W nowym produkcie subskrypcyjnym Sport.pl+ znajdą się sportowe treści premium, m.in. pogłębione analizy, komentarze ekspertów, cykle autorskie na temat różnych dyscyplin.
Ambasadorem projektu jest znany piłkarz i trener Łukasz Piszczek. Będzie przygotowywał specjalny newsletter, tylko dla subskrybentów Sport.pl+.
– Zanim powstał Sport.pl+, zapytaliśmy siebie, jaki serwis sami chcielibyśmy czytać jako kibice. Odpowiedź była jasna: taki, który daje kontekst, autorskie analizy i pokazuje, jak sport łączy się z nauką, technologią, polityką czy pieniędzmi. Dlatego obok newsów dajemy teksty, które poszerzają spojrzenie na sport i świat. To właśnie jest dla nas Sport.pl+ – mówi Łukasz Cegliński, redaktor naczelny Sport.pl.
Sport.pl+ kierujemy do pasjonatów, którzy nie tylko chcą być na bieżąco, ale też chcą lepiej rozumieć sport, znać jego kontekst, kulisy i emocje. Treści przygotowywane przez naszych ekspertów, najlepszych dziennikarzy mają pokazywać pełny obraz sportu, a nie tylko jego fragment, czyli suchy wynik czy pobieżną informację

– Dobierając tematy i tworząc materiały w ramach Sport.pl+, składamy naszym czytelnikom i czytelniczkom ważną obietnicę: wszyscy znają wynik, Ty rozumiesz grę. Chcemy, by dzięki Sport.pl+ mogli powiedzieć, że naprawdę znają się na sporcie – dodaje.
Przez pierwsze pół roku dostęp do treści Sport.pl+ kosztuje 1zł miesięcznie, co umożliwi użytkownikom zapoznanie się z jakością serwisu i pełną ofertą subskrypcji. Jak się dowiadujemy, będzie można zrezygnować w dowolnym momencie.
Startowi Sport.pl+ towarzyszy kampania z udziałem Łukasza Piszczka, pod hasłem "Sport.pl+. Więcej niż wynik". Obejmuje ona m.in. internet, kino, radio, nośniki outdoorowe oraz obecność na eventach sportowych.
"Idziemy po tysiące subskrypcji". Pomysł Agory na subskrypcje
O nowej linii subskrypcyjnej, jej cenie regularnej i nastrojach w Agorze dwa miesiące po starcie wspólnego newsroomu informuje nas członek zarządu "Wyborczej" i Gazeta.pl Mikołaj Chrzan w rozmowie poniżej.

Rafał Badowski: Czy nowa linia subskrypcyjna Sport.pl+ to szerszy plan w całym wydawnictwie? Ostatnio pojawiła się oferta nowego pakietu zawierającego Wysokie Obcasy.
Mikołaj Chrzan: W obecnej sytuacji na rynku mediów przychody od czytelników stają się coraz ważniejszym elementem modelu biznesowego. Widać to także w działaniach największych wydawców zagranicznych, którzy konsekwentnie rozwijają ofertę subskrypcyjną. Wierzymy w subskrypcje i chcemy mieć ich coraz więcej. Dlatego dziś debiutujemy z pakietem Sport.pl+. Z wynikiem "Gazety Wyborczej" jesteśmy liderem w zakresie subskrypcji prasowych, a Sport.pl+ to nie jest nasze ostatnie słowo. Ale nic więcej na ten temat nie powiem.
Skoro o wyniku "Wyborczej" Pan wspomina. Na koniec roku mieliście 322,4 tys. subskrypcji cyfrowych, co jest waszym rekordem. Jak sytuacja przedstawia się po czterech miesiącach 2026 roku?

Jesteśmy spółką giełdową, dlatego proszę o cierpliwość. Liczby subskrybentów publikujemy w oficjalnych komunikatach, w stałym rytmie. Tegoroczne wyniki nie odbiegają od naszych planów.
Jaka liczba subskrybentów będzie miarą sukcesu Sport.pl+?
Nie idziemy po dziesiątki czy setki, przy naszej skali naturalnym punktem odniesienia są tysiące subskrypcji. Wynika to z obserwacji naszych poziomów czytelnictwa, ale też z wiedzy, ilu jest prenumeratorów "Wyborczej".
To są produkty na różnych etapach rozwoju. "Wyborcza" osiągnęła poziom dojrzałości na rynku, a przychody z jej sprzedaży stanowią ważny element finansowania redakcji.
W przypadku Sport.pl+ wchodzimy z subskrypcjami w nowy obszar. Dlatego w bardzo atrakcyjnym, angażującym kibiców okresie, 30 dni przed mundialem, w końcówce niezwykle emocjonującego sezonu ekstraklasy, oferujemy cenę wyjątkowo promocyjną.

A jaka będzie cena regularna po 6 miesiącach promocji?
Po pierwszych 6 miesiącach za złotówkę cena regularna będzie wynosić 9,90 zł za miesiąc.
Skąd tak długi czas promocji?
Chcemy dać czytelnikom więcej czasu na zbudowanie nawyku. Chcemy, by przez pół roku, gdy korzystać będą z wyjątkowej ceny, lepiej poznali nasz serwis. Dodam, że to dłuższy "trial", czyli okres promocyjny, niż te, które na ogół stosujemy w "Wyborczej". Bo "Wyborcza" jest już po prostu lepiej znana na rynku.
Treści Sport.pl+, tak jak Sport.pl, będą dostępne z różnych stron głównych m.in. Sport.pl, Gazeta.pl, Wyborcza.pl, Radiozet.pl, oczywiście także z platform społecznościowych.
Ważne także jest to, że na Sport.pl większość tekstów pozostanie otwarta. To będzie inny model niż ten, który używamy w "Gazecie Wyborczej", która zdecydowaną większość tekstów oferuje w modelu płatnym.

Ile dajecie sobie czasu na sukces subskrypcji? W mediach sportowych w Polsce to rzadkość i nie wiadomo, czy pomysł się powiedzie.
Jesteśmy przygotowani na długi marsz. Nie wskazujemy konkretnej daty, ale na pewno nic nie rozstrzygnie się w ciągu kilku miesięcy. Gdyby wyniki odbiegały od naszych oczekiwań, będziemy konsekwentnie pracować nad zmianami, wiedząc, że na ostateczny sukces w tym biznesie ma wpływ wiele czynników: treści, reklama, oferta, dystrybucja.
Zasadniczy kierunek pozostanie niezmienny – jakościowe dziennikarstwo zamiast klikbajtozy i karmienia algorytmów. W naszym celowniku są ludzie, którzy "chcą rozumieć grę", są pasjonatami sportu. Wiemy, że są ich w Polsce setki tysięcy.
Skoro o klikbajtozie Pan wspomina. Ostatnio ze Sport.pl odszedł Rafał Stec, po 27 latach w Agorze. Swego czasu napisał krytyczny tekst dotyczący portalozy i był znany z dłuższych form dziennikarskich. Jak jego odejście i inne głośne transfery (na przykład Pawła Wilkowicza) mają się do startu waszego projektu z ambitnym dziennikarstwem?

Nie chciałbym komentować indywidualnych decyzji. Cieszę się, że sporo osób z zespołu "Wyborczej" zdecydowało się dołączyć do Sport.pl.
Dodam, że dla osób zaangażowanych w ten projekt kierunek zmian nie był zaskoczeniem. A że nie każdy chciał w tym uczestniczyć? Tak bywa: i w sporcie, i w mediach. Budowanie drużyny wymaga wzajemnego zaufania. Dziś jako zespół je mamy.
A ile osób się w nim znajdzie? Ile mniej więcej będzie tekstów dziennie w Sport.pl+? Czy znajdzie się miejsce na takie formy dziennikarskie, które wymagają tygodni pracy?
Szeroki zespół Sport.pl liczy około 35 osób. To bardzo silna drużyna: od dyrektora wydawniczego Grzegorza Kubickiego, przez redaktora naczelnego Łukasza Ceglińskiego, doświadczonych redaktorów tekstów Sport.pl+ Macieja Drzewickiego i Piotra Wesołowicza, po całą grupę dziennikarzy, felietonistów.

Wśród stałych formatów będą m.in. analizy Michała Treli, wywiady Łukasza Jachimiaka, felietony Jacka Laskowskiego. Tekstów za paywallem będzie kilka dziennie. Będzie to zależało m.in. od cyklu wydarzeń, tematów. Teksty śledcze także będą, a ile poświęcimy na nie czasu, będzie zależało od tematu.
Ambasadorem projektu jest Łukasz Piszczek. Dobrze pasuje do naszego projektu jako przedstawiciel najpopularniejszej dyscypliny sportu. Kojarzy się z dobrym rozumieniem tej gry jako wielokrotny reprezentant Polski, a dziś trener. Mogę zdradzić, że już we wtorek publikujemy wywiad Dawida Szymczaka z Łukaszem. Łukasz wystąpi w spotach promocyjnych Sport.pl+, będzie miał swój cykliczny newsletter raz w miesiącu.
Czy Łukasz Piszczek będzie tylko lokomotywą promocyjną projektu w jego początkowej fazie?
Na razie jesteśmy umówieni na rok współpracy.

Bierzecie pod uwagę wycofanie się z projektu, jeśli nie spełni waszych oczekiwań?
Powtórzę: jeśli coś będzie odbiegało od naszych oczekiwań, będziemy to kawałek po kawałku analizować i poprawiać. Dziś mogę porównać stan przygotowań drużyny Sport.pl do gotowości drużyny, która będzie walczyła o mistrzostwo.
Jak nastroje w Agorze po połączeniu newsroomów Gazeta.pl i Wyborcza.pl? Pewnie Pan pamięta, gdy mówił mi, że "z niektórych wylewa się straszliwa frustracja". Coś się zmieniło po dwóch miesiącach pracy?
Tak, pamiętam tę rozmowę, mój komentarz dotyczył pewnej opinii z ankiety związku zawodowego. Dziś widzę, że sytuacja jest dużo lepsza. A efekty pracy newsroomu można było zobaczyć, np. przy okazji ostatnich pożarów na wschodzie Polski.
Z jednej strony szybko reagował newsroom, z drugiej – dziennikarze lokalni \"Wyborczej\" byli na miejscu, dostarczali materiały reporterskie. Razem tworzy to niezbędny pakiet dla czytelnika. Ten zespół potrafi działać wspólnie, jest skuteczny. No i koronny dowód – właśnie zespół Sport.pl, złożony z osób wywodzących się zarówno z Gazeta.pl, jak i \"Wyborczej\", pokazuje, jak dobrze można to poukładać.

Czy Wojciech Czuchnowski pogodził się już z przeprowadzką z trzeciego piętra?
Nie rozmawiałem z Wojtkiem na ten temat, ale spotykamy się regularnie na korytarzu. Mam nadzieję, że tak.












