Kobieta napisała w styczniu ub. roku w sieci m.in.: "giń człowieku" i "dość okradania, dość twojego dorabiania się".
Uzasadniając wyrok sędzia Marcin Czarciński powiedział, że publikując komentarz w sieci, oskarżona publiczne nawoływała do popełnienia zbrodni. – Nie można przyjąć, że działania przez nią podjęte miały nieznaczne skutki, gdyż wpis został zamieszczony na ogólnodostępnym koncie pokrzywdzonego, które jest obserwowane przez ponad milion osób – mówił sędzia.
Zwrócił uwagę, że kobieta miała świadomość czynu i jego wydźwięku mobilizacyjnego wobec osób, które mogłyby dopuścić się działań wobec Jerzego Owsiaka.
Kara sześciu miesięcy więzienia została zawieszona na rok próby. 67-latka ma też zapłacić na rzecz szefa WOŚP tysiąc złotych. Sąd wydał również wobec kobiety zakaz zbliżania się do lidera Orkiestry na odległość mniejszą niż 50 metrów i kontaktowania się z nim.

"Represja wymierzona w wolność słowa"
Reprezentująca kobietę adw. Magdalena Majkowska z Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris zapowiedziała apelację w tej sprawie. – Kara orzeczona wobec oskarżonej jest represją wymierzoną w wolność słowa i ma na celu zakneblowanie ust tym obywatelom, którzy mają inne zdanie na temat obecnej władzy czy pupilów obecnej władzy. To tak, jakbyśmy uważali, że jak powiemy "niech cię piorun trzaśnie" i to byłaby groźba karalna. Dochodzimy do granic absurdu w tym momencie – oceniła prawniczka.
Obecna w sądzie publiczność skandowała m.in. "precz z komuną".
Na rozprawie nie było Jerzego Owsiaka. PAP zwróciła się do WOŚP o odniesienie się sprawy. Rzeczniczka fundacji Aleksandra Rutkowska przekazała, że obecnie fundacja nie planuje takiego komentarza.
Źródło: PAP










