Przypomnijmy, że tydzień temu dziennikarz i publicysta Jakub Dymek poinformował, że wygrał w drugiej instancji sprawę o naruszenie dóbr osobistych z dziennikarkami i naczelną "Codziennika Feministycznego". Chodziło o głośny tekst z 2017 roku pt. "Papierowi feminiści", w którym wobec Dymka siedem kobiet sformułowało zarzuty dotyczące sfery seksualnej i mobbingu (więcej o tej sprawie na końcu tekstu).
Sprawa była jednym z tematów programu "Mazurek & Stanowski #97" z 18 kwietnia. Krzysztof Stanowski powiedział, że "ta pani wydała oświadczenie, że wygrała sprawę". Chodziło o Patrycję Wieczorkiewicz, współautorkę tekstu w "Codzienniku Feministycznym". Pokazano rolkę, w której był jej komentarz do wyroku sądu.

Potem Robert Mazurek stwierdził, że "co prawda okazało się, że oskarżyłam człowieka, że mnie zgwałcił, a on mnie nie zgwałcił". "Ale poza tym to w czym miała rację?" – pytał kpiąco Krzysztofa Stanowskiego.
– No, że bywał niemiły – odpowiedział ironicznie Stanowski, na co Mazurek zapytał, czy na to jest paragraf.
– Patrycja Wieczorkiewicz wygrała sprawą z Dymkiem, chociaż twierdziła, że ją zgwałcił, a on jej nie zgwałcił – dalej ironizował Robert Mazurek.
Potem Stanowski pokazał jeszcze tekst Patrycji Wieczorkiewicz z "Krytyki Politycznej" pt. "Nie zesracje się z tym domniemaniem niewinności".
Zapytaliśmy o materiał Kanału Zero Patrycję Wieczorkiewicz. Dziennikarka zaznacza, że jej zaangażowanie w publikację pt. "Papierowi Feminiści" skupiało się na Michale Wybieralskim (także o nim był tekst "Codziennika Feministycznego" – red.), a nie na Dymku, i dotyczyło napastowania seksualnego.

– Została w tej sprawie powołana komisja Agory i z Wybieralskim rozwiązano umowę, a on sam przeprosił publicznie i usunął się w cień, nie pozwał nas – mówi Patrycja Wieczorkiewicz w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.
W najbliższych dniach złożę pozew o naruszenie dóbr osobistych. Robert Mazurek dwa razy powiedział, że fałszywie twierdziłam, że zostałam zgwałcona przez Jakuba Dymka. To nieprawda. Nigdy nie doświadczyłam gwałtu i nigdy też nie twierdziłam, że było inaczej. Opisujący gwałt fragment listu, pod którym podpisałam się w 2017 roku, nie dotyczył mnie. Przed Kanałem Zero przez 9 lat media pisały o tej sprawie różne bzdury, ale coś takiego się dotąd nie zdarzyło
Dziennikarka w rozmowie z naszą redakcją dodaje, że nawet pobieżny research publikacji medialnych z ostatnich 9 lat pozwala zdobyć wiedzę, że nigdy czegoś takiego nie stwierdziła.
– Nie twierdziłam też, że wygrałam sprawę. A zostało pokazane moje zdjęcie z relacji na Instagramie i w taki sposób skomentowane – znów, że kłamię. Krzysztof Stanowski mówił też ubawiony, że pozostałe opisane w naszym tekście zachowania Jakuba Dymka sprowadzały się do tego, że "był niemiły". Po programie Kanału Zero dostawałam obraźliwe wiadomości, typu "niech cię zgwałcą". Dodam, że po publikacji w "Codzienniku Feministycznym" Jakub Dymek publicznie przeprosił za "przykre, napastliwe, poniżające i seksistowskie zachowania opisane w artykule". Sąd II instancji przypomniał o tym, uzasadniając czterokrotne obniżenie kwoty zadośćuczynienia, jaką zasądził sąd I instancji właśnie tym, że Jakub Dymek także naruszył nasze dobra, za co sam przepraszał – podkreśla Patrycja Wieczorkiewicz.

Redaktorka "Krytyki Politycznej" wyjaśnia, że w polskim prawie nie ma paragrafów na opisane w tekście przekroczenia seksualne, poza Kodeksem Pracy.
– Jeśli nie ma stosunku pracy, to nie ma paragrafów – komentuje. – W najbliższych dniach złożę pozew o naruszenie dóbr osobistych. Zostałam pomówiona o kłamstwo. Robert Mazurek dwa razy powiedział, że oskarżyłam Jakuba Dymka o gwałt. To nieprawda – mówi Patrycja Wieczorkiewicz w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.
Do sprawy odniosła się też w obszernym poście na Facebooku.

Jak na zapowiedź Patrycji Wieczorkiewicz reaguje Kanał Zero?
Jeśli powiedzieliśmy coś nieprawdziwego, to w najbliższym odcinku sprostujemy.
Poniżej można obejrzeć fragment programu Mazurek Stanowski w Kanale Zero, poświęcony Patrycji Wieczorkiewicz. Trwa od 40:46.

Sprawa Jakuba Dymka i Codziennika Feministycznego
W listopadzie 2017 roku w serwisie Codziennik Feministyczny pojawił się tekst, w którym kilka kobiet zarzuciło publicyście "Krytyki Politycznej" Jakubowi Dymkowi między innymi gwałt.
Siedem kobiet zarzucało Jakubowi Dymkowi i Michałowi Wybieralskiemu z Wyborcza.pl wielokrotny mobbing i molestowanie kobiet w sytuacjach związanych z pracą i życiem prywatnym.
Publicysta szybko temu zaprzeczył, zaznaczając, że jedna z autorek publikacji – Dominika Dymińska – była przez ponad rok jego partnerką życiową. Zapewnił, że w sytuacji przedstawionej w tekście uprawiał seks za obustronną zgodą. Współpracę z publicystą szybko zawiesiła jednak "Krytyka Polityczna".
Jednocześnie Jakub Dymek przyznał, że zdarzały mu się seksistowskie wypowiedzi, i przeprosił za nie. – Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie: wszystkie osoby, które potraktowałem w sposób seksistowski, arogancki, napastliwy, przykry, poniżający. Nie będę tłumaczył się ani wodą sodową, ani alkoholem czy arogancją: mówię wszystkim osobom, które potraktowałem w sposób opisany w artykule: "przepraszam" – stwierdził.

W styczniu 2019 roku prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie zarzutów z tekstu wobec Jakuba Dymka. Dziennikarz zdecydował się wnieść cywilny pozew o naruszenie dóbr osobistych przeciwko redaktorce naczelnej "Codziennika Feministycznego" Kamili Kuryło oraz czterem współautorkom tekstu - Dominice Dymińskiej, Sarze Czyż, Patrycji Wieczorkiewicz i Agnieszce Ziółkowskiej.













