Paweł Kapusta, który był naczelnym WP od lutego 2023 roku, poinformował w piątek rano, że po 10 latach pracy odchodzi z firmy. Zaznaczył, że była to jego decyzja. Rolę redaktora naczelnego mają przejąć szefowie poszczególnych działów i portali, ale samej funkcji jako takiej na razie w portalu nie będzie.
– Nie rekrutujemy w tym momencie nikogo na stanowisko redaktora naczelnego Wirtualnej Polski, bo stawiamy na silnych naczelnych i szefów serwisów – tłumaczył w mailu do pracowników Jacek Świderski, prezes Wirtualnej Polski.
Wcześniej, pod koniec lipca Agora poinformowała, że Rafał Madajczak nie będzie już naczelnym Gazeta.pl, a jego obowiązki przejmą wicenaczelne Ewa Walas i Sylwia Olczak.
W Onecie też zmiany: Bartosz Węglarczyk pozostaje naczelnym, ale jednocześnie został dyrektorem programowym RASP. Zwiększyła się też liczba jego zastępców.

Dwa różne podejścia, ale trend jest zauważalny. Czy te zmiany są znakiem czasów, a inne portale pójdą ich śladem? W końcu na rynku internetowym to wbrew pozorom nic tak nowego. Przecież parę długich lat temu portale nie miały redaktorów naczelnych.
Często "w praniu" okazuje się, że najbardziej podłączeni pod bieżącą pracę z treściami są wydawcy czy ich szef albo lider strony głównej.
Witwicki: kluczowy jest dobry szef contentu
Co do zasady można rozróżnić dwa rodzaje naczelnych. Roboczo nazwijmy ich: "gwiazdą" i "koniem pociągowym". "Gwiazda" to znane (także mainstreamowo, nie tylko branżowo) nazwisko, które wizerunkowo robi ogromną różnicę, ale za nim i tak jest grupa osób odpowiedzilanych za bieżącą pracę. Naczelni, którzy są "koniami pociągowymi" to już zdecydowanie inny kaliber. Zazwyczaj mainstreamowo nieznani, nie brylują, ale wewnątrz firmy trzymają wszystko pewną ręką i rozumieją wszystkie niuanse.

Piotr Witwicki na co dzień łączy funkcję redaktora naczelnego Interii z byciem dyrektorem programowym Polsatu. Ma kilkoro zastępców. Nie chce wprost oceniać zmian w WP i Agorze, ale według niego sposób pełnienia funkcji naczelnego może być bardzo różny. Przyznaje, że kluczową rolę w redakcji odgrywa szef contentu.
– Każdy portal ma swoją specyfikę i strukturę, której nie będę oceniać, a w dodatku pod hasłem "naczelny" mogą się kryć bardzo różne sposoby sprawowania tej funkcji. Znamy obecne trendy, wiemy że "decentralizacja" wydawnicza i personalizacja to kierunki z których trudno będzie zrezygnować. Jednocześnie dobry szef contentu, którzy bierze odpowiedzialność za rozwój i potrafi spojrzeć bardziej globalnie na treści będzie mocnym punktem dla każdego portalu – mówi Witwicki w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

– Myślę, że to wszystko zależy od oczekiwań i ustaleń pomiędzy redaktorem naczelnym i właścicielem danego medium. Dziś rola naczelnego, choć tak się nazywa, daleko wykracza poza same dziennikarstwo. To bardziej "menadżer mediów", który musi znać się na wielu rzeczach, a praca stricte dziennikarska jest tylko jedną z nich. W krótkim czy średnim okresie braku naczelnego się nie zauważy. Redakcje online to dziś potężne newsroomy z wieloma reporterami i szefami działów, którzy na co dzień i tak pilnują bieżącej pracy. Naczelny i tak masę czasu spędza na spotkaniach. Wpływ braku jednego lidera, który nadaje ton i w razie czego jest "ostateczną instancją" może być jednak widoczny w dłuższej perspektywie, gdy trochę rzeczy naturalnie się "rozejdzie". Nie sądzę jednak, że jego brak w gigantycznym portalu wpłynie na wyniki czy odsłony itd. Raczej na kulturę pracy, wizerunek danego medium, najgłośniejsze śledztwa, marketing czy poczucie, że redakcja wie, w którą stronę idzie, a nie po prostu leci z rozpędu – mówi mi jedna z doświadczonych redaktorek, chcąca zachować anonimowość.

Madajczak: koniec pewnej fikcji, ale naczelny jest niezbędny
O głos poprosiliśmy też Rafała Madajczaka, który w latach 2020-22 był dyrektorem kreatywnym, a następnie przez trzy lata redaktorem naczelnym Gazeta.pl. Przestał pełnić tę funkcję w lipcu zeszłego roku i od tego czasu Gazeta.pl nie ma naczelnego.
– Z jednej strony rozumiem brak naczelnego jako koniec pewnej fikcji. Nie ma szans, żeby redaktor czy redaktorka naczelna portalu ogarniał dziennikarsko - a oto przecież niby chodzi - kilkanaście redakcji – mówi nam Madajczak, który z początkiem grudnia dołączył do projektu Michała Marszała i Adama Liszewskiego.
Madajczak wskazuje, że już nawet regularna, rzeczowa rozmowa z kilkunastoma prowadzącymi serwisy jest wyzwaniem. – A jest jeszcze wideo, audio czy social media. Gdy pracuje się z jednym serwisem czy tytułem, możemy mówić o prawdziwym "naczelnikowaniu" – zaznacza.

– Do tego dochodzi zarządzanie różnymi światami: raz rozmawiasz o premium i śledztwach, raz o tym, że gwiazda słusznie obraziła się na clickbait w lifestyle'u. To tak jak być prezydentem siedmiu krajów jednocześnie. Nie każdy jest Donaldem Trumpem, który uważa, że spokojnie da się to pogodzić – tłumaczy.
Mimo to Madajczak uważa, że redaktor naczelny jest w portalu niezbędny. Choćby z racji decydującego zdania w codziennych sporach.
– Jest moim zdaniem super potrzebny już chociażby jako ostateczna instancja w codziennych sporach. Jak to teraz będzie w WP, gdy strona główna i powiedzmy Sportowe Fakty będą miały sprzeczne interesy albo newsroom będzie chciał jechać do Wenezueli, a całą ekipę wideo zaklepał lifestyle pod jakąś galę? Kto będzie reagował na kryzys, gdy czytelnicy się wkurzą? – zastanawia się.

Feluś: redakcja bez naczelnego to dziwny twór
Były naczelny dziennika "Fakt" i tygodnika "Wprost" Robert Feluś uważa, że redakcja bez naczelnego jest dziwnym tworem. – Nie ma tu różnicy, czy rozmawiamy o gazecie, czy o dużym portalu horyzontalnym – podkreśla. Choć dostrzega, że ten trend w polskich warunkach jest coraz bardziej widoczny.
– Po moim odejściu z "Wprost" z końcem 2021 roku właściciel nie szukał kolejnego szefa całej redakcji, tylko rozdzielił tę funkcję na dwoje redaktorów zarządzających – wspomina.
O czym to może świadczyć? – Maleje znaczenie redakcji, a rosną wpływy korporacji, w których redakcje są jednym z wielu elementów coraz bardziej skomplikowanych struktur. I taki jeden puzelek w dużej planszy nie musi mieć naczelnego z doświadczeniem i dobrym nazwiskiem. Wystarczą sprawni organizatorzy, którzy przypilnują wyniku i nie będą się stawiać zarządowi. To pokazuje, w jakim kierunku idzie dziennikarstwo. Coraz mniej w nim misji, bo coraz bardziej liczy się produkt – ocenia Robert Feluś, który dostrzega też niebagatelny aspekt zejścia z wynagrodzenia naczelnego w trudnych dla mediów czasach.

– Z listy płac spada całkiem solidna pozycja. I jest oszczędność zwana w korporacji optymalizacją – wskazuje nasz rozmówca.
Z kolei Rafał Madajczak wskazuje, że komunikaty o poważnych zmianach w WP, Onecie czy Agorze to tylko słowa. Prawdziwą wartość tych zmian poznamy w codziennej pracy za jakiś czas.
– Osobiście nie lubię rozmowy o nowych strukturach - zwykle mówi się o nich więcej niż o prawdziwej robocie czy wyzwaniach - ale skoro Agora, RASP czy teraz WP się na to decydują, widocznie jest to teraz najistotniejsze. Stwarza to też ciekawy wyścig do obserwowania: która z tych dużych firm medialnych wykona największą realną, widoczną dla czytelników zmianę i który zespół ją najlepiej dowiezie. Wszystkie zrobiły reset strukturalny w tym samym czasie. Za rok - a może wcześniej - będziemy wiedzieć, która z tych firm najlepiej na tym wyszła – podsumowuje.













