Podczas środowego posiedzenia 12 sierpnia rada programowa TVP ponownie zajmowała się planami programowo-finansowymi nadawcy na 2027 rok. Dokument nie został jednak na tym etapie zaopiniowany.
– Nie uchwaliliśmy planów programowo-finansowych na 2027 rok. Rada programowa ma pytania do tych planów. Brakuje nam wiedzy co do oferty kanałów tematycznych TVP – mówi Wirtualnemedia.pl Barbara Bilińska.
Na posiedzeniu Telewizję Polską reprezentował Sławomir Zieliński, dyrektor biura programowego. Jak relacjonuje przewodnicząca rady, mówił przede wszystkim o ofercie TVP1 i TVP2. Członkowie gremium chcieli natomiast uzyskać szczegółowe informacje dotyczące także stacji tematycznych.
Zieliński miał zadeklarować, że na kolejnym posiedzeniu, zaplanowanym na 16 września, na pytania rady dotyczące tego obszaru odpowie Marek Zając. Zając jest wicedyrektorem biura programowego TVP. Do spółki wrócił w 2024 roku, obejmując funkcję zastępcy dyrektora do spraw audycji historycznych i dokumentalnych. Po przeprowadzonej w TVP reorganizacji większość kanałów tematycznych została podporządkowana właśnie biuru programowemu.

Bilińska: brak profesjonalizmu Syguta i Gorgosza
Na środowym posiedzeniu ponownie zabrakło dyrektora generalnego TVP Tomasza Syguta, którego nie było jeszcze nigdy na posiedzeiu tego gremium. Nie pojawił też likwidator spółki Daniel Gorgosz, mimo że – jak przekazuje Bilińska – został zaproszony.
– Świadczy to o braku profesjonalizmu obu panów. Jeśli plany programowo-finansowe na 2027 rok nie są dobrym pretekstem do obecności dyrektora Syguta, to ja już niczego nie rozumiem. Władze TVP ignorują swoje obowiązki i radę programową – komentuje dla Wirtualnemedia.pl przewodnicząca rady programowej TVP.
Już podczas poprzedniego posiedzenia pod koniec lipca nadawcę reprezentował tylko Sławomir Zieliński. Wówczas rada również nie wydała opinii dotyczącej planów na przyszły rok, zapowiadając dalszą dyskusję właśnie na 12 sierpnia.

Plany programowo-finansowe TVP muszą zostać uzgodnione z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji. Wcześniej są opiniowane przez radę programową nadawcy. Ostatecznie to KRRiT zatwierdza albo odmawia zatwierdzenia planów przedstawionych przez publicznych nadawców. Regulator rozpoczął już procedurę dotyczącą dokumentów na 2027 rok, a decyzje mają zapaść do 15 grudnia.
Rada od dawna krytykuje kanały tematyczne TVP
Pytania o ofertę stacji tematycznych nie są nowym wątkiem w działalności rady programowej. Barbara Bilińska już wcześniej krytycznie wypowiadała się o sposobie konstruowania ich ramówek. Zwracała uwagę, że te same produkcje trafiają na kilka anten, niekiedy niezgodnie z deklarowanym profilem poszczególnych kanałów. Krytykowała m.in. model funkcjonowania TVP HD i proponowała zmianę nazwy oraz profilu tej stacji.

Właśnie m.in. od sporu o kanały tematyczne rozpoczął się konflikt Bilińskiej z obecnymi władzami Telewizji Polskiej. Jesienią 2025 roku kierownictwo TVP uznało część publicznych wypowiedzi szefowej rady za wykraczające poza kompetencje organu opiniodawczo-doradczego i zarzuciło jej wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Kontakty z przewodniczącą ograniczono wówczas do formy pisemnej. Bilińska odpowiadała, że władze nadawcy utrudniają radzie wykonywanie jej ustawowych zadań.
W maju rada programowa domagała się od Tomasza Syguta i Daniela Gorgosza przeprosin. W przyjętym stanowisku przekonywała, że wcześniejszy list władz TVP dotyczący Bilińskiej zawierał "oczywiste nieprawdy" i "insynuacje".
Rada negatywnie ocenia "Wojnę zastępczą"
Podczas środowego posiedzenia rada programowa przyjęła również uchwałę dotyczącą głośnego serialu TVP1 "Wojna zastępcza".

"Rada Programowa realizując art. 28a ust. 3 Ustawy o Radiofonii i Telewizji negatywnie ocenia serial »Wojna zastępcza«, którego poziom i jakość nie spełniają standardów TVP. Rada programowa zwraca się do rady nadzorczej o zbadanie wszystkich okoliczności związanych z zamówieniem i emisją tego serialu" – brzmi przyjęta uchwała.
W uzasadnieniu rada ocenia, że nadawca publiczny powinien realizować filmy i seriale klasy premium, które łączą realizację misji z wysokiej jakości rozrywką. Zdaniem gremium "Wojna zastępcza" była zaprzeczeniem takiego podejścia oraz okazała się "klęską misyjną i komercyjną".
Rada zwraca uwagę, że nie uzyskała od kierownictwa TVP informacji, kto odpowiadał za zamówienie produkcji, jakie procedury towarzyszyły tej decyzji oraz dlaczego realizację powierzono firmie debiutującej na rynku produkcji serialowej. W uzasadnieniu uchwały pada też kwota "ponad 30 mln zł", którą według rady wydano na produkcję.

Budżet serialu nie został jednak dotychczas oficjalnie ujawniony. Wirtualnemedia.pl informowały wcześniej, że rada chciała przeprowadzenia pogłębionego audytu produkcji i poznania dokładnych kosztów jej realizacji.
"Wojna zastępcza" od kilku miesięcy wzbudza kontrowersje. Na zlecenie rady programowej produkcję przeanalizowała Ilona Łepkowska. Znana scenarzystka oceniła, że ciekawy temat został zmarnowany, a w serialu znalazło się wiele błędów merytorycznych, dramaturgicznych, scenariuszowych, obsadowych i realizacyjnych.
Jeszcze ostrzejsze zarzuty przedstawiał ppłk Marcin Faliński, były oficer Agencji Wywiadu. Krytykował sposób przedstawienia polskich służb specjalnych i określał produkcję jako dezinformującą, prorosyjską i antypolską oraz szkodliwą z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. TVP nie zgodziła się z tymi ocenami. Nadawca podkreślał, że serial jest fabułą, a nie rekonstrukcją pracy służb, i określał jego wymowę jako jednoznacznie antyrosyjską i propolską.

Produkcja nie osiągnęła też wyników oglądalności porównywalnych z serialem emitowanym w tym samym paśmie rok wcześniej. Premierowe odcinki "Wojny zastępczej" oglądało średnio 772 tys. osób, a finał przyciągnął 589 tys. widzów. Dla porównania drugi sezon "Zatoki szpiegów", emitowany rok wcześniej w niedzielne wieczory, miał średnio 1,44 mln widzów.
Kontrowersje dotyczą również praw autorskich. Mariusz Furmanek, autor powieści "Operacja Bosfor", zarzuca twórcom serialu naruszenie swoich praw i oczekuje 3 mln zł. Jak ustalił portal Wirtualnemedia.pl, do TVP wpłynęło wezwanie do zaniechania naruszeń. Furmanek zapowiada pozew, jeśli nie dojdzie do porozumienia z nadawcą.
Rada chce 174,8 mln zł abonamentu dla TVP
Trzecia istotna uchwała przyjęta podczas posiedzenia dotyczy pieniędzy abonamentowych, które Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w 2024 roku kierowała do depozytów sądowych. Rada programowa TVP zaapelowała o przekazanie Telewizji Polskiej zaległych środków z pierwszych trzech kwartałów 2024 roku. W uchwale mowa o 174,8 mln zł.

"KRRiT jest zobowiązana ustawowo do przekazywania środków abonamentowych na realizację przedsięwzięć misyjnych określonych przez regulatora w planach programowo-finansowych i nie ma prawa przetrzymywania tych środków. Ich brak znacząco utrudnia realizowanie przedsięwzięć programowych, wykonujących misję mediów publicznych, a także osłabia pozycję mediów publicznych dziś i w przyszłości" – czytamy w uchwale rady programowej.
KRRiT zdecydowała o kierowaniu abonamentu do depozytów sądowych w lutym 2024 roku. Regulator tłumaczył decyzję sporem dotyczącym prawidłowej reprezentacji spółek po postawieniu TVP, Polskiego Radia i regionalnych rozgłośni w stan likwidacji. Zasadnicza część wpływów z pierwszych trzech kwartałów 2024 roku została objęta postępowaniami depozytowymi.
Jeszcze pod koniec lipca 2026 roku postępowania te obejmowały ponad 316 mln zł przeznaczonych dla wszystkich mediów publicznych. Ponad 174 mln zł z tej kwoty przypadało na Telewizję Polską, około 95 mln zł na Polskie Radio, a około 47 mln zł na regionalne rozgłośnie.












