Obecnie niektórzy wydawy czy youtuberzy nagrywają formaty wideo w samochodach. Łatwo można na nich zarobić, gdyż naturalnym partnerem staje się producent samochodów. Jednak prowadzącym i gościom zarzuca się, że prowadzenie rozmowy w aucie z kamerami odciąga uwagę od sytuacji na drodze i może być niebezpieczne.
Z naszych rozmów z producentami tego typu produkcji wynika, że prowadzenie takich formatów jest na tyle wymagające, że wbrew pozorom nie każdy dziennikarz czy polityk jest w stanie się w tym formacie sprawdzić. Chodzi o sytuację, gdy musi kontrolować rozmowę i jednocześnie sytuację na drodze.
Pokazał to incydent w podcaście "Duży w Maluchu". To popularny polski kanał na YouTube pod tą samą nazwą, prowadzony przez Filipa Nowobilskiego, wyróżniający się nietypową formą wywiadów przeprowadzanych z gwiazdami czy politykami wewnątrz Fiata 126p. Rozmowy mają charakter bezpośredni i swobodny.
KULISY GŁOŚNEGO NAGRANIA Z MINISTREM ŻURKIEM | DUŻY W MALUCHU EXTRA

Podczas nagrania minister sprawiedliwości Waldemar Żurek prowadził fiata 126p i jednocześnie udzielał wywiadu. Na nagraniu można zobaczyć, że kierowca nie zatrzymał się przed przejściem, podczas gdy piesza już na nie wchodziła.
Prowadzący rozmowę Filip Nowobilski ostrzegł polityka słowami "proszę uważać!", a następnie wymownie podsumował, że minister Żurek "prawie przejechał po tej pani". Szef resortu bronił się, że piesza była "daleko".
– Nie, no gdzie, ta pani była jeszcze daleko od nas. Proszę mi wierzyć, że jeżdżę bardzo bezpiecznie. Musimy uważać, bo to, że ktoś wchodzi na pasy, to musimy pilnować się bardzo – mówił tuż po zdarzeniu i dodał, nigdy nie miał jeszcze żadnego wypadku.
Pieszy zbliżający się do przejścia, wchodzący na przejście lub znajdujący się na nim ma pierwszeństwo przed pojazdem (z wyjątkiem tramwaju). Kierowca musi zachować ostrożność, zwolnić i go przepuścić. I to nawet, gdy pieszy jeszcze nie wszedł na pasy. A w omawianej sytuacji piesza już na nim była.

Za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu grozi 1500 złotych mandatu i 15 punktów karnych.
Co na to Waldemar Żurek? Szef resortu sprawiedliwości najwyraźniej zreflektował się i zabrał głos w serwisie X, w komentarzu do udostępnionego postu profilu StopCham, który pokazuje w social mediach nagrania wykroczeń drogowych.
Minister Żurek: nie uchylam się od odpowiedzialności
"Zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym obowiązują wszystkich. Ostateczna ocena należy jednak do Policji. Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Jeżeli miało miejsce wykroczenie, nie uchylam się od odpowiedzialności" – napisał Waldemar Żurek.

Pojawiło się też oświadczenie prowadzącego podcast. Podkreślił, że wywiady w "złotym maluchu" nagrywa od kilkunastu lat. Wyjaśnił, że prowadzi podcasty w jadącym samochodzie, gdyż jego goście często mają mało czasu.
"Moi goście mają bardzo napięty harmonogram dnia. Moja mobilność polega na tym, że mogę ich podwieźć z punktu A do B" – tłumaczył. I tak też miało być w przypadku ministra Żurka, który w pewnym momencie wywiadu przejął od niego samochód.
"Smutno mi było, gdy minister Żurek wspomniał o moim teatralnym zachowaniu. Nie było to moją intencją" – tłumaczył Filip Nowobilski, odnosząc się do krytyki jego zachowania przez ministra tuż po zdarzeniu na pasach.
Jak stwierdził prowadzący, jego intencją było bezpieczeństwo. Przyznał, że doszło do wykroczenia. Zaapelował jednak, by nie oceniać polityków przez pryzmat tego zdarzenia.










