W piśmie regulator pyta m.in., czy reportaż został zlecony i zaakceptowany przez kierownictwo TVP3 Wrocław, jakie były powody jego niewyemitowania, czy w sprawie emisji reportażu wystąpili z apelem pracownicy lub współpracownicy TVP3 Wrocław i czy ponieśli z tego powodu negatywne konsekwencje.
— Sprawa budzi dodatkowe wątpliwości w związku z doniesieniami o zawieszeniu części wydawców związanych z materiałem oraz sporze wokół jego emisji. Według informacji medialnych reportaż dotyczył aktu oskarżenia wobec prezydenta Wrocławia, a decyzję o wstrzymaniu materiału uzasadniano zastrzeżeniami co do rzetelności przekazu — informuje KRRiT.
TVP3 Wrocław zawiesza wydawców
Jak podawaliśmy kilka dni temu, wrocławski ośrodek Telewizji Polskiej zawiesił dwóch z pięciu wydawców, którzy podpisali się pod apelem o wyjaśnienie przyczyn zablokowania emisji materiału o Jacku Sutryku. Marcin Brodowski, który przez wiele lat pracował w TVP3 Wrocław, informował Wirtualnemedia.pl, że chodzi o Alberta Bystrońskiego i Halinę Łabędzką. TVP nie odniosła się na razie do tych doniesień.

W TVP3 Wrocław doszło do zawieszeń wśród wydawców po tym, jak sprzeciwili się nieemitowaniu reportażu Roberta Jałochy, który w latach 2010-2020 pracował w TVN. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że odsunięto od pracy osoby związane z przygotowaniem i redakcją materiału — w tym wydawczynię odpowiedzialną za jego redakcję.
Reportaż miał dotyczyć aktu oskarżenia w sprawie Collegium Humanum, w której jednym z oskarżonych jest prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Prokuratura twierdzi, że Sutryk miał uzyskać dyplom MBA bez studiów i egzaminu, w zamian za zatrudnienie byłego rektora uczelni w miejskiej spółce.
Kierownictwo TVP: materiał wprowadzał widzów w błąd
Według prokuratury kontrakt był fikcyjny. Kierownictwo TVP argumentowało, że materiał był nierzetelny i "wprowadzał widzów w błąd", bo "stawiał znak równości między oskarżeniem a wyrokiem sądu".

Inaczej sprawę przedstawia autor. — Informacje przekazywane przez biuro prasowe Telewizji Polskiej są nieprawdziwe. Nikt nie prosił mnie o wprowadzenie jakichkolwiek poprawek do materiału — mówił Robert Jałocha w rozmowie cytowanej przez "Gazetę Wyborczą". Dziennikarz dodał, że przez cztery tygodnie walczył o emisję i odszedł z TVP Wrocław, gdy do niej nie doszło.
Z relacji "Gazety Wyborczej" wynika, że pięcioro z sześciorga wydawców programów informacyjnych wysłało do kierownictwa redakcji mail z pytaniami o powody blokady. Podkreślali, że przy każdym zarzucie przedstawiono stanowisko prezydenta. W nieoficjalnych ustaleniach pojawia się też warunek emisji: wywiad z Jackiem Sutrykiem, co — jak opisano — miało być "niemożliwe do spełnienia", bo prezydent nie wypowiada się w sprawie zarzutów.

Po ujawnieniu sprawy miały rozpocząć się rozmowy z wydawcami, którzy podpisali się pod listem. Jeden z nich został odsunięty od funkcji tego samego dnia, co wiązało się z obniżeniem wynagrodzenia. Dzień później wydawczyni usłyszała, że nie będzie pracować w grupie wydawców; to ona odpowiadała za redakcję niewyemitowanego materiału.











