Telewizja Republika od lat jest uważana za mocno sprzyjającą Prawu i Sprawiedliwości, a w mniejszym stopniu także innym prawicowym ugrupowaniom. W stacji najczęściej bywają politycy tej partii (Antoni Macierewicz przez lata współprowadził nawet program dotyczący katastrofy smoleńskiej), a w programach informacyjnych i publicystycznych dominują materiały zbieżne ze stanowiskiem i działaniami formacji Jarosława Kaczyńskiego.
W niedzielę doszedł kolejny argument za taką tezą. Poseł PiS Przemysław Czarnek, w sobotę ogłoszony jako kandydat tej partii na premiera, jednego dnia udzielił Republice dwóch wywiadów.

Rano gościł u Miłosza Kłeczka w programie "Wysokie Napięcie", w którym zwykle gospodarz prowadzi dyskusję z udziałem kilku polityków. Tym razem Kłeczek na początku połączył się z Przemysławem Czarnkiem, rozmowa trwała kilkanaście minut.
Natomiast na wieczór zapowiedziano kolejną rozmowę z Czarnkiem: o godz. 20.00 w "Gościu Dzisiaj", cyklu wywiadów po głównym programie informacyjnym Republiki.

Według danych Nielsen Audience Measurement w lutym 2026 roku średnia widownia minutowa TV Republika wynosiła 317 179 widzów, a udział w rynku oglądalności – 5,41 proc. (wobec 5,88 proc. rok wcześniej).
W niedzielę Przemysław Czarnek uczestniczył też w meet upie w dziennikarzami z różnych redakcji, udzielił krótkiego wywiadu portalowi wPolityce.pl oraz rozmawiał z Polsat News.
Politolog: Czarnek ma pomóc PiS odzyskać prawicowych wyborców
W rozmowie z PAP politolog z UW dr hab. Olgierd Annusewicz ocenił, że obecnie priorytetowym zadaniem dla PiS - a zatem też kandydata tej partii na premiera - jest odzyskanie poparcia tych wyborców, którzy w ostatnim czasie odeszli od PiS na rzecz Konfederacji i KKP Grzegorza Brauna. Jak zauważył, ostatnie miesiące to dla PiS okres spadków w sondażach poparcia, a – jak mówił – wyborcy odpływają nie do ugrupowań koalicji rządzącej, tylko do Konfederacji i Brauna.

– Czarnek jest politykiem bardzo aktywnym, ale niekiedy agresywnym w retoryce. To nie jest polityk atrakcyjny dla takiego centrowego, umiarkowanego elektoratu, natomiast ze względu na swoją wyrazistość jest atrakcyjny dla elektoratu bardziej prawicowego i radykalnego w swoich poglądach i postrzeganiu rzeczywistości –- mówił prof. Annusewicz.
Jego zdaniem, Czarnek jest w stanie swoją retoryką i aktywnością rywalizować z Grzegorzem Braunem czy Krzysztofem Bosakiem "w takich wyścigach na to, kto będzie bardziej skutecznie, celnie i kolorowo punktował rząd Donalda Tuska i jego koalicji". - Z punktu widzenia momentu sondażowego, w którym znajduje się PiS, to jest znakomity kandydat - ocenił politolog, zwracając jednocześnie uwagę na jego polityczne doświadczenie i wykształcenie prawnicze.
Według prof. Annusewicza, gdyby Czarnkowi i PiS udało się zacząć odzyskiwać poparcie na prawicy, to możliwy jest scenariusz, w którym w przyszłych miesiącach Czarnek "stonuje swoją retorykę i zacznie też zyskiwać po tej bardziej centrowej stronie".

Jak dodał politolog, gdyby prezes PiS postawił na innego polityka, np. szerzej nieznanego w skali kraju samorządowca, to taki kandydat mógłby być atrakcyjny dla wyborców bardziej centrowych, ale - jak podkreślił - nie tam obecnie leży problem PiS.
– Żeby zyskiwać centrum, PiS musi najpierw odzyskać swoje miejsce po prawej stronie. (...) Czarnek jest tu idealną postacią. Tu nie chodzi bowiem o twardy elektorat Konfederacji czy Grzegorza Brauna, ale o tych wyborców, którzy od PiS odeszli nie w 2023 r., ale np. w 2025 roku. Tu już to, czy Przemysław Czarnek był ministrem w rządzie PiS nie będzie miało takiego znaczenia – ocenił prof. Annusewicz.
– Na tym etapie kampanii trzeba tę prawą flankę wzmocnić, odbudować - po to, żeby później, gdy Konfederacja i KKP będą już osłabione, dobijać się do tego bardziej centrowego elektoratu – tłumaczył perspektywę PiS politolog.

Dopytywany o scenariusz ew. stworzenia przyszłego rządu przez PiS, badacz zwrócił uwagę, że dla partii Jarosława Kaczyńskiego dużo korzystniejsze byłaby negocjacje z ewentualnymi koalicjantami z pozycji hegemona na prawicy, a nie zaledwie jednego z trzech dużych ugrupowań.
Źródło części tekstu: PAP










