Polskie kina bez obaw przed ekspansją Netfliksa. Co z cenami biletów?

Operatorzy czołowych sieci kinowych w Polsce spodziewają się w 2026 roku niewielkiego wzrostu frekwencji i cen biletów. Nie obawiają się, że branża może ucierpieć po możliwym przejęciu Warner Bros. przez Netfliksa. – Kino pozostaje fundamentem, a streaming pełni rolę uzupełniającą – podkreśla Tomasz Jagiełło, szef Heliosa.

Tomasz Wojtas
Tomasz Wojtas
Udostępnij artykuł:
Polskie kina bez obaw przed ekspansją Netfliksa. Co z cenami biletów?
Fot. unslpash i mat. prasowe

W 2025 roku najmocniej frekwencję w kinach podbiły filmy animowane dla dzieci. "Minecraft: Film" przyciągnął 2,8 mln widzów, "Zwierzogród 2" – 2,3 mln, zaś "Lilo & Stitch" – 1,9 mln.

Wśród polskich tytułów dość nieoczekiwanie największym hitem okazał się "Dom dobry" (2,4 mln oglądających), zdecydowanie wyprzedzając m.in. "Teściów 3" (1,5 mln), "Kleksa i wynalazek Filipa Golarza" (1,2 mln) oraz "100 dni do matury" (1 mln).

Rok 2025 potwierdził, że polski rynek kinowy jest w znacznie lepszej kondycji niż wiele rynków Europy Zachodniej. Kluczową rolę odegrała silna oferta lokalnych produkcji - zwłaszcza jesień przyniosła bardzo dobre wyniki frekwencyjne – komentuje dla Wirtualnemedia.pl Tomasz Jagiełło, prezes sieci Helios należącej do Agory.

W 2025 roku 50 mln widzów w kinach

Z kolei hitem ostatnich tygodni był "Avatar: Ogień i popiół", który od 19 grudnia do 4 stycznia obejrzało 1,5 mln widzów. W efekcie całoroczna frekwencja nieznacznie przekroczyła pułap 50 mln widzów, podczas gdy w poprzednich dwóch latach była nieco poniżej tego poziomu (49,7 mln w 2023 roku i 49,5 mln w 2022 roku).

To sporo więcej niż 41,4 mln w 2022 roku, pierwszym po epidemii gdy branża działała bez jakichkolwiek obostrzeń covidowych. Z drugiej strony daleko jeszcze do wyników sprzed covidu: 59,2 mln w 2018 roku i 61,7 mln w 2019 (dane o frekwencji według GUS).

W mijającym roku mieliśmy rosnącą frekwencję i jesteśmy na niewielkim plusie w stosunku do roku poprzedniego, ale to jednak już ponad 50 milionów sprzedanych biletów... Jest też duży sukces polskich produkcji, bo co najmniej trzy rodzime filmy znalazły się na liście TOP 10 2025 roku, a najlepsze noty z nich uzyskał film ambitny, z ważnym, angażującym społecznie przekazem, czyli "Dom dobry" Wojciecha Smarzowskiego – podsumowuje Bianka Pawlewska, vice president of advertising w New Age Media / Cinema City Group.

Bilety nieco droższe

W ostatnich latach ceny biletów kinowych notowały niewielkie, ale systematyczne wzrosty. Agora w sprawozdaniu za trzeci kwartał ub.r. (dla branży kinowej zwykle najsłabszy frekwencyjnie) podała, że przeciętnie za bilet do kina trzeba było zapłacić 21,15 zł. Rok wcześniej było to 20,58 zł, przed dwoma laty – 19,39 zł, a w trzecim kwartale 2022 roku – 17,22 zł.

Tym samym w ciągu trzech lat bilety zdrożały o 22,8 proc. To znacznie mniej niż wyniosła w tym okresie ogólnorynkowa inflacja konsumencka.

Jeszcze mizerniej wzrost cen biletów wygląda w perspektywie 5–6 lat. – Od 2019 roku średni wzrost cen biletów na polskim rynku wyniósł około 25 procent, podczas gdy inflacja w tym okresie sięgnęła blisko 50 procent. Oznacza to, że ceny biletów nie nadążyły za ogólnym wzrostem kosztów – zauważa Tomasz Jagiełło.

Czołowe sieci kin oferują też sale o podwyższonym standardzie, gdzie za seans trzeba zapłacić więcej. – Bilety do sal premium są droższe, ale jednocześnie większość kin oferuje szeroki wachlarz promocji i ofert specjalnych, dzięki którym widzowie mają większą elastyczność. W Heliosie mamy Superwtorki, czyli seanse w cenie 18,90 zł oraz akcję "Wcześniej kupujesz, więcej zyskujesz", w ramach której najkorzystniejsze ceny biletów są dostępne na co najmniej 4 dni przed planowanym seansem – zauważa szef Heliosa.

Nie zanosi się, że operatorzy kinowi w 2026 roku będą mocno podwyższać ceny. – Ewentualne dalsze korekty cen, jeśli się pojawią, będą raczej stopniowe i umiarkowane – prognozuje Jagiełło.

Hity kinowe w 2026 roku

Przedstawiciele branży hitowej liczą, że w 2026 roku po "Avatarze" na ekranach pojawią się kolejne hity. – Osobiście zdecydowanie stawiam na "Wichrowe wzgórza", drugą część "Diabeł ubiera się u Prady" i trzecią część filmu "Diuna", ale spodziewam się też miłych akcentów ze strony polskich produkcji, a na czele widzę nową ekranizację klasyki pozytywizmu, czyli film "Lalka" – wylicza Bianka Pawlewska.

Nieco inne typy na przeboje ma Tomasz Jagiełło. – Do filmów, które mają potencjał wyraźnie podbić frekwencję, należą m.in. "Odyseja" Christophera Nolana i kolejna część Avengersów. Bardzo dobrze zapowiada się także repertuar familijny: "Vaiana", "Toy Story", "Minionki", "Psi Patrol" czy "Super Mario" z pewnością przyciągną młodszych widzów. Podobnie jak w 2025, istotną rolę odegra również kino lokalne, w szczególności "Lalka" – opisuje.

To może przełożyć się na dalsze zwiększenie łącznej widowni. – Nie będę zaskoczony, jeśli 2026 rok przyniesie wzrost frekwencji na poziomie około 5 proc. w porównaniu z 2025 rokiem. Wynika to przede wszystkim z bardzo mocnego kalendarza premier – mówi Jagiełło.

Remonty obecnych kin ważniejsze niż otwieranie nowych

W czasie epidemii najwięksi operatorzy kinowi zanotowali ogromny spadek wyników finansowych, więc w ostatnich latach nie szarżowali z inwestycjami. Więcej mówiło się o zamykaniu niektórych kin niż otwieraniu wielu nowych.

Najgłośniej było o zamknięciu w połowie 2024 roku obiektu Multikina na warszawskim Ursynowie. Firma postanowiła sprzedać całą działkę, bo w efekcie uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego jej wartość mocno wzrosła. Natomiast z końcem lutego br. kina tej sieci znikną z Sopotu (spółka nie porozumiała się co do dalszego wynajmu z właścicielem tamtejszego centrum handlowego) i Białej Podlaskiej.

Multikino w marcu ub.r. zamknęło też kino w centrum Poznania (Multikino 51), ale z drugiej strony zapowiedziało, że w 2027 roku uruchomi swój nowy multipleks w poznańskiej Galerii Avenida, a bilety, przekąski i napoje będą tam sprzedawane samoobsługowo.

Z kolei Helios w sierpniu ub.r. zrezygnował z kina w Rzeszowie (też nie dogadał się z właścicielem centrum handlowego).

Według Tomasza Jagiełły przewaga zamknięć nad otwarciami to skutek nasycenia rynku przez duże centra handlowe. – Rynek kinowy jest dziś silnie powiązany z rynkiem galerii handlowych, a obecnie nie ma zapotrzebowania ani na nowe obiekty kinowe, ani na galerie handlowe. Po dynamicznym wzroście liczby kin zakończonym w 2019 roku weszliśmy w naturalny etap stabilizacji – zauważa.

Operatorzy kin wolą unowocześniać swoje obecne obiekty. – Dla nas priorytetem jest nadrobienie zaległości inwestycyjnych powstałych w czasie pandemii, gdy te możliwości były bardzo ograniczone. Skupiamy się na modernizacji istniejących kin, zarówno w obszarze technologii projekcyjnej i dźwiękowej, jak i komfortu widzów. Szczególną rolę odgrywa rozwój formatów premium. Inwestujemy w sale Dream i zwiększamy ich liczbę, a w grudniu uruchomiliśmy także dwie nowe sale IMAX, czyli najbardziej popularny format premium na świecie – wylicza.

Sale IMAX, znane wcześniej tylko z wybranych kin Cinema City, zawitały do Heliosów w Gdyni i Szczecinie.

– Równolegle rozwijamy innowacje w obszarze obsługi widza, w tym rozwiązania wykorzystujące nowoczesne technologie i sztuczną inteligencję – dodaje.

Co jeśli Netflix kupi Warner Bros.

W ostatnich latach kina w Polsce odzyskiwały widzów mimo rosnącej popularności platform z filmami i serialami, do której przyczyniły się także wejście na nasz rynek HBO Max, Prime Video i SkyShowtime oraz kilkuletnia obecność Viaplay, opartego na transmisjach sportowych.

W 2021 roku koncern Warner Media, jeszcze przed fuzją z Discovery, na krótki okres decydował, że jego produkcje filmowe równocześnie z premierami kinowymi będą trafiać na jego platformę HBO Max.

W kolejnych latach nie było podobnych rewolucji w obszarze dystrybucji. – Na polskim rynku nie zaszły istotne zmiany w długości tzw. okien dystrybucyjnych i pozostają one stabilne. Studia filmowe, gdy tylko mają taką możliwość, respektują obowiązujące modele dystrybucji, ponieważ kino wciąż generuje znaczącą część przychodów filmu – opisuje Tomasz Jagiełło.

Branżę filmową niepokoi natomiast możliwe przejęcie segmentów wytwórni filmowo-serialowych (a także platform streamingowych) Warner Bros. Discovery przez Netfliksa. Władze koncernów porozumiały się w tej sprawie na początku grudnia, ale ostateczna decyzja należy do akcjonariuszy WBD, a ze starań o kupno firmy nie rezygnuje Paramount Skydance.

Na zapowiedź przejęcia wytwórni Warner Bros. Discovery przez Netfliksa szybko zareagowali filmowcy. Cinema United, stowarzyszenie reprezentujące ponad 30 tys. kin w USA i 26 tys. na całym świecie, oceniło, że taka fuzja stanowi "bezprecedensowe zagrożenie dla globalnego rynku kinowego", a "jej negatywny wpływ odbije się na największych sieciach kinowych i kinach niezależnych w małych miejscowościach w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie".

Operatorzy kin w Polsce nie biją na alarm. – Niezależnie od finalnych losów tej fuzji, wierzę w to, że specjaliści z platformy Netflix już odrobili swoją lekcję i nie będą deprecjonować kina, tylko postarają się wykorzystać biznesowo jego unikalne atuty. Myślę, że wszyscy wiedzą, że kino jest ważnym ogniwem w łańcuchu dystrybucji filmów, przynoszącym konkretny dochód – komentuje Bianka Pawlewska.

Tomasz Jagiełło przypomina, że przez ponad 100 lat branża kinowa mierzyła się już z wieloma wyzwaniami. – Od telewizji, przez wideo, po streaming i za każdym razem potrafiła się do nich dostosować – podkreśla.

Nie jest w interesie producentów ani dystrybutorów rezygnowanie z wpływów kinowych, a globalne sukcesy frekwencyjne z ostatnich lat potwierdziły, że kino pozostaje fundamentem, a streaming pełni rolę uzupełniającą. Kino to jedna z najpopularniejszych form spędzania wolnego czasu, a doświadczenie wspólnego seansu na dużym ekranie pozostaje unikalnym doświadczeniem, co potwierdza frekwencja na poziomie miliona widzów tygodniowo w Polsce – dodaje.

Zaś Bianka Pawlewska zauważa, że widzowie i recenzenci nieraz podkreślają, że określony film trzeba obejrzeć w kinach. – Ile razy badania opinii i wyniki wskazywały na to, że dany tytuł był o wiele lepiej odbierany przez widzów w kinach niż po emisji na platformach streamingowych... To potwierdza tylko, że bycie widzem kinowym, uczestniczenie w seansie jest jednak osobnym, głębszym doświadczeniem, a do tego często połączonym z aspektem społecznym, czyli pewnego rodzaju przeżyciem wspólnotowym – zaznacza.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Naziemny MUX-8 wciąż w starym standardzie. Stacje się nie spieszą, bo chcą płacić mniej

Naziemny MUX-8 wciąż w starym standardzie. Stacje się nie spieszą, bo chcą płacić mniej

"Zdrajcy" wracają na antenę TVN. Znamy datę premiery

"Zdrajcy" wracają na antenę TVN. Znamy datę premiery

18 tys. skarg do KRRiT. Najwięcej postępowań przeciwko TVP i Republice

18 tys. skarg do KRRiT. Najwięcej postępowań przeciwko TVP i Republice

REM: oszczerstwa wobec dziennikarza TVN po reportażu o księdzu

REM: oszczerstwa wobec dziennikarza TVN po reportażu o księdzu

Petycja w obronie dziennikarek publicznego radia. "Praca powinna być dla młodych"

Petycja w obronie dziennikarek publicznego radia. "Praca powinna być dla młodych"

TVP ogłasza pierwszą transmisję NBA. Kiedy emisja?

TVP ogłasza pierwszą transmisję NBA. Kiedy emisja?