Zygmunt Chajzer i Robert Motyka, duet gospodarzy nowego "Idź na całość", które we wrześniu pojawi się na antenie TTV, gościli na konferencji prasowej TVN w Sopocie. Jak zdradzili w rozmowie z naszym portalem, w tym sezonie do programu zgłosili się przede wszystkim ci, którzy sami oglądali "Idź na całość" przed laty, kiedy było jeszcze emitowane w Polsacie.
– Czasami byli wtedy dziećmi, mieli po kilka lat, teraz mają trzydzieści parę, czterdzieści. Oni dokładnie wiedzą, jak ten program wyglądał, jak się ludzie przebierali. Ba, zdarzyło się nawet kilkakrotnie zaprosić do gry osoby, które grały ze mną wtedy! Nie chcę zdradzać szczegółów, ale to będą niesamowite momenty.
Czy dziś uczestnicy programu nadal z taką samą fantazją podchodzą do kwestii przebrań? – Nie wszyscy oczywiście, bo zwłaszcza w końcówce "Idź na całość" przebrani byli wszyscy, tylko jeden idiota wychodził w garniturze i to byłem ja – żartuje Chajzer. – Teraz też część się przebiera, że tak powiem, idąc na całość, część jakoś tam, bo wciąż jednak generalnie chodzi o to, żeby zwrócić na siebie uwagę.

Nowe "Idź na całość" bez hostess
W nowej odsłonie programu nowi gospodarze dzielą się rolami, zarówno jeśli chodzi o wybór graczy, jak i prowadzenie gry. Przejęli też rolę hostess, których dziś nie ma już w programie. - Pomagamy sobie na planie, wspieramy się, asystujemy, dlatego że nie ma asystentek. Asystentkami jesteśmy sami.
Jak podkreśla Zygmunt Chajzer, to zmiana adekwatna do dzisiejszych realiów. – Dlaczego to panie mają przynosić nagrody? Pan nie może? – pyta retorycznie gospodarz programu TTV.
W nowym "Idź na całość" przy bramkach nie tylko nie ma już asystentek. Zmianie uległy też nagrody, które czekają za kurtyną. W tej puli będzie też gotówka. – Mamy gotówkę. Rozdajemy ją szalenie – zapewnia żartobliwie Zygmunt Chajzer, wspominając, że nie zawsze tak było.

Ludzie wolą ryzyko od gotówki
– Dawniej miałem trochę żal do producenta, że wtedy dawał tak mało gotówki. Zawsze było tak: "tylko nie dawaj tysiąca, bo wezmą" – żartuje. – A teraz tak nie ma, naprawdę. Mamy sporo gotówki i chętnie rozdajemy.
Jak jednak zauważa, niekoniecznie to właśnie pieniądze najbardziej kuszą graczy.
– Ludzie nie chcą gotówki. Ludzie kochają ryzyko. Ludzie chcą wygrywać większe nagrody. To co z tego, że pewne jest dwa, trzy, nawet pięć tysięcy, a może w bramce będzie jeszcze więcej.

Jak zapewniają prowadzący, obecnie nagrody w "Idź na całość", podobnie jak dawniej, są bardzo atrakcyjne dla graczy, ale zróżnicowane np. pod względem wartości.
– Nie możemy cały czas rozdawać samochodów i tych sztabek złota. Czasami są to mniejsze nagrody, ale to też jest motywacja do tego, żeby grać dalej. Trzeba ryzykować. Na tym ten program polega. Na ryzyku – dodaje Chajzer.
"Nagród mamy po sufit"
– Na zapleczu, gdzie mamy te wszystkie nagrody, są samochody, skutery, kłady. To jest jak olbrzymi magazyn luksusowych towarów. Nagród mamy po sufit, nigdy nie wiem, czy zdążymy to wszystko rozdać – mówi Robert Motyka.
Obaj gospodarze wierzą w sukces reaktywowanego formatu. – Ja myślę, że to program fajny na rodzinne oglądanie. Zresztą troszkę sobie wychowaliśmy widzów, dlatego że dzieciaki, które chętnie oglądały, iść na całość, mając wtedy 6 czy 9 lat, w tej chwili mają własne rodziny i myślę, że razem ze swoimi dzieciakami zasiądą przed telewizorem i wspólnie będą oglądać – dodaje Zygmunt Chajzer.











