Wywiad z Wojciechem Olszańskim i Marcinem Osadowskim, liderami ruchu Rodacy Kamraci, zamieszczono w Kanale Zero pod koniec listopada, miesiąc po nagraniu. Rozmowę przeprowadził Dawid Chęć.
W materiale wycięto niektóre fragmenty rozmowy, zaś dodano komentarze publicystów Kanału Zero do niektórych wypowiedzi Olszańskiego i Osadowskiego.
Kanał został mocno skrytykowany za publikację wywiadu. W mediach społecznościowych przypomniano, że liderzy Rodaków Kamratów mają mocno antyukraińskie i prorosyjskie poglądy, a w swoich transmisjach i na wiecach wiele razy nawoływali do nienawiści, za co usłyszeli ponad 150 zarzutów.
– Kamraci są wśród młodych ludzi większym zjawiskiem niż nie jedno tradycyjne medium. Nie jesteście w stanie ich zamilczeć, to wy możecie być zamilczani – tłumaczył Krzysztof Stanowski. – Nieprawdą jest, że przestraszyliśmy się groźby opublikowania wywiadu przez rodaków. Rozpocząłem nagrywki komentarzy do tego wywiadu dużo wcześniej. Niestety po drodze było tyle rzeczy do zrobienia, że nie miałem czasu tego skończyć, a później Stano – jak sam już pisał – nie miał czasu tego obejrzeć. To jedyny powód, dlaczego tyle to trwało – dodał Dawid Chęć.

Stanowski: ten wywiad od początku był trochę bezsensowny
Pytany o to w środę przez widza w "Godzinie Zero" Krzysztof Stanowski przyznał, że "ten wywiad od początku był trochę bezsensowny i jak w przypadku katastrofy lotniczej wiele czynników się nałożyło".
Stanowski opisał, że w przeddzień nagrywania wywiadu zasugerował Dawidowi Chęciowi, żeby przygotował relację z wiecu Olszańskiego i Osadowskiego. Następnego dnia okazało się jednak, że w studiu Kanału Zero trwa rozmowa z liderami Rodaków Kamratów.
– Możecie uznać to za brak jakiegokolwiek należytego nadzoru z mojej strony, ale faktem jest, że dowiedziałem się w trakcie tego wywiadu, że jest on w ogóle robiony przez Dawida – stwierdził.

Szef Kanału Zero przyznał, że po obejrzeniu wywiadu przekazał dziennikarzowi, że dał się zdominować rozmówcom i taka rozmowa będzie mu pamiętana długo. – Druga sprawa, że puszczenie tak po prostu tego wywiadu jak leciał, nawet zakładając, że dziennikarz, który przeprowadzał wywiad, będzie potem ugotowany, sprawiłoby, że te tradycyjne media też w ogóle by nie dały nam żyć i wszyscy by się rzucili z atakami, że jak można udostępniać antenę dla głoszenia takich teorii, że to szkodliwe – stwierdził.
– W sumie nie do końca miałbym argumenty, żeby dyskutować z tak postawioną sprawą – zaznaczył.
Fact-checking "nie był wystarczająco dobry"
To Krzysztof Stanowski zdecydował, żeby do rozmowy dodać wstawki z komentarzami publicystów Kanału Zero. W środowym programie zwrócił uwagę, że taki zabieg rzadko jest używany w telewizji, za to bardzo często w artykułach prasowych.

– Na pewno problemem była jakość tego fact-checkingu. On po prostu nie był wystarczająco dobry – przyznał.
– Ogólnie wydaje mi się, że z tej całej sytuacji nie było żadnego dobrego wyjścia. Pewnie najlepszym wyjściem było w ogóle tego nie puszczać. Przewaliłoby się to, że byli w studiu, a my tego nie wyemitowaliśmy, żyłoby to jeden dzień – ocenił.
Spadek dobry "dla higieny subskrypcji Kanału Zero"
Jak już opisywaliśmy, niedługo po zamieszczeniu wywiadu z Olszańskim i Osadowskim Kanał Zero zanotował niewielki spadek liczby subskrybentów – o 10 tys., do 2,15 mln.

– Jeśli ktoś jest wielkim fanem Kamratów i uważa, że trzeba spijać słowa z ich ust, a już nie można prostować ich wypowiedzi i że on teraz nie będzie oglądał Kanału Zero – to szczerze mówiąc, dla higieny subskrypcji Kanału Zero to dobrze, jak takie 10 tysięcy osób sobie odeszło – skomentował Stanowski w środę.
– Naprawdę nie musimy pomieścić tutaj całego internetu i wszystkich ludzi, jacy w Polsce żyją. Nie wszyscy muszą nas kochać – podkreślił.
– Nie jesteśmy kanałem, w którym można swobodnie wypowiadać prorosyjskie treści. Co możecie uznać za rodzaj cenzury lub jakiejś nieuczciwości dziennikarskiej. Mówię wam po prostu w twarz: nie można w Kanale Zero prorosyjskich treści tak swobodnie sobie wypowiadać – zadeklarował.
Partia Grzegorza Brauna w "Lidze Debat"
Od maja ub.r. Kanał Zero publikuje regularnie materiały przesłane przez ugrupowania obecne w Sejmie. W tym gronie nie ma jednak Konfederacji Korony Polskiej, mimo że od połowy ub.r. tworzy ona kilkuosobowe koło poselskie.

Krzysztof Stanowski kilka miesięcy temu tłumaczył, że partia Grzegorza Brauna nie jest tam obecna, ponieważ nie dostała się do parlamentu w wyborach z jesieni 2023 roku. W środowym programie zwrócił uwagę, że sam Braun często gościł w Kanale Zero wiosną ub.r., bo kandydował wówczas na prezydenta.
– Już tłumaczyłem wcześniej, że nie chce mi się przy każdej okazji słuchać, tłumaczyć za w ogóle nie swoje wypowiedzi. I są pewne zdarzenia w ostatnim roku, mam na myśli przede wszystkim wypowiedzi Grzegorza Brauna o obozie w Auschwitz, które mnie obrzydzają i nie mam obowiązku spędzać z daną osobą tyle czasu, ile chciałbyś ty na przykład – powiedział w środę na pytanie widza.
Zaznaczył, że przedstawiciel Konfederacji Korony Polskiej był obecny w pierwszym wydaniu "Ligi Debat", nowego programu publicystycznego Kanału Zero. Tam swoich reprezentantów wskazują partie, więc w kolejnych odcinkach może pojawić się Grzegorz Braun (w poniższym wideo Stanowski zaczyna o tym mówić na wysokości godziny i 44. minuty).










