Opodatkowanie usług cyfrowych od wielkich platform technologicznych to jeden z głównych punktów agendy politycznej Lewicy w tej kadencji. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski wielokrotnie mówił publicznie o konieczności wprowadzenia nowej daniny, która miałaby objąć globalnych graczy, z których produktów cyfrowych korzystają miliony Polaków.
Podatek od bigtechu. Są założenia
W styczniu "Rzeczpospolita" podała, że do wykazu prac rządu trafić ma przygotowany w resorcie cyfryzacji projekt tzw. równościowego podatku od usług cyfrowych. Miał już zyskać akceptację ministerstwa finansów. Przepisy w założeniu mogłyby wejść w życie w 2027 roku i przynieść od 2 do 3 miliardów złotych rocznie.
Nowy podatek miałyby płacić głównie amerykańskie i chińskie bigtechy – pisała "Rzeczpospolita".

2 lutego w Ministerstwie Cyfryzacji odbyło się spotkanie pre-konsultacyjne założeń projektu ustawy. Projekt został złożony na ścieżkę rządową w ostatnim tygodniu stycznia 2026 roku wraz z oceną skutków regulacji. I czeka na wpis do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów.
Jak wskazał w mediach społecznościowych Piotr Mieczkowski, szef fundacji Digital Europe, podatek ma wyrównać obciążenia fiskalne między bigteachmi a "podmiotami płacącymi podatki w Polsce oraz stworzyć stabilne źródło finansowania cyfryzacji i polityk publicznych w obszarze technologii".
Ministerstwo proponuje, by stawka podatku nie przekraczała 3 procent liczonych od przychodu 25 mln zł (próg osiągany w kraju) i 1 mld euro (prób globalny). Wyłączone z podatku będą media, usługi streamingowe, płatnicze i finansowe oraz platformy sprzedające bezpośrednio.

"Pre‑konsultacje pokazały, że mimo silnych napięć projekt ma szansę stać się jednym z głównych narzędzi budowania polskiej i europejskiej suwerenności technologicznej, o ile rząd zdecyduje się wziąć na siebie koszt polityczny wejścia w spór z największymi platformami przy jednoczesnym wysłuchaniu obaw krajowego biznesu. W mojej ocenie ma to sens bo platformy pozaeuropejskie nie płacą w Polsce właściwych podatków a wiele z nich osiąga gigantyczne zyski ze scamów, jak chociażby wskazało śledztwo Reuters" – wskazuje Mieczkowski.
Przedstawiciel wydawców: do rozwiązania dylemat z Google
– Podczas spotkania padło wiele ważnych deklaracji ze strony premiera Gawkowskiego. Część z nich należy traktować oczywiście jako manifest polityczny, niemniej – to ważne, że rozmawiamy. Na tym etapie projekt jest jeszcze mocno dziurawy. Wiele kwestii wymaga doprecyzowania. W mojej ocenie, z czym zgodzili się inni uczestnicy, rozwiązania wymagają dwa zasadnicze problemy – mówi nam Maciej Kossowski, szef Związku Pracodawców Wydawców Cyfrowych, zrzeszający duże media internetowe.

Pierwsza sprawa: dokąd mają popłynąć pieniądze pozyskane z nowego podatku i w jakiej formie?
– Pojawiają się różne pomysły – czy np. na zwalczanie dezinformacji w sieci, edukację medialną czy może w pierwszej kolejności na "naprawienie" szkód powodowanych przez social media?
Po drugie – jak sprawić, by bigtech nie przerzucał podatku bezpośrednio na swoich klientów, czyli np. na reklamodawców płacących za promocję w Google Ads czy na YouTube? Chcemy uniknąć sytuacji znanej z innych rynków, na których Google dolicza do faktur za reklamę kwotę podatku cyfrowego, przez co de facto zrzuca z siebie ten koszt
– Innym wyzwaniem będzie urealnienie możliwości ściągania takiej daniny od koncernów technologicznych. Tu także będą trwały rozmowy – przekazał nam Maciej Kossowski.

Oleszczuk-Zygmuntowski: obawy budzi decyzja prezydenta
– Projekt dotyczący podatku cyfrowego wszedł na oficjalne tory i został skierowany do wykazu prac rządowych. Podczas spotkania w ministerstwie premier Gawkowski wyjaśniał, że resort cały czas intensywnie pracuje nad tymi rozwiązaniami. Spotkanie zwołano, aby zapewnić przejrzystość po skierowaniu projektu do wykazu. Podczas wydarzenia uczestnicy zobaczyli założenia projektu, potem wspólnie go omawialiśmy i zadawaliśmy pytania – relacjonuje w rozmowie z Wirtualnemedia.pl dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski, współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii i autor pierwszej ekspertyzy (2020r.) ws. podatku cyfrowego.
Jak dodaje ekspert, uczestnikom zasugerowano, by konkretne propozycje zmian zgłaszać na etapie konsultacji publicznych.
Kluczową zmianą w projekcie jest nowa retoryka: obecnie resort cyfryzacji nie mówi już o "podatku cyfrowym", lecz o "podatku rekompensacyjnym". Ma on stanowić formę odpłaty za podatek CIT, którego firmy o międzynarodowych strukturach nie płacą w Polsce. Taka zmiana nazewnictwa ma na celu złagodzenie reakcji Stanów Zjednoczonych oraz Chin, które – ze względu na monopolizację rynku przez Big Tech – będą domem dla największych płatników tej daniny.
Oleszczuk-Zygmuntowski w rozmowie z Wirtualnemedia.pl wylicza, że na obecnym etapie prac podatek ma obejmować trzy główne obszary: marketplace, sprzedaż danych oraz reklamy profilowane.

– Z opodatkowania wyłączono sektor chmurowy, mimo że jest on jednym z największych filarów gospodarki cyfrowej w Polsce i na świecie. Przedstawiciele ministerstwa argumentują to podejściem "metody małych kroków" – wyjaśnia ekonomista.
– Ponieważ nowa danina jest traktowana jako rekompensata za CIT, wypracowane środki mają trafiać bezpośrednio do głównego budżetu państwa, a nie na konkretne cele, takie jak spółdzielnie cyfrowe czy zdrowie psychiczne dzieci. W odpowiedzi na wątpliwości uczestników, zasugerowano, aby w ramach konsultacji publicznych postulować utworzenie specjalnego funduszu, który mógłby zostać zasilony pieniędzmi z nowej daniny – mówi Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.
Zdaniem naszego rozmówcy, szanse na to, by jeszcze w tej kadencji ustawa trafiła do podpisu prezydenta, są duże.
Na etapie prac rządowych istnieje zgoda co do wprowadzenia podatku. Nawet obecna na spotkaniu reprezentacja dużego biznesu wyraziła zrozumienie i poparcie dla projektu, a ich wątpliwości miały charakter głównie techniczny (np. pytania o częstotliwość naliczania podatku). Pojawiły się obawy o podwójne opodatkowanie w przypadku płatników CIT w Polsce, jednak zostały one uznane za bezzasadne, gdyż projekt przewiduje możliwość odliczenia CIT-u od nowej opłaty.

– Jeśli nie pojawią się nagłe przeszkody polityczne, projekt powinien być procedowany dalej. Niepewność budzi jedynie ostateczna decyzja prezydenta – uważa Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.
Ile dziś płacą podatków w naszym kraju wielkie koncerny technologiczne? Odsyłamy do naszej obszernej analizy, w której wyliczyliśmy, ile dostaje polski podatnik od gigantów takich jak Google czy Meta Platforms.













