Szemplińska zaskoczyła Wiedeń. Polska czarnym koniem tegorocznej Eurowizji?

Alicja Szemplińska z utworem "Pray" nie jest w czołówce bukmacherskich notowań, jeśli chodzi o zwycięstwo tegorocznej Eurowizji. Znawcy konkursu są jednak zgodni: występ polskiej wokalistki zrobił wrażenie nie tylko na jurorach, ale i publiczności. Niewykluczone, że 24-latka będzie jednym z czarnych koni tegorocznej rozgrywki. Dla wielu jest największą niespodzianką tej imprezy.

Kamila Meller
Kamila Meller
Udostępnij artykuł:
Szemplińska zaskoczyła Wiedeń. Polska czarnym koniem tegorocznej Eurowizji?
Alicja Szemplińska podczas pierwszego półfinału Eurowizji 2026

W sobotę wieczorem poznamy zwycięzcę jubileuszowej 70. edycji Konkursu Piosenki Eurowizji, który odbywa się w Wiedniu. Bukmacherzy typują, że kryształowa statuetka trafi w ręce reprezentantów Finlandii. Charyzmatyczny duet (wokalista Peteg Parkkonen i światowej klasy skrzypaczka Linda Lampenius) śpiewa utwór "Liekinheitin"("Miotacz ognia").

Na dalszych pozycjach do zwycięstwa typowani są reprezentanci Grecji, Izraela, Danii, Australii czy Francji. Ale i występ Alicji Szemplińskiej z utworem "Pray" nie przeszedł bez echa. I zdaniem dziennikarzy obserwujących Eurowizję od lat, Polska może liczyć na dobrą pozycję w finale. Już sam fakt, że podczas ogłaszania wyników wtorkowego półfinału wyczytano Polskę jako ostatnią – to zdaniem moich rozmówców – dobry omen.

Myślę, że to nie był przypadek, a zamierzone działanie. Twórcy konkursu doskonale zdają sobie sprawę, że w Polsce zainteresowanie konkursem jest ogromne, nawet jeśli nie reprezentuje nas gwiazda formatu Justyny Steczkowskiej. Organizatorzy to zauważyli, stąd pierwszy raz w historii zdarzyło się tak, że odczytano nas na końcu. Mimo że był to nasz dziewiąty awans do finału

Maciej Błażewicz
twórca "Dziennika Eurowizyjnego"

O tym, że organizatorzy świadomie budują napięcie wokół faworytów, mówi także Torbjörn Ek, dziennikarz szwedzkiego "Aftonbladet". Jego zdaniem ogłoszenie Polski jako ostatniej podczas wyników półfinału mogło sugerować mocną pozycję naszego kraju w głosowaniu.

– Alicja naprawdę udowodniła swoje umiejętności wokalne w półfinale i jestem niemal pewien, że zrobiła wrażenie przede wszystkim na jurorach, ale również zdobyła wysokie noty od widzów.

Opinię szwedzkiego dziennikarza potwierdza Błażewicz, który tegoroczną Eurowizję śledzi na miejscu, w Wiedniu. – Oglądałem półfinał w Euro Village, gdzie konkurs śledzą mieszkańcy Wiednia i fani bez biletów. Polska była tam bardzo głośno wspierana podczas ogłaszania wyników – i nie chodziło tylko o Polonię, ale o międzynarodową publiczność Eurowizji – mówi twórca "Dziennika Eurowizyjnego". Jak podkreśla, awans do finału był w pełni zasłużony i wynikał przede wszystkim z talentu Alicji Szemplińskiej oraz dobrze przygotowanego występu.

Klasa zamiast efektów – "Pray" wyróżnia się w tłumie

Jak zgodnie oceniają obserwatorzy konkursu, Alicja Szemplińska i "Pray" wypadają w tym roku naprawdę dobrze, wyróżniając się na tle licznych podobnych utworów w krzykliwej scenicznej oprawie.

– Alicja naprawdę zaskoczyła nawet sceptyków jej piosenki. I to właśnie może być jej największa siła. Dość skromny, naprawdę świetnie skrojony występ zostanie zapamiętany – komentuje Bartosz Sąder, dziennikarz WP Kultura. – Być może polska piosenka wcale nie potrzebuje gigantycznej promocji – musi być po prostu dobra – puentuje.

Ta opinia nie jest odosobniona. W podobnym tonie o tegorocznej propozycji Polski na Eurowizję, tak wyraźnie kontrastującej z ubiegłoroczną "Gają" Justyny Steczkowskiej, mówi też Karol Nowakowski, dziennikarz i obserwator Eurowizji, wymieniając najmocniejsze strony występu 24-latki.

– Alicja Szemplińska zrobiła dokładnie to, czego Polska od lat potrzebowała na Eurowizji. Nie próbowała "przekrzyczeć" konkursu efektami, tylko zbudowała występ na klasie, napięciu i absolutnie pewnym wokalu. "Pray" w wersji scenicznej okazało się dużo mocniejsze niż studyjne nagranie. A minimalistyczna, wysmakowana oprawa pozwoliła skupić się na jej głosie, który był jednym z najmocniejszych momentów całego półfinału – stwierdza Nowakowski.

To nie był występ, który prosił o uwagę. On ją po prostu zabierał. Można odnieść wrażenie, że Polska w tym roku faktycznie przyjechała po dobry wynik, a nie tylko po to, żeby się pokazać. Takie momenty Eurowizja pamięta latami.

Karol Nowakowski
dziennikarz i obserwator Eurowizji 

Eurowizja 2026: Polska czarnym koniem?

Czy w takim razie 70. Konkurs Piosenki Eurowizji może przynieść polskim fanom miłą niespodziankę w postaci wysokiego wyniku w finale? Błażewicz przyznaje, że wtorkowy półfinał znacząco poprawił notowania Polski w bukmacherskich rankingach.

– Myślę, że Polska może być takim czarnym koniem tegorocznej Eurowizji. To jest utwór, który faktycznie startował z bardzo niskiego pułapu, a teraz te reakcje są bardzo pozytywne – zauważa szef "Dziennika Eurowizyjnego".

– Jeśli miałbym obstawiać wynik, powiedziałbym, że przy dobrym układzie startowym i mocnym głosowaniu jury, Polska ma szansę znaleźć się nawet w top 10. Alicja ma potencjał, żeby być jedną z największych niespodzianek tegorocznego konkursu, a dla wielu już nią jest – stwierdza Nowakowski.

I zauważa, że na niekorzyść Polski może wpłynąć w tym roku nieobecność w konkursie Islandii, Irlandii czy Hiszpanii, w których mieszkająca Polonia zazwyczaj mocno pomagała w televotingu. Tym razem głosy fanów z krajów bojkotujących konkurs będą zliczane w kategorii Rest of the World, co osłabi ich siłę.

Nie można też zapominać o mocnej konkurencji, z którą Polce przyjdzie się zmierzyć w finale.

Osobiście piosenka Alicji nie jest jedną z moich ulubionych, ale ma wspaniały głos i jestem pewien, że będzie nadal robić wrażenie w finale. W tegorocznej edycji konkursu jest jednak kilkoro świetnych wokalistów i Alicja będzie musiała być w absolutnie szczytowej formie w finale, aby przebić takie propozycje jak Francja czy Australia. Uważam, że może być jednym z faworytów jury, ale trudniej jej będzie zdobyć serca telewidzów

Torbjörn Ek
dziennikarz "Aftonbladet"

Po czwartkowym półfinale do ostatecznej rozgrywki zakwalifikowali się reprezentanci: Bułgarii, Rumunii, Czech, Cypru, Danii, Australii, Ukrainy, Albanii, Malty i Norwegii. Propozycje z Danii, Norwegii czy Australii często wymieniane są w gronie faworytów tegorocznej Eurowizji.

Te przewidywania bukmacherów pokrywają się z typami Nowakowskiego: – Wśród faworytów widzę Finlandię, Australię i Grecję. Warto też zwrócić uwagę na viralowe propozycje z Bułgarii czy Cypru.

Jubileusz bez blasku – Austria nie sprostała oczekiwaniom

Komentując tegoroczną Eurowizję, nie sposób uciec od wizerunkowego kryzysu, który kładzie się szerokim cieniem na jubileuszowej edycji konkursu. Udział Izraela, na który pięciu członków EBU zareagowało bojkotem imprezy, nadal budzi negatywne emocje.

O atmosferze towarzyszącej tegorocznej imprezie na miejscu, w Austrii, tak mówi Błażewicz: – Media austriackie obszernie relacjonują skandale, jak np. hasła o ludobójstwie, które we wtorkowym półfinale słychać było podczas występu reprezentanta Izraela. Zresztą przez tę sytuację w tym roku obowiązuje kuriozalny zakaz wnoszenia do hali flag, które nie posiadają specjalnego certyfikatu przeciwpożarowego w Austrii. A to jest przecież europejski konkurs, któremu do tej pory zawsze towarzyszyła prezentacja swoich narodowych barw. Te flagi były jednymi z symboli Eurowizji, których w tym roku nie ma.

Tegorocznej Eurowizji brakuje atmosfery wielkiego święta, mimo że konkurs obchodzi 70-lecie. Krytykowane są oprawa wydarzenia, przygotowanie ze strony austriackiego nadawcy oraz prowadzący finał – Victoria Swarovski i Michael Ostrowski. Zdaniem wielu komentatorów duet wypada znacznie słabiej niż gospodarze konkursu z poprzednich lat, m.in. Hazel Brugger i Sandy Studer ze Szwajcarii czy szwedzkie prezenterki Petra Mede i Malin Åkerman.

Tegoroczny poziom Eurowizji jest chyba najgorszy od lat. Tak źle, nieciekawie i płytko zorganizowany konkurs to naprawdę ewenement. I nie chodzi wcale o piosenki reprezentantów, chociaż te też pozostawiają wiele do życzenia, tylko o gospodarzy. Austria poległa tutaj na całej linii. Nawet publiczność zebrana w wiedeńskiej Stadthalle nie reagowała na kiepskie żarty, a może po prostu już z nudów zasnęła

Bartosz Sąder
dziennikarz WP Kultura 

Kryzys EBU kładzie się cieniem na 70-leciu konkursu

Rozczarowania tym, jak wygląda jubileuszowa edycja europejskiego święta muzyki, nie kryje także Błażewicz.

– Ja nie widzę tu celebracji konkursu, nie ma zresztą za bardzo czego świętować. Widać, że EBU mierzy się z ogromnym kryzysem w związku z udziałem Izraela, z którego prawdopodobnie długo jeszcze nie wyjdzie. Chyba dopiero teraz organizatorzy widzą, jak dużym błędem była zgoda na udział Izraela. Za sprawą jednego kraju, jednego nadawcy, zabija się ten konkurs, który zawsze był taki magiczny – ubolewa miłośnik Eurowizji.

W sobotnim finale na scenie Wiener Stadthalle w Wiedniu zobaczymy reprezentantów 25 krajów: Danii, Niemiec, Izraela, Belgii, Albanii, Grecji, Ukrainy, Australii, Serbii, Malty, Czech, Bułgarii, Chorwacji, Wielkiej Brytanii, Francji, Mołdawii, Finlandii, Polski, Litwy, Szwecji, Cypru, Włoch, Norwegii, Rumunii i Austrii.

Alicja Szemplińska z "Pray" wystąpi jako 18. w kolejności, czyli w drugiej połowie koncertu. Finał 70. Konkursu Piosenki Eurowizji od 21:00 pokaże TVP1, TVP Polonia oraz TVP VOD.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Usługa od Canal+ i Prime Video ma 21 mln subskrybentów

Usługa od Canal+ i Prime Video ma 21 mln subskrybentów

ONZ alarmuje: dziennikarki wycofują się z debaty publicznej przez przemoc i AI

ONZ alarmuje: dziennikarki wycofują się z debaty publicznej przez przemoc i AI

Canal+ idzie na wojnę z gigantem. Poszło o dane klientów

Canal+ idzie na wojnę z gigantem. Poszło o dane klientów

Odpowiednik KRRiT przyjrzy się rozmowie prawicowej telewizji z Trumpem

Odpowiednik KRRiT przyjrzy się rozmowie prawicowej telewizji z Trumpem

Sołtys Lubelszczyzny komentatorem w Canal+

Sołtys Lubelszczyzny komentatorem w Canal+

Kodano Optyk klientem Clear Communication Group

Kodano Optyk klientem Clear Communication Group