WhatsApp uruchamia możliwość zarezerwowania nazwy użytkownika jeszcze przed oficjalnym startem tej opcji planowanym na później w 2026 r. Rezerwacje mają dać użytkownikom czas na zabezpieczenie preferowanej nazwy, zanim funkcja stanie się powszechnie dostępna. W praktyce ma to ułatwić rozmowy z nowymi osobami i firmami bez natychmiastowego ujawniania numeru telefonu.
Po wdrożeniu funkcji osoby, które ją włączą, mają rozpoczynać czaty, podając nazwę użytkownika, a nie numer telefonu — szczególnie przy pierwszym kontakcie z osobą lub biznesem. Zmiana obejmie także rozmowy grupowe: użytkownik ma zyskać alternatywę dla udostępniania danych kontaktowych osobom, których nie zna.
Rezerwacja jest dostępna w najnowszej wersji aplikacji w ścieżce: Ustawienia > Konto > Nazwa użytkownika. WhatsApp zapowiada stopniowe wdrażanie w kolejnych miesiącach, a użytkownicy mają dostawać powiadomienie w aplikacji, gdy funkcja stanie się dostępna w ich kraju.

Projekt ma być oparty na założeniach prywatności. WhatsApp deklaruje, że nie wprowadzi wyszukiwalnego katalogu nazw użytkownika ani strony do ich odkrywania. Aby rozpocząć rozmowę, trzeba będzie znać dokładną nazwę drugiej osoby. Dodatkowo ma pojawić się opcjonalny "klucz nazwy użytkownika": po jej włączeniu nadawca będzie potrzebował zarówno nazwy, jak i powiązanego klucza, by wysłać wiadomość.
Film z Anthonym Joshuą i spójne nazwy dla firm
Elementem wdrożenia ma być także kampania wideo. WhatsApp opublikował 90-sekundowy film z udziałem brytyjskiego boksera Anthony'ego Joshuy, w którym bohater wybiera swoją nazwę użytkownika.
Zapowiedziano również generator nazw użytkownika, który ma podpowiadać dostępne warianty. Jednocześnie twórcy, firmy i organizacje dostaną opcję przejęcia tej samej nazwy, której używają już na Instagramie lub Facebooku, by utrzymać spójną obecność w usługach Meta.

WhatsApp w ostatnim czasie wzmacnia komunikację wokół prywatności także kampaniami. W maju 2025 r. aplikacja uruchomiła globalną akcję "Not even WhatsApp", która podkreśla szyfrowanie end-to-end i przekaz, że nikt - "nawet WhatsApp" - nie ma dostępu do treści prywatnych wiadomości. W ramach kampanii pokazano m.in. 60-sekundowy spot (realizowany w Meksyku i Sydney), w którym widz ma widzieć rozmówców, ale nie treść ich komunikacji.











