Christopher Walken i Robert De Niro w komedii "The War With Grandpa"

Christopher Walken i Robert De Niro ponownie spotkają się na planie. Tym razem w komedii "The War With Grandpa".

masz
masz
Udostępnij artykuł:

Obraz powstanie na podstawie powieści Roberta Kimmela Smitha. Bohaterem jest chłopiec, którego dziadek (Robert De Niro), po śmierci babci, zamieszkuje z nim w pokoju. By dziadek się wyprowadził, młodzieniec zaczyna robić mu rozmaite kawały. Christopher Walken wcieli się w najlepszego przyjaciela dziadka.

Tim Hill stanie za kamerą. Lisa Addario i Joey Syracuse odpowiadają za scenariusz.

Christopher Walken i Robert De Niro pracowali już razem pryz dramacie "Łowca jeleni" z 1978 roku, za który Walken otrzymał Oscara a De Niro nominację. Dzieło Michael Cimino łącznie zdobyło 5 nagród Akademii Filmowej.

Robert De Niro zdobył m.in. dwie statuetki Oscara i dwa Złote Globy, w tym jeden z całokształt dokonań. We wrześniu do kin trafił obraz "Kamienne pięści" z udziałem aktora.

Christophera Walkena ostatnio można było podziwiać u boku Kevina Spaceya w "Jak zostać kotem".

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Przeszukanie w Allegro. Pod lupą metody dostaw zakupów

Przeszukanie w Allegro. Pod lupą metody dostaw zakupów

Republika uruchomiła podcast. Rachoń rozmawia z Olechowskim

Republika uruchomiła podcast. Rachoń rozmawia z Olechowskim

Polityk PiS wycofuje się ze słów o Kolendzie-Zaleskiej. "Jest rzetelną i profesjonalną dziennikarką"

Polityk PiS wycofuje się ze słów o Kolendzie-Zaleskiej. "Jest rzetelną i profesjonalną dziennikarką"

Goniec ujawnił "szokujące rozmowy" ws. pedofilii. Prokuratura: stenogramy są sfałszowane

Goniec ujawnił "szokujące rozmowy" ws. pedofilii. Prokuratura: stenogramy są sfałszowane

"Zatrudniali dziesiątki osób, bo ruch rósł". Czy redakcje nadal potrzebują SEO-wców?

"Zatrudniali dziesiątki osób, bo ruch rósł". Czy redakcje nadal potrzebują SEO-wców?

Normalne okładki dziś oburzają. A przecież było o wiele gorzej [OPINIA]

Normalne okładki dziś oburzają. A przecież było o wiele gorzej [OPINIA]