Podczas ostatniego posiedzenia rada programowa zajmowała się Teatrem Telewizji. — W posiedzeniu uczestniczył szef tej jednostki Michał Kotański, były dyrektor Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Jest świeży i nieskażony telewizją. Mówił o destrukcyjnej strukturze spółki, która utrudnia pracę merytoryczną — mówiła Wirtualnemedia.pl przewodnicząca rady Barbara Bilińska.
Po krytyce innych członków rady programowej sprostowała swoje słowa. — Pan Kotański powiedział, że struktura TVP jest dysfunkcyjna, a nie destrukcyjna. Przepraszam za to przejęzyczenie — tak sprawdziłam notatki ze spotkania z posiedzenia Rady. Niestety powiedział prawdę — jako osoba świeża i merytoryczna — widzi świeżo mankamenty struktury TVP. Tak uczciwie patrzących osób w tej spółce brakuje — stwierdziła Bilińska.

Dalej zaczęła interpretować słowa szefa Teatru Telewizji. — TVP wymaga restrukturyzacji od lat — to widzi w spółce wiele osób. Widząc jej problemy, postawiono ją w stan likwidacji, bo nie o przejęcie władzy po PiS w TVP tylko chodziło. Uproszczenie struktury, rozpisanie procesów podejmowania decyzji — wyjaśniła szefowa rady programowej.
Co miał na myśli szef Teatru Telewizji?
Kotański w oświadczeniu stwierdził, że najwyraźniej uczestniczył w innym posiedzeniu niż Bilińska. — Z zainteresowaniem przeczytałem przypisywane mi wypowiedzi — twórczo rozwinięte, selektywnie zinterpretowane i, jak się okazuje, oparte bardziej na fantazjach i zawodnej pamięci niż na rzeczywistym przebiegu dyskusji — napisał.
Zauważył, że mówiąc o sytuacji w TVP miał na myśli wieloletnie zaniedbania. — Podczas spotkania przedstawiłem możliwie szeroką diagnozę sytuacji Telewizji Polskiej — w kontekście wieloletnich zaniedbań, zmian strukturalnych i procesów, które dziś są w toku. Mówiłem o odpowiedzialności za odbudowę instytucji publicznej, o konieczności myślenia o niej w perspektywie lat oraz o tym, że w tak złożonym organizmie jak TVP zmiana jest procesem długim, wymagającym konsekwencji, stabilności, wytrwałości i dialogu — zauważył Kotański.

Dodał, że zmiany w TVP wymagają czasu. — Z doświadczenia zarządzania Teatrem im. Stefana Żeromskiego w Kielcach wiem, że realne efekty przychodzą po czasie — w teatrze repertuarowym to co najmniej trzy lata. W przypadku Telewizji Polskiej skala wyzwań jest nieporównywalnie większa. O tym była moja wypowiedź na spotkaniu z radą programową TVP — stwierdził szef Teatru Telewizji.
Kotański miał udostępnić członkom rady swoje plany drogą pisemną. — Tym bardziej pozostaje dla mnie zagadką, jakimi ścieżkami podążyła myśl pani przewodniczącej, która z tej rozmowy wyprowadziła tezę o "destrukcyjnej strukturze spółki". Nawet po sprostowaniu — sprowadzonym do różnicy między "destrukcyjną" a "dysfunkcyjną" — sens tej wypowiedzi pozostaje niezgodny z tym, o czym rzeczywiście mówiłem na spotkaniu — wyjaśnił.

Podziękował radzie za pozytywną ocenę swojej pracy. Zarzucił jednak przewodniczącej parafrazy zmieniające sens jego wypowiedzi. Zdaniem szefa Teatru Telewizji nie służy to powadze instytucji ani jakości debaty publicznej. Zapowiedział, że jest otwarty na współpracę, ale jego zaufanie zostało nadszarpnięte.
— Jestem otwarty na współpracę — pod warunkiem, że opiera się ona na faktach, a nie na publicystycznej fantazji. Próby manipulowania moimi wypowiedziami będą spotykały się z jednoznaczną i zdecydowaną reakcją — napisał Kotański. Zaapelował, żeby opierać się na faktach i nie szukać sensacji tam, gdzie jej nie ma. Pochwalił się też wzrostem oglądalności Teatru Telewizji i zasięgów w mediach społecznościowych.
Co na to Bilińska? — Winni się tłumaczą. Wszystkie wypowiedzi gości na spotkaniach rady programowej są protokołowane. Nie będę się wdawać w dementi do dementi. TVP wymaga reformy i to gruntownej. To są fakty. Struktura jest dysfunkcyjna i dlatego podziwiam kolegów na dole w strukturze TVP, którzy jakoś w niej funkcjonują. TVP stoi fachowcami. Likwidacja powinna się już zakończyć. Czas na fachowców! — komentuje w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

Przewodnicząca rady programowej TVP jest od miesięcy w konflikcie z władzami nadawcy publicznego. Likwidator i dyrektor generalny zdecydowali, że ograniczą współpracę do formy pisemnej. Zarzucają Bilińskiej wychodzenie poza kompetencje i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji w mediach, które mają uderzać w dobry wizerunek spółki.













