Portal Zero.pl otworzył się 9 lutego bladym świtem tekstem naczelnego Patryka Słowika i Jakuba Styczyńskiego o powiązaniach znanych lekarzy z przemysłem tytoniowym. Zwłaszcza w wersji mobilnej forma kafelkowa może robić wrażenie. Czytelnik widzi tylko jeden tekst — z dużym zdjęciem. Estetyka wraz z czarnym tłem wygląda świeżo i zachęcająco.
Portal w wersji desktopowej ma już bardziej tradycyjny design. Ale widać, że redakcja przykłada wagę do strony wizualnej. Magazynowy sznyt czuć szczególnie na górze strony. Pod blokiem z autorskimi materiałami mamy kolejno działy: polecane, kraj, świat.
Sport w Zero.pl z Weszlo.com
Pewnym zaskoczeniem może być fakt, że sport tworzą teksty linkujące do Weszlo.com. Krzysztof Stanowski i jego żona sprzedali w 2025 roku większościowy pakiet udziałów spółki wydającej serwis Weszło.

Obok bloku tekstów sportowych mamy najnowsze materiały z Weszło. Jednak w momencie publikacji tego tekstu, były one nieaktywne. Na stronie głównej są jeszcze kolejno: duży blok felietonów, biznes, wojsko, zdrowie, kultura, nauka. Dość długą stronę główną zamyka dział zdrowie.
Zapytaliśmy ludzi mediów o pierwsze wrażenia. Tomasz Machała, prezes Jusstag Group i były wiceprezes Wirtualnej Polski Media, uważa, że za wcześnie na kategoryczne wnioski, choć start ocenia pozytywnie, szczególnie pod względem wizualnym i nawigacji.
Było jeszcze ciemnawo, gdy otworzyłem na telefonie Zero.pl, i moje pierwsze myśli — po kolei — były takie: dobrze zrobiona pierwsza grafika, ciekawy temat, interesująca nawigacja. Poruszanie się po niej nie było na początku intuicyjne, ale po chwili ten strumień treści à la TikTok wciąga. Wersja desktopowa też ma swoją wizualną energię. Redakcji udało się zaplusować tematem o firmie tytoniowej, a Zero.pl ładnie prowadziło tę historię w trakcie dnia. Potencjał jest. O całej reszcie będzie decydowała pracowitość, zawziętość i skłonność do nauki redakcji.
– Technicznie serwis wykonany poprawnie, lepszy niż startująca w nieodległej przeszłości konkurencja – dodaje przedsiębiorca internetowy Rafał Agnieszczak.

Tomasz Machała mówi też o słabszych stronach debiutującego Zero.pl. – Czego mi brakuje: działy finansowo-gospodarczy i zagraniczny wydają się słabe. O InPost przeczytałem omówienie z Business Insider, o dymisji doradcy premiera w Wielkiej Brytanii — omówienie z BBC. Żaden z tych tekstów nie miał własnego angle’u, nic nie wnosił ponad streszczenie. To nie potwierdza tezy Zero.pl, że "dziennikarstwo ma się dobrze". Omówienia mam wszędzie indziej — tam, gdzie dziennikarstwo ma się różnie. Poza tym nawet na stronie BBC widzę kilka ciekawszych tematów do omówienia –dodaje.
Rafał Madajczak, były redaktor naczelny Gazeta.pl, który z początkiem grudnia dołączył do projektu Michała Marszała i Adama Liszewskiego, uważa, że jak na szumne zapowiedzi, wyszło raczej bez efektu "wow".
– Biorąc pod uwagę ambitne zapowiedzi o nowej jakości dziennikarstwa, odwadze i najlepszych dziennikarzach w kraju, Zero jest zadziwiająco standardowe. Siatka reklamowa jak na portalach, układ jak na portalach, reklamy między akapitami jak na portalach. Tytuły też jak na portalach. Może jeszcze nie na poziomie serwisów sportowych, ale już mamy "drugie dno", "tak oszukiwali", efektowne cytaty bez kontekstu, "newralgiczny punkt" w tytułach. To typowe chwyty portali i nic w tym złego, ale Zero miało być lepsze. O Weszlo.com jako dziale sportowym Zera nie wspomnę – zwraca uwagę Madajczak w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

– Czuć lekki zawód branży – oczekiwano przełomu, a jest poprawne dziennikarstwo bez wymuszonych emocji i clickbaitów. Dla jednych to zaleta, dla innych potwierdzenie, że projekt nie zmieni rynku – dodaje Rafał Agnieszczak.
Machała: nagłówki płaskie i nudne
Tomasz Machała za to docenia brak clickbaitów na starcie. Jednak – jego zdaniem – nagłówki mogłyby być lepsze.
— Fajnie, że Zero.pl nie podkręca tytułów. Z drugiej strony dużo nagłówków jest płaskich i nudnych. Dużo leadów — o niczym. Sporo artykułów jest po prostu przepisanych z innych mediów, bez własnego wkładu, który powinien zaczynać się od pytania: "Portal W napisał o tym — jak ja opowiem o tym we własny, unikalny sposób?" — podkreśla.
Madajczak zaznacza, że to początek i "Patryk Słowik to mądry lider", więc nie jest to ostateczna wersja Zera. Ale przypomina mu tradycyjne media.

Dziś to dla mnie skrzyżowanie papierowego DGP ze starą Gazeta.pl, która jeszcze nie odkryła tytułów pod Discover. To nie muszą być wady, pytanie jak to pasuje do krzykliwego uniwersum Kanału Zero.
W tej kwestii podobnie wypowiada się Tomasz Machała. Zauważa, że nie tylko Zero.pl inwestuje w jakościowe dziennikarstwo, bo robią to też Onet, WP czy Iberion. Ale na razie nie widać w Zero.pl znaczącej różnicy w stosunku do konkurencji.
— Ciekaw jestem, co unikalnego wnosi tu Zero. W tej chwili mam poczucie, że zespół chce mówić o tym, co inni w taki sam sposób jak inni. Nie wiem, czy to wystarczy, żeby innym zabrać uwagę i czas użytkowników, a to jest gra o sumie nomen omen zero. Podsumowując: jest baza, na której można budować. I jest dużo do zbudowania — ocenia Machała.

Madajczak zauważa, że w portalu Zero widoczny jest brak odniesienia do kontrowersyjnego tematu z ostatnich dni, czyli reportażu Marii Wiernikowskiej z Rosji, w sprawie którego interweniował rząd i po którym nastąpiły już pierwsze odejścia z Kanału Zero.
– Od kilku dni Twitter/X huczy od dyskusji o materiale Marii Wiernikowskiej w Kanale Zero. Aż się prosi, żeby wziąć udział w tej dyskusji. Zero.pl tego nie zrobiło. Niechby bronili lub zrobili z autorką wywiad, gdzie odpowiada krytykom. Zamiast tego zero treści, które, zaręczam, dałyby mocny oglądalnościowy start – zaznacza.
Eksperci o braku wideo na Zero.pl
Z kolei Tomasz Machała ocenia, że zaskoczeniem może być brak linkowania do YouTube'a i widocznej współpracy z Kanałem Zero.
– W wersji mobilnej jest ikona prowadząca do kanału, w desktopowej może też — ale jej nie znalazłem. To i tak bez znaczenia, bo myślałem, że YouTube — Kanał Zero i social media — będą tu żyły w symbiozie, napędzając się wzajemnie. Nie chodzi mi nawet o pomysł typu "umieśćmy na Zero.pl najlepszy nasz film dnia", bo to nie jest żaden game changer. Ale nie widzę współpracy tych redakcji nawet w stylu: baner "Już za 60 minut" (z odliczaniem czasu) — na YT Kanał Zero rozmowa z ministrem zdrowia o rewelacjach Zero.pl, albo komunikacji, że jak włączę sobie YouTube to mogę teraz obejrzeć wywiad z naczelnym Zero.pl – analizuje Tomasz Machała.

Zdaniem byłego naczelnego Gazeta.pl ciekawe będzie to, jak duża redakcja poradzi sobie przy pilnych, ważnych wydarzeniach i co wtedy zaproponuje.
– W tych krytycznych, gorących momentach widać pełną moc zespołu. Zero ma doświadczony skład i dostęp do gwiazd KZ, a więc wszelkie atuty, żeby pokazać konkurencji, jak to się powinno robić. Fajnie, że pojawił się nowy gracz, który może namieszać. Mimo "zwykłego" startu – ocenia Madajczak.
Krajobraz biznesowy Zero.pl
Madajczak dodaje, że biznesowo Zero jest zabezpieczone na miesiące. – Ma bogatego mecenasa w postaci Kanału Zero, dostęp do jego reklamodawców i właściciela Krzysztofa Stanowskiego, który łatwo się nie podda i nie zrobi redakcji Jeffa Bezosa po trzech miesiącach. Zero ma przestrzeń i pieniądze na rozwój i trzymam kciuki, żeby dobrze z tych zasobów skorzystało – wylicza.

Z kolei dla Rafała Agnieszczaka model biznesowy jest "niejasny". – Dużo reklam, ale jeśli nie chcą nimi przesłonić jakości serwisu, to pozostaje opcja sztywnych ofert wiązanych np. wzorem Polsatu i Interii. Crosspromocja i jednoczesne wymuszanie na reklamodawcach dokładania budżetu na portal przy zakupie reklam w Kanale może szybko zapewnić stabilność finansową. Pytanie, czy mają wystarczającą pozycję negocjacyjną – zauważa.
Zdaniem Agnieszczaka dla dziennikarzy Zero.pl to na ten moment oaza: komfort pracy bez presji medialnego kołowrotka i produkcyjnego podejścia do artykułów. – Jeśli się utrzyma, stanie się powodem do zazdrości w branży. Utrzymanie swojego podejścia muszą jednak ugruntować co najmniej kilkoma śledczymi tekstami, które poniosą się dużo szerzej niż rekordy dotychczasowego Uniwersum Stanowskiego – podsumowuje.













