Odchodzi szef działu wideo gry-online.pl. "Nie mogłem się na to zgodzić"

Szymon Rusnarczyk, szef działu wideo w serwisie gry-online.pl (Webedia), zrezygnował ze stanowiska. Ogłosił, że szuka nowej pracy. Poinformował też, że zwolnieni zostali prawie wszyscy pracownicy jego zespołu. – Nie licząc mojego odejścia to trzy osoby występujące ze mną na tvgry – powiedział Wirtualnemedia.pl.

Rafał Badowski
Rafał Badowski
Udostępnij artykuł:
Odchodzi szef działu wideo gry-online.pl. "Nie mogłem się na to zgodzić"
Szymon Rusnarczyk odchodzi z gry-online.pl

Szymon Rusnarczyk nie będzie już kierował serwisem tvgrypl (popularna telewizja internetowa dla graczy, działająca głównie na YouTube), o czym poinformował na Facebooku. Będzie pracował do stycznia 2026 roku. Niebawem ogłosi swoje plany zawodowe, dotyczące serwisu YouTube. "Nagrywać na pewno nie kończę" – napisał.

Jak opisał Rusnarczyk Webedia obecnie przechodzi głęboką restrukturyzację. Zwolnienia trwają w niej na całym świecie. W jego dziale oznaczało to zwolnienie wszystkich pracowników poza montażystą, ale ten jest freelancerem.

– Nie licząc mojego odejścia takie faktyczne zwolnienia to trzy osoby występujące ze mną na tvgry. W moim dziale zwolniono: Urszulę Kwiek, Pawła Woźniaka, Jakuba Paluszka –.przekazał Szymon Rusnarczyk w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

"Nie mogłem się na to zgodzić. Nie chciałem być jedynym pracownikiem kanału, którego cały sens istnienia od 18 lat oparty był na energii, pomysłowości i kreatywności zespołu, który absolutnie uwielbiałem i którym miałem zaszczyt kierować. Zadecydowałem o opuszczeniu firmy - pracy, w której byłem zakochany. Na moim stanowisku zastąpi mnie Oskar Wadowski, obecny szef tvfilmy" – czytamy w poście Szymona Rusnarczyka.

Dodał, że zespół zakładał, że może dojść do cięć. "Dlatego robiliśmy, co mogliśmy, by - oprócz typowego contentu – pojawiały się ambitniejsze projekty, które chcieliśmy zrealizować z czystej pasji do gier. Szykowaliśmy się na, jak to mówił Vin Diesel, One Last Ride: 10 lat Wiedźmina, 5 lat Cyberpunka, 20 lat Most Wanteda, Historia Metina, Historia serii Battlefield. No i choćby moja 5,5-godzinna Yakuza" – napisał.

Przyznał, że tvgry na YouTube w obecnym stanie to "efekt ciężkiej, weekendowej i świątecznej nocnej pracy całego zespołu".

O coraz gorszej sytuacji serwisu gry-online.pl pisaliśmy we wrześniu. Jego wydawca w 2024 roku zanotował spadek przychodów o ponad jedną piątą. Koszty ograniczył tylko minimalnie, przez co jego strata netto pogłębiła się z 0,9 do 4,3 mln zł.

W 2024 roku przychody sprzedażowe spółki Webedia Polska, do której należą serwis Gry-online.pl, związane z nim kanały youtube’owe i anglojęzyczna witryna Gamepressure.com, wyniosły 6,53 mln zł, o 22,7 proc. mniej niż przed rokiem.

To kolejny rok, w którym firma zanotowała wyraźny spadek pod tym względem. W 2022 roku wypracowała 12,23 mln zł wpływów.

Już w 2023 roku koszty operacyjne wydawcy Gry-online.pl znacząco przewyższyły przychody, a w ub.r. ta różnica jeszcze się powiększyła. Wydatki zmalały rok do roku jedynie o 4 proc. do 9,4 mln zł.

Wydatki na usługi obce zmniejszyły się z 5,58 do 5,23 mln zł, a na wynagrodzenia – z 2,96 do 2,69 mln. W ub.r. spółka zatrudniała średnio 20,8 pracowników, wobec 18,2 rok wcześniej.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Chmura Google’a urosła o połowę. Mniej z reklam w innych serwisach

Chmura Google’a urosła o połowę. Mniej z reklam w innych serwisach

Allegro dogadało się z Facebookiem. Oferty od sprzedawców indywidualnych

Allegro dogadało się z Facebookiem. Oferty od sprzedawców indywidualnych

LPP rośnie mocniej w sklepach stacjonarnych niż online. Setki nowych sklepów Sinsay

LPP rośnie mocniej w sklepach stacjonarnych niż online. Setki nowych sklepów Sinsay

Odejście po kilkunastu latach. Dziennikarz "Newsweeka" woli TVP

Odejście po kilkunastu latach. Dziennikarz "Newsweeka" woli TVP

Kto kupi Warner Bros Discovery? Donald Trump ma stać z boku

Kto kupi Warner Bros Discovery? Donald Trump ma stać z boku

"Rzeź" dziennikarzy w "Washington Post". Nie pomógł apel do Bezosa

"Rzeź" dziennikarzy w "Washington Post". Nie pomógł apel do Bezosa