W stanowisku opublikowanym na profilu KRRiT w serwisie X Agnieszka Glapiak odniosła się do konkretnych sytuacji z udziałem reporterów prawicowych stacji. "Żądanie okazania przez reportera legitymacji prasowej i jej fotografowanie przez rozmówcę należy uznać za rodzaj szykan wobec dziennikarzy" — napisała szefowa rady. Jak wskazała, w ten sposób sprawdzano ostatnio reporterów Republiki i wPolsce24. Wspomniała też o sytuacji z udziałem rzecznika Prokuratury Krajowej Piotra Skiby, który oczekiwał okazania legitymacji przez uczestniczkę konferencji.
Glapiak podkreśliła, że polskie prawo nie traktuje legitymacji prasowej jako dokumentu o ustawowo określonej formie. "Żaden przepis nie nałożył obowiązku posiadania przez dziennikarza legitymacji prasowej, a nawet nie określił jej wzoru" — czytamy w stanowisku. Dodała, że redakcje wystawiają swoim reporterom potwierdzenia pracy, ale ustawa nie narzuca ani ich treści, ani wyglądu. Według KRRiT podobnego zapisu nie ma też w ustawie Prawo prasowe.

KRRiT zapowiada edukację medialną
W opublikowanym stanowisku rada nie ograniczyła się do oceny samego sprawdzania reporterów. Glapiak napisała także, że KRRiT widzi potrzebę wdrożenia powszechnego programu edukacji medialnej. "W tym celu uruchomiliśmy już pierwsze działania, m.in. zleciliśmy ogólnopolskie badanie dotyczące korzystania z mediów" — przekazała. Zachęciła też do zapoznania się z wynikami tego badania.
W ostatnim czasie prawicowe telewizje skupiają się na aferze wokół Szpitala Południowego w Warszawie. Sprawa zaczęła się od ujawnienia bardzo wysokich zarobków 29-letniego lekarza bez specjalizacji Dawida Kacprzyka, który pełnił funkcję kierownika Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w placówce. Na oświadczenie majątkowe radnego Koalicji Obywatelskiej z warszawskiego Ursusa zwrócił uwagę dziennikarz Patryk Słowik.

Z dokumentu wynikało, że w związku ze świadczeniem usług medycznych uzyskał dochód w wysokości 1,6 mln zł. Dziennikarze portalu Zero.pl i TVN24 wyliczyli, że w Szpitalu Południowym powinien pracować 3976 godzin (co odpowiada 11 godzinom dziennie, łącznie z niedzielami i świętami). Później w sieci pojawiło się zdjęcie saloniku VIP, w którym mieli oczekiwać na wyniki politycy KO.
Kacprzyk zrezygnował z mandatu radnego i członkostwa w partii. Zwrócił też 500 tys. zł. O nieprawidłowościach już rok temu miał być informowany prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Kilka miesięcy później stracił pracę. Sygnalista dr Emil Jędrzejewski w Kanale Zero ostro krytykował placówkę. Mówił o błędach medycznych, które miały przyczynić się do śmierci pacjentów, i fałszowaniu dokumentacji medycznej.
Mec. Jacek Dubois, pełnomocnik lekarza Dawida Kacprzyka zapowiedział pozwy. Przekonywał w mediach, że przypadki zgonów miały nie dotyczyć czasu, kiedy Kacprzyk pracował w szpitalu, a cała sprawa jest zemstą Jędrzejewskiego, byłego ordynatora w placówce. Jędrzejewski stwierdził, że szpital powinien mu wypłacić jeszcze blisko 1 mln zł. Placówka zarzuciła medykowi dopisywanie się do zabiegów i operacji, których nie wykonał. Sygnalista w rozmowie z Kanałem Zero kategorycznie zaprzeczył tym zarzutom.











