Okoliczności kupna przez Karola Nawrockiego małego mieszkania od Jerzego Ż. były jednym z najważniejszych tematów w końcówce kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2025 roku. Mówili o tym przede wszystkim przedstawiciele sztabów Nawrockiego i jego głównego kontrkandydata Rafała Trzaskowskiego.
W komunikacie Urzędu Ochrony Danych Osobowych przypomniano, że odpierając zarzuty wobec Karola Nawrockiego, poseł Przemysław Czarnek na konferencji prasowej 6 maja ujawnił i zaprezentował treść dokumentów dotyczących kupna kawalerki: umowę przedwstępną sprzedaży, pełnomocnictwa oraz testament. – Dokumenty zawierały między innymi dane osobowe w zakresie: imion i nazwisk stron umowy; imion rodziców, numerów ewidencyjnych PESEL, numerów i serii dowodów osobistych, adresów zamieszkania, informacji o sytuacji rodzinnej, oraz o sposobie rozporządzenia majątkiem – wyliczono.

Upubliczniono w ten sposób dane Karola Nawrockiego i jego żony, a także dwóch osób, które nie pełniły funkcji publicznych. – Pierwsza z nich z pewnością nie wyraziła zgody na udostępnienie danych, której jej dotyczyły – zaznaczył UODO.
Urząd zwrócił się o wyjaśnienia do Przemysława Czarnka i komitetu wyborczego Karola Nawrockiego. – Pełnomocnik posła wskazał, że Przemysław Czarnek nie miał zamiaru "ujawnienia jakichkolwiek danych osobowych widniejących na dokumentach". Sam poseł dodał, że dokumenty otrzymał od organizatorów konferencji Kandydata na Prezydenta Karola Nawrockiego, którzy go "poinstruowali, żeby przedstawić na konferencji prasowej rzeczywiste okoliczności zdarzeń objętych oszczerstwami w kampanii wyborczej" – zrelacjonowano w komunikacie.

Natomiast komitet Nawrockiego potwierdził wyjaśnienia Czarnka, ale nie zgodził się z twierdzeniem, że w trakcie konferencji doszło do ujawnienia danych osobowych osób niepublicznych.
W tej sytuacji prezes UODO wszczął postępowanie administracyjne w sprawie naruszenia przez komitet wyborczy Karola Nawrockiego, jako administratora danych osobowych ujawnionych na konferencji, obowiązków wynikających z RODO art. 5 ust. 1 lit. a) oraz art. 6 ust., w związku z ujawnieniem bez podstawy prawnej danych osobowych dwóch osób niepełniących funkcji publicznych.
Jak bronił się komitet Nawrockiego? Argumentował, że dane osobowe w sprawie właściciela mieszkania były już uprzednio znane, krążyły w sieci w materiałach osiągających ogromne zasięgi i były dostępne przeciętnemu użytkownikowi internetu.
Dlaczego prezes UODO ukarał sztab Karola Nawrockiego
Prezes UODO Mirosław Wróblewski zauważył jednak, że w sieci można było odnaleźć imię i nazwisko, ale nie pozostałe dane osobowe obywatela. – Publiczna dostępność części danych osobowych nie stanowi argumentu decydującego o legalności przetwarzania danych ujawnionych na konferencji prasowej. Nie ma żadnego dowodu, by właściciel mieszkania sam wcześniej je publikował czy też na taką publikację się wyraził zgodę. Tymczasem w momencie ich ujawnienia na konferencji utracił nad nimi kontrolę – wyliczono w komunikacie Urzędu.

Komitet wyborczy obecnego prezydenta wskazał też, że zagadnienia poruszane na konferencji prasowej miały związek z prowadzoną w mediach dyskusją o "kawalerce" zakupionej przez kandydata na prezydenta. Okoliczności te znajdowały się więc w obszarze szczególnego zainteresowania opinii publicznej. Dlatego ujawnienie tych danych było elementem prowadzonej w mediach debaty i polemiki wyborczej oraz miało stanowić przeciwwagę dla formułowanych wobec kandydata na prezydenta negatywnych opinii mogących mieć wpływ na ostateczny wynik wyborów.
Prezes UODO nie zgadza się z taką argumentacją, podkreślając, że "publikacji danych osobowych dwóch niepełniących funkcji publicznych nie można uznać za działanie podyktowane potrzebami kampanii wyborczej". Wróblewski nie zgodził się również z tezą, że same zanonimizowane dokumenty nie wystarczyłyby do odparcia zarzutów.

– Owszem, dokumenty można i trzeba było zanonimizować. Dodatkowe ujawnione dane same w sobie nie przedstawiały żadnej konkretnej wartości informacyjnej istotnej z punktu widzenia celów konferencji prasowej – uzasadniono w komunikacie UODO.
Zwrócono uwagę, że RODO wyraźnie wskazuje na przesłanki legalizujące przetwarzanie danych osobowych (np. uzyskanie zgody od osoby, której dane dotyczą; wypełnienie obowiązku prawnego przez administratora lub wykonywanie przez niego zadania realizowanego w interesie publicznym). – W tym przypadku żadna z przesłanek wskazanych w RODO nie legalizowała udostępnienia na konferencji prasowej danych osobowych właściciela mieszkania lub małżonki Kandydata na Prezydenta RP. Komitet Wyborczy nie wykazał w toku postępowania legitymowania się taką podstawą w stosunku do żadnej z tych osób, mimo ciążącego na administratorze takiego obowiązku wynikającego z zasady rozliczalności zawartej w RODO – dodano.

Ponadto prezes UODO zauważył, że poprzez przyjęcie nadrzędności interesów Karola Nawrockiego jego komitet wyborczy nie wziął pod uwagę konsekwencji publikacji danych dla pozostałych osób, których te dane dotyczyły. – Przy tym pierwszeństwo interesów kandydata nie zostało poparte żadną analizą, która wskazywałaby na nadrzędny charakter jego interesów. Nie ma przy tym wątpliwości, iż ujawnienie danych osobowych właściciela mieszkania stanowiło niezwykle silną i całkowicie niepotrzebną ingerencję w jego prawo do prywatności – oceniono.
Decyzja o grzywnie nieprawomocna
Prezes UODO nałożył na komitet Karola Nawrockiego grzywnę w wysokości 35 582 zł.
– Jeśli chodzi o wysokość nałożonej kary, to zgodnie z RODO może ona wynieść do 20 mln euro, a w przypadku przedsiębiorstwa – do 4 proc. całkowitego rocznego światowego obrotu z poprzedniego roku obrotowego. Ustalając wysokość administracyjnej kary pieniężnej w tej sprawie Prezes UODO zastosował metodykę przyjętą przez EROD w Wytycznych 04/2022 – wskazano w komunikacie.

Decyzje prezesa UODO nie są prawomocne, ukarane podmioty i osoby mogą odwołać się do sądu.










