego AGD trendów: rodzinnych klimatów, innowacyjnych rozwiązań i kampanii stricte produktowych.
Jej celem była budowa nowego, atrakcyjnego wizerunku "mocno zakurzonego" Zelmera w celu utrzymania wieloletniej pozycji lidera rynku, zachwianej przez słabą komunikację i rosnącą konkurencyjność rynku.
Kampanię wyróżniał wybór niezawodności jako insightu niewykorzystywanego wcześniej przez konkurencję, co pozwoliło marce wyraźnie się odróżnić zgodnie z prawem koncentracji i wyłączności.
Pokazała ona, nawet w mocno skomercjalizowanej kategorii AGD można zbudować wyróżniający wizerunek, opierając się na jednym, dobrze wybranym i wiarygodnym insighcie konsumenckim.
2007_Grand_Prix_Kampania Zelmer – Testy
Żabka — "Mały wielki sklep" (2016)
Agencja: PZL
Celem kampanii było pokazanie w pozytywny i aspirujący sposób tego, co miało wyróżniać Żabkę na tle sieci wielkopowierzchniowych – bezpośrednich relacji franczyzobiorców i sprzedawców z klientami.
Powstała seria krótkich, zabawnych i lekkich scenek opartych na grach słownych związanych z codziennymi zakupami Polaków, z ikoniczną parą sprzedawców i galerią ich zwyczajnych i niezwyczajnych klientów.
Format był oparty na codziennych, rozpoznawalnych sytuacjach zakupowych i grach słownych, a nie na klasycznej reklamie produktowej.
Ta kampania pozwoliła wyprowadzić markę z percepcyjnej bariery "nieprzyjemnego sklepu monopolowego", przeprowadziła ją przez rewolucję biznesowo-ofertową i zrepozycjonowała na mapie handlowo-usługowej jako "modern convenience", pod względem efektywności komunikacji wyprzedzając konkurencję.
Reklama Żabka 2016 Polska
Żubr (Kompania Piwowarska) — cykl reklam od "Mruczando" do "Planety Żubra" (2002-2023)
Agencja: PZL
Pierwszy ogólnopolski spot "Mruczando" miał premierę w 2003 roku. Akcja rozgrywała się w Puszczy Białowieskiej, gdzie grupa żubrów mruczy melodię z utworu "Nim wstanie dzień" Krzysztofa Komedy, skomponowanego do filmu "Prawo i pięść".
Reklamy te nigdy nie pokazywały picia piwa – zamiast tego budowały własny świat osadzony w puszczy, z antropomorfizowanym żubrem jako opiekunem lasu rozwiązującym spory zwierząt.
Wśród klasycznych spotów wymieniane są "Turysta", "Fotograf", "Żubr i bóbr", a w późniejszych latach "Co dwa Żubry to nie jeden" (2014), "Bal można oprzeć na Żubrze" (2014), "Kolej na Żubra" (2015) i "Nie ma jak dwa szybkie Żubry" (2016).
Celem kampanii było pozycjonowanie marki jako naturalnego wyboru na odpoczynek po ciężkim dniu, kojarzonej z relaksem, spokojem, naturalnością i polskością – bez bezpośredniego pokazywania konsumpcji alkoholu.
To jedna z najdłuższych i najbardziej konsekwentnych kampanii w historii polskiej reklamy – przez ponad 20 lat zachowała ten sam humor, bohatera i narrację. Wielu odbiorców pamięta puenty reklam, nie wiążąc ich automatycznie z reklamowanym produktem, co świadczy o sile samodzielnie zbudowanej marki bohatera kampanii.
Żubr mruczando
Żywiec (Grupa Żywiec) — "Prawie robi wielką różnicę" oraz "Chce się Ż" (2005-2006 i 2015/2016)
Agencje: Just, Ogilvy
"Prawie robi wielką różnicę" wprowadzono po to, by pozycjonować Żywca jako markę premium odróżniającą się od imitacji jakości. "Chce się Ż" było nowszą platformą kreatywną, mającą zmienić narrację kategorii i sprawić, by mający tendencję do narzekania Polacy zaczęli cieszyć się życiem.
"Prawie robi wielką różnicę" zestawiało rzeczy tylko "prawie" dorównujące oryginałowi (telefon na korbkę i komórka, bazarowe dżinsy i oryginalne Levi's, sklep Pewex jako "prawie jak Zachód"), z puentą, że namiastka to nie to samo co oryginał. "Chce się Ż" opowiadało o polskim apetycie na życie, ciągłym nienasyceniu i chęci próbowania nowych rzeczy.
Celem tych kampanii było budowanie wizerunku marki premium poprzez inteligentny humor i nostalgię za latami 80. i 90. (pierwsza kampania) oraz przełamanie stereotypowych kodów komunikacyjnych kategorii poprzez silne emocjonalne zaangażowanie konsumentów (druga kampania).
Reklamy wyróżniały się subtelnym humorem bez przesady i agresji w pierwszej kampanii; w drugiej – odważną zmianą narracji kategorii piwa w Polsce.
Hasło "Prawie robi wielką różnicę" weszło do języka potocznego i bywa używane do dziś w rozmowach niezwiązanych z reklamą. Obie kampanie pokazały, że nawet proste, codzienne spostrzeżenie lub zmiana narracji kategorii mogą zbudować rozpoznawalny na lata slogan i wizerunek marki.











