Pierwsze skutki rewolucji AI na amerykańskim rynku pracy okazują się mniej pesymistyczne, niż przewidywano. Według analizy "The Economist" sztuczna inteligencja nie tylko eliminuje niektóre stanowiska, ale jednocześnie napędza zatrudnienie w nowych obszarach.
Magazyn szacuje, że od początku obecnej fali rozwoju generatywnej AI w USA mogło powstać około 1 mln nowych miejsc pracy związanych bezpośrednio lub pośrednio z technologią. Dla porównania od połowy 2023 roku około 200 tys. zwolnień zostało przypisanych AI.
Nie oznacza to, że każdy z miliona nowych etatów został bezpośrednio stworzony przez sztuczną inteligencję. Wyliczenie "The Economist" opiera się m.in. na analizie zatrudnienia ponad wcześniejsze trendy w sektorach korzystających na boomie inwestycyjnym oraz zawodach szczególnie związanych z AI.

AI zwalnia, ale skala jest na razie niewielka
Redukcje zatrudnienia związane ze sztuczną inteligencją są realne. Firmy technologiczne reorganizują struktury, automatyzują zadania i ograniczają liczbę pracowników w niektórych obszarach.
Według danych firmy Challenger, Gray & Christmas przywoływanych przez "The Economist" amerykańskie przedsiębiorstwa ogłaszały w tym roku średnio około 16 tys. zwolnień miesięcznie związanych z AI.
Na tle całego amerykańskiego rynku pracy jest to jednak stosunkowo niewielka liczba. W typowym miesiącu pracodawcy w USA rozstają się z około 1,7 mln pracowników.
Słabsza sytuacja jest widoczna m.in. w usługach profesjonalnych i biznesowych, gdzie zatrudnienie nowych osób pozostaje poniżej poziomów charakterystycznych dla lat poprzedzających pandemię.
Jednocześnie sierpniowe dane z amerykańskiego rynku pracy nie wskazują na załamanie zatrudnienia. Gospodarka USA utworzyła 162 tys. miejsc pracy, a stopa bezrobocia wyniosła 4,1 proc.

Centra danych potrzebują tysięcy pracowników
Jednym z największych paradoksów boomu AI jest to, że technologia kojarzona przede wszystkim z oprogramowaniem tworzy ogromne zapotrzebowanie na pracę fizyczną i techniczną.
Rozwój modeli sztucznej inteligencji wymaga centrów danych, serwerów, układów scalonych, systemów chłodzenia oraz gigantycznych ilości energii elektrycznej.
Według wyliczeń Goldman Sachs przywołanych przez "The Economist" roczne wydatki na infrastrukturę potrzebną do działania AI są obecnie o około 500 mld dolarów większe niż w 2022 roku, kiedy na rynku pojawił się ChatGPT.
Sama budowa centrów danych w USA odbywa się obecnie w tempie przekraczającym 75 mld dolarów rocznie, około 60 proc. wyższym niż rok wcześniej.
Do realizacji tych inwestycji potrzebni są elektrycy, specjaliści HVAC odpowiedzialni za systemy chłodzenia, inżynierowie sieci energetycznych, instalatorzy i technicy utrzymujący infrastrukturę.

"The Economist" przeanalizował pięć branż szczególnie mocno związanych z budową infrastruktury centrów danych. Z wyliczeń wynika, że zatrudnienie w tych sektorach wzrosło o około 320 tys. miejsc pracy więcej, niż można byłoby oczekiwać na podstawie wcześniejszych trendów.
Powstają zawody, których kilka lat temu prawie nie było
Drugim źródłem wzrostu zatrudnienia są stanowiska bezpośrednio związane ze sztuczną inteligencją.
Firmy potrzebują inżynierów budujących modele, specjalistów zajmujących się danymi, osób oceniających odpowiedzi systemów AI oraz inżynierów wdrażających rozwiązania u klientów.
Pojawiają się również stanowiska menedżerskie. Coraz więcej organizacji zatrudnia osoby odpowiedzialne za opracowanie strategii wykorzystania sztucznej inteligencji.
Według danych LinkedIn przywoływanych przez "The Economist" liczba ofert dla heads of AI, AI engineers oraz directors of AI mniej więcej podwoiła się w porównaniu z latami 2023–2024.

Wstępne badania Gada Levanona, głównego ekonomisty Burning Glass Institute, wskazują natomiast, że około 1 proc. profesjonalnych stanowisk w USA można już określić jako "AI jobs" – miejsca pracy, które prawdopodobnie nie istniałyby bez rozwoju sztucznej inteligencji.
W zawodach komputerowych oraz naukach przyrodniczych ich udział może wynosić już 4–5 proc.
Analiza LinkedIn wskazuje z kolei na około 640 tys. nowych stanowisk związanych bezpośrednio z AI utworzonych między 2023 a 2025 rokiem.
Programiści i specjaliści od danych też korzystają na boomie
"The Economist" przeanalizował również zatrudnienie w zawodach profesjonalnych znajdujących się najbliżej rewolucji AI – wśród inżynierów, programistów, matematyków i data scientists.
Od 2022 roku liczba zatrudnionych w tych profesjach wzrosła o około 730 tys. powyżej trendu obserwowanego dla ogółu zawodów profesjonalnych.

Magazyn zastrzega, że nie można całego tego wzrostu przypisać sztucznej inteligencji. Dane sugerują jednak, że AI odpowiada przynajmniej za część dodatkowego popytu na specjalistów.
To istotne również dlatego, że jedną z największych obaw związanych z generatywną AI było właśnie zagrożenie dla programistów i innych wysoko wykwalifikowanych pracowników umysłowych.
AI może zwiększać zapotrzebowanie na ludzi
Jest jeszcze trzeci mechanizm, który może wpływać na zatrudnienie – wzrost produktywności.

Sztuczna inteligencja pozwala prawnikom szybciej przygotowywać dokumenty, analitykom przeszukiwać sprawozdania finansowe, a programistom sprawniej pisać kod. Nie musi to jednak automatycznie oznaczać, że firma potrzebuje mniej pracowników.
Jeżeli dzięki AI wykonanie określonej usługi staje się tańsze i szybsze, może wzrosnąć zapotrzebowanie klientów na tę usługę. W rezultacie przedsiębiorstwo może obsługiwać więcej klientów i zwiększać skalę działalności, zamiast jedynie redukować zatrudnienie.
To mechanizm znany z wcześniejszych fal automatyzacji: wzrost wydajności pojedynczego pracownika może w niektórych branżach prowadzić do zwiększenia, a nie zmniejszenia całkowitego popytu na pracę.
Młodzi nie okazali się pierwszymi ofiarami AI
Szczególnie interesujące są dane dotyczące osób rozpoczynających karierę. To właśnie juniorzy mieli należeć do grup najbardziej zagrożonych przez generatywną AI, ponieważ wiele wykonywanych przez nich prostszych zadań można stosunkowo łatwo automatyzować. Na poziomie całej gospodarki amerykańskiej nie widać jednak na razie katastrofy.

"The Economist" zwraca uwagę, że różnica między stopą bezrobocia wśród osób w wieku 20–24 lat a bezrobociem w całej gospodarce znajduje się blisko wieloletnich minimów.
Nie oznacza to, że problemy nie występują w poszczególnych zawodach. Rekrutacja w części tradycyjnych stanowisk biurowych osłabła, a niektóre przedsiębiorstwa wykorzystują AI do ograniczania zatrudnienia.
Dane nie potwierdzają jednak na razie scenariusza, w którym sztuczna inteligencja prowadzi do masowego wypychania młodych ludzi z całego rynku pracy.
Milion nowych miejsc pracy nie oznacza końca problemu
Szacunek "The Economist" należy jednak interpretować ostrożnie. Nie oznacza on, że milion osób otrzymało pracę wyłącznie dlatego, że firmy wdrożyły generatywną AI.
Znaczna część nowych miejsc pracy powstaje wokół infrastruktury potrzebnej do rozwoju technologii, a nie dzięki automatyzacji już istniejących przedsiębiorstw. To m.in. budownictwo, energetyka, produkcja sprzętu oraz centra danych. Nie wiadomo też, jak trwały będzie obecny boom inwestycyjny.












