W poniedziałek w Przemyślu miała miejsce wspólna konferencja prezydentów Polski i Węgier. Karol Nawrocki po tej wizycie udał się do Budapesztu na spotkanie z Victorem Orbanem.
Już po zakończeniu części z pytaniami od dziennikarzy, reporter TVN24 Mateusz Półchłopek zapytał polskiego przywódcę, czy nie przeszkadza mu już zażyłość premiera Węgier Viktora Orbana z Władimirem Putinem. Karol Nawrocki kierował się już w stronę wyjścia, lecz przystanął, po czym wrócił i nerwowym tonem zwrócił się do dziennikarza.
O co pan chce spytać? Pan nie słuchał konferencji prasowej? Pan nie słuchał, co ja myślę o Władimirze Putinie, panie redaktorze? Zrobiliście materiały, że mnie ściga Putin? Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski

Polski prezydent dodał jeszcze: - Mówię do pana, panie redaktorze. Władimir Putin to zbrodniarz, rozumie pan redaktor? Do widzenia - skwitował Nawrocki.
Kolektyw analityczny Res Futura wskazał, że cała sytuacja rozpaliła media społecznościowe, generując zasięg ok. 9 mln odbiorców.
Komentujący są podzieleni - 58 proc. ostro krytykuje prezydenta, mówiąc o braku kultury, dyplomatycznej niedojrzałości i domniemanych proputinowskich sympatiach. Natomiast 42 proc. internautów broni głowy państwa, twierdząc, że okazał siłę i nie uległ manipulacji dziennikarza.
"Rolą dziennikarza zadawanie pytań"
Całą sprawę skomentował w mediach społecznościowych Mateusz Półchłopek.
W swojej kilkunastoletniej pracy dziennikarskiej po raz pierwszy spotkałem się z tak emocjonalną reakcją polityka na moje pytanie, co było dla mnie zaskoczeniem, zwłaszcza że było ono skierowane do Prezydenta Rzeczypospolitej. Rolą dziennikarzy jest zadawanie pytań, na tym polega nasza praca.

Prezydenta krytykują także inni dziennikarze. W TOK FM komentator polityczny "Rzeczpospolitej" Michał Kolanko wskazał, że sytuacja wyglądała dla Nawrockiego "fatalnie". - To ewidentnie była utrata kontroli przez prezydenta. I widocznie to jest czuły punkt - powiedział Kolanko.
Patryk Michalski z TVN 24+ ocenił: "Ważne pytanie i brak odpowiedzi. Kiedy brakuje siły argumentów, to może to wyglądać tak…". Kamil Dziubka z Onetu dodał: "Jeśli ktoś chciałby zobrazować różnicę pomiędzy pokazaniem siły oraz agresją na granicy chamstwa to jest chyba dobry przykład. Tak się nie buduje autorytetu. Tak się dezawuuje urząd, jaki się sprawuje z woli wyborców".


