Bo choć Anna Popek mówi podniośle i z przejęciem relacjonuje, że ceremonia – mimo smutku – była przepełniona nadzieją, że aktorkę pięknie pożegnali duchowni, bliscy, znajomi i fani jej talentu, to dla wielu "rolka" z cmentarza okazała się, najdelikatniej mówiąc, nietaktem.
"Lans na cmentarzu. Przykre", "To wystąpienie jest zbyteczne", "Hm… filmik z cmentarza. Co się stało z wami, ludzie?", "Kurde, z cmentarza nadawać?! Czy naprawdę nie ma już granic?" – pytają w komentarzach internauci. Do tych głosów trudno się nie przyłączyć.
Bo cóż ta relacja wniosła do zbiorowej pamięci o Bożenie Dykiel? I jak ocenić ją pozytywnie, zwłaszcza w kontekście doniesień jednego z tabloidów, że mszę żałobną zakłócał rozdzwoniony telefon jednego z żałobników?

Czy zapowiedź wspomnień o aktorce, która padła na końcu wystąpienia (dziennikarka daje do zrozumienia, że pracuje nad większym materiałem poświęconym pamięci Bożeny Dykiel), naprawdę musiała przybrać taką formę? Czy nie mogła powstać później, w innym miejscu? Pytania te wydają się retoryczne, podobnie jak oczywiste stwierdzenie, że w pewnych okolicznościach najlepszym komentarzem bywa cisza.
A mogłoby się wydawać, że po słynnych "słitfociach" Jacka Kurskiego z Majdanu (kiedy to, w 2014 roku fotografował się na barykadach), czy niedawnej burzy wokół selfie Szymona Hołowni z pogrzebu papieża Franciszka, już wiadomo, czego nie wypada…
To prawda – media od dawna są obecne podczas pogrzebów osób publicznych. Portale publikują obszerne fotorelacje i cytują słowa pożegnań. Relacja Anny Popek to jednak "nowa jakość". Niekoniecznie lepsza.

Nie pierwszy to zresztą raz, gdy dziennikarka potyka się na temacie tak delikatnym, jak śmierć. Niektórzy pewnie pamiętają rozmowę w śniadaniowym programie TVP2 sprzed 15 lat, w której Anna Popek dopytywała kolegów nieżyjącego rapera, Piotra Łuszcza "Magika" o powody jego śmierci. Kuriozalne pytanie dziennikarki, "dlaczego on popełnił samobójstwo, rozmawialiście z nim o tym?" do dziś budzi zdumienie. A wpadka ciągnie się za nią od lat.
Odwaga i umiejętność dostrzegania ważnych tematów to niewątpliwe atuty dziennikarza. Ale w każdej sytuacji – niezależnie od zawodu – ostatecznie wygrywa wyczucie taktu. Czasami to właśnie milczenie jest złotem.










