W lutym rada programowa TVP przyjrzała się serialom "Pan Mama" i "Zaraz wracam". Przygotowanie raportu w tej sprawie zlecono Wojciechowi Krzyżaniakowi. To był szef "Gazety Telewizyjnej" Agory, "Kropki TV", który w przeszłości prowadził m.in. audycję "Program telewizyjny" w TOK FM i podcasty na temat telewizji.
— Przygotował bardzo rzetelną recenzję produkcji TVP. Ogólnie produkcje serialowe zamówione przez obecne władze w TVP nie wypadły najlepiej. Najlepsze oceny uzyskała "Rodzinka.pl", dramatycznie źle zaś produkowany wewnętrznie w TVP jest serial "Pan Mama". Produkcja powstała na podstawie bardzo źle ocenionego formatu włoskiego "Il mammo" z 2004 roku. Jak mówił Krzyżaniak, włoscy widzowie ocenili ten format jako "złej jakości". W bazie IMDb serial uzyskał ocenę 4,6 na 10 — relacjonowała wówczas Bilińska.

Na posiedzeniu krytykowano też inny serial TVP. — Źle wypada też produkcja "Zaraz wracam". Nie jest to pozycja budująca markę TVP. Padło stwierdzenie, że te dwie pozycje w ogóle nie powinny znaleźć się w repertuarze TVP, bo są o niczym, nie wiadomo po co zrobione, nie wiadomo czemu służące, nie mają dobrego scenariusza. Wydawanie pieniędzy na tego typu kiepskie seriale nie ma sensu. TVP powinna postawić na jakościowe produkcje — co do tego była pełna zgoda w radzie — relacjonuje Bilińska.
"Na 10 najpopularniejszych seriali 10 jest produkcji TVP"
Na krytykę odpowiedział w piśmie do członków rady likwidator TVP Daniel Gorgosz. Do treści dokumentu dotarł portal Wirtualnemedia.pl.

"W związku z przebiegiem posiedzenia rady programowej TVP w likwidacji w dniu 10 lutego 2026 roku, a w szczególności skandalicznym wystąpieniem pana Wojciecha Krzyżaniaka przedstawionego przez radę jako zewnętrzny ekspert, spółka uznaje za konieczne przedstawienie jednoznacznego stanowiska dotyczącego przedmiotowej sytuacji oraz zasad korzystania z ekspertyz i odpowiedzialności rady za jakość opinii, które zamawia i finansuje ze środków publicznych" — zauważył Gorgosz.
Przypomniał, że rada może korzystać z badań i analiz, ale powinny być one obiektywne, przygotowane według uznanej metodologii i stanowić realną wartość merytoryczną do wykonywania ustawowych zadań rady. Za opinię płaci spółka, a Najwyższa Izba Kontroli wskazuje, że środki wymagają przydatności, profesjonalizmu i wartości merytorycznej.
"Tymczasem wystąpienie pana Wojciecha Krzyżaniaka nie spełniło żadnego z tych kryteriów — ani metodologicznie, ani merytorycznie, ani formalnie. Było de facto zbiorem prywatnych ocen, przypuszczeń i niezweryfikowanych informacji, nie zaś ekspertyzą w rozumieniu przepisów prawa oraz standardów, jakie powinny obowiązywać przy wydatkowaniu środków publicznych" — napisał likwidator TVP.

Zarzucił radzie pominięcie kluczowych faktów. "Wskazać trzeba, że zgodnie z danymi posiadanymi przez spółkę na 10 najchętniej oglądanych seriali w polskich stacjach telewizyjnych w 2025 roku, 10 jest produkcji TVP. Połowę z nich stanowią premiery wprowadzone na anteny w ostatnich dwóch latach. O tym fakcie "ekspert" jednak nie wspomina podczas swojego wystąpienia" — zauważył Gorgosz.
"Spółka stoi na stanowisku, że rada ma obowiązek weryfikować kompetencje osób, które zaprasza jako 'ekspertów', a ich wystąpienia nie mogą sprowadzać się do subiektywnych opinii, powielania plotek, insynuacji czy pseudoanalitycznych narracji. Wystąpienie pana Wojciecha Krzyżaniaka zawierało nie tylko nieprawdziwe informacje, ale pomówienia i bezpodstawne sugestie o nepotyzmie, insynuacje dotyczące rzekomego 'kolesiostwa' czy 'stolikowych układów', a także inne sformułowania godzące w dobra osobiste pracowników i współpracowników spółki oraz innych osób" — dodaje likwidator.

Podczas posiedzenia rady pojawiła się sugestia, że w jednym z nowych seriali TVP pojawiła się córka menedżera z TVP. Osoba o takim imieniu i nazwisku nie widnieje jednak w napisach końcowych produkcji. Likwidator TVP przytacza stanowisko Krzysztofa Lufta, członka rady programowej i konsultanta władz TVP, który określa takie insynuacje jako "pomówienia, nawiązujące do haniebnej praktyki uderzania w dzieci znanych osób".
— Zważywszy na to, jak tragicznie kończyły się tego rodzaju praktyki w ostatnich latach, rada programowa powinna wziąć szczególną odpowiedzialność za udostępnienie swojego forum na takie wywody — pisze likwidator. Dalej wspomina o możliwych krokach prawnych, w tym trybie karnym.
"Mamy prawo sięgać po doświadczonych recenzentów"
Jak na krytykę likwidatora TVP reaguje szefowa rady programowej TVP?

— My mamy prawo jako rada sięgać po doświadczonych recenzentów, a pan Krzyżaniak swoją pracą w TOK FM, "Gazecie Wyborczej", Onecie udowodnił, że jest krytykiem i celnie ocenia produkcje nie tylko wprowadzone przez Telewizję Polską — mówi Wirtualnemedia.pl Barbara Bilińska.
Zarzuca likwidatorowi TVP brak odporności na krytykę. — Jeżeli recenzja jest przychylna TVP, to podoba się panu Gorgoszowi, a jeżeli jest obiektywna i niekorzystna dla panów Gorgosza i Syguta – taką otrzymaliśmy od pana Krzyżaniaka – wtedy jest wielkie larum. Rada Programowa TVP działa zgodnie ze swoimi kompetencjami. Skorzystaliśmy z oceny pana Krzyżaniaka, a teraz będziemy korzystać z oceny pani Ilony Łepkowskiej — dodaje Bilińska.
Ilona Łepkowska, scenarzystka i producentka filmowa i serialowa, która stoi m.in. za sukcesem "M jak miłość", ma ocenić serial "Wojna zastępcza", który ostatnio zadebiutował na antenie TVP1. Produkcja opowiada o losach polskich szpiegów, którzy muszą zmierzyć się z rosyjskim spiskiem. W serialu osadzonym w latach 90. występują m.in. Cezary Żak czy Andrzej Grabowski.

Podczas ostatniego spotkania rada programowa zajmowała się Teatrem Telewizji. — W posiedzeniu uczestniczył szef tej jednostki Michał Kotański, były dyrektor Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Jest świeży i nieskażony telewizją. Mówił o destrukcyjnej strukturze spółki, która utrudnia pracę merytoryczną — zauważa szefowa rady programowej.
Mierzy się z otwartą przyłbicą z różnymi przeciwnościami. Przedstawił nam jasną strategię kierunków rozwoju i walki o młodego widza. Mówił o złożoności współpracy z działem marketingu, nie zawsze oglądalności są najważniejsze - misja telewizji publicznej to jest coś, co dyrektor Kotański wykonuje wzorcowo. Zapewniał, że sobie radzi, ale łatwo nie jest. To było bardzo dobre i merytoryczne spotkanie - oby więcej takich osób z tak otwartą głową w TVP i wielką determinacją walki o jakość mediów publicznych w Polsce.
Rada przyjęła też specjalną uchwałę. "Rada Programowa TVP rekomenduje TVP zakupienie i wyemitowanie filmu o Marianie Turskim "XI. Nie bądź obojętny". Rolą TVP jest inicjowanie najważniejszych debat, podejmowanie tematów o fundamentalnym znaczeniu dla oceny najtragiczniejszych kart historii świata. Holokaust do nich należy" — można w niej przeczytać.
"Marian Turski jest w tej sprawie unikalnym autorytetem. Jego oceny faszyzmu i eksterminacji narodów są najważniejszym punktem odniesienia dla milionów ludzi na świecie. Porażają głębią refleksji, trafnością wniosków i uniwersalnym przesłaniem" — dodała rada programowa.










