Saga z TikTokiem w USA trwa. W końcówce prezydentury Joego Bidena amerykański kongres ponadpartyjną większością przyjmuje ustawę "Sell or Ban" – aplikacje z krajów uznanych przez USA za wrogie nie mogą dłużej działać w kraju, chyba że znajdą amerykańskiego właściciela. Prawo uderza najmocniej w TikToka, który odwołuje się do Sądu Najwyższego. Ten jednak w styczniu ub.r. jednogłośnie potwierdza linię ustawodawcy – aplikacja zagraża bezpieczeństwu narodowemu. TikToka ratuje obejmujący właśnie urząd prezydent Donald Trump.
Wtedy zaczyna się gra z Chińczykami o przejęcie kontroli nad aplikacją, z której korzysta ponad 170 milionów Amerykanów. Wysiłki Trumpa doprowadzają do powołania spółki TikTok USDS Joint Venture LLC, która przejmuje amerykańską część apki. Umowa zatwierdzona przez rządy USA i Chin zapewnia dalsze działanie platformy.

Dotychczasowy chiński właściciel TikToka, ByteDance, zachował niecałe 20 proc. udziałów w nowej spółce, kolejne 15 proc. przypadło koncernowi Oracle, zaprzyjaźnionego z Trumpem miliardera Larry'ego Ellisona, funduszowi z Doliny Krzemowej Silver Lake oraz emirackiemu funduszowi MGX. Ellison jest ojcem szefów koncernu medialnego Paramount.
Popularność TikToka wśród Amerykanów od dawna budziła obawy służb i polityków obu opcji - niektórzy oskarżali Chiny o wykorzystywanie aplikacji do manipulacji, kradzieży danych, dokonywania operacji wpływu i szpiegostwa.
TikTok w amerykańskich rękach. Zaczynają się problemy
Krótko po przejęciu, amerykańscy właściciele TokToka zaktualizowani politykę prywatności w usłudze. Od tej pory ściąga już nie tylko dane o płci, dacie urodzenia czy miejscu zamieszkania, ale o wiele więcej. W tym masę danych wrażliwych – o orientacji seksualnej, pochodzeniu etnicznym, dokładnej lokalizacji w czasie rzeczywistym, a nawet statusie pobytu w USA. To ostatnie w wielu mieszkańcach budzi obawy o bezpieczeństwo osobiste, w świetle metod działania trumpowskiego urzędu imigracyjnego ICE.
TikTok Under New Ownership | The Full Breakdown of What's Known

W poniedziałek wielu użytkowników TikToka zgłosiło liczne błędy na platformie i oskarżyło ją o cenzurowanie ich treści. Skarżono się na brak możliwości odinstalowania aplikacji czy problemy z dodawaniem nowych filmów.
Zarzuty o cenzurę pojawiły się w związku z obniżoną widocznością filmów na temat działań ICE i tragedii z Minneapolis, a także z blokadą na użycie słowa "Epstin" (przestępca seksualny, dawny przyjaciel Trumpa – przyp. red) nawet w wiadomościach prywatnych.
Komunikat po wysłaniu takiej wiadomości brzmiał: "Ta wiadomość może naruszać nasze Zasady Społeczności i nie została wysłana w celu ochrony naszej społeczności". Użytkownikom dano możliwość zgłoszenia potencjalnej pomyłki – relacjonuje CNBC.

W związku z licznymi problemami, niektórzy influencerzy ogłosili bojkot TikToka i wycofanie się z platformy. Liczba dezinstalacji TikToka wzrosła o 150 proc. po przejęciu platformy w Stanach Zjednoczonych przez konsorcjum TikTok USDS Joint Venture LLC – podał CNBC News.
Rzecznik TikToka winę za błędy w działaniu aplikacji zrzuca na kłopoty z infrastrukturą sieciową – jak przekazał CNBC. Zespół pracuje nad naprawą usterek, wywołanych awarią zasilania centrum danych.
"Chociaż zasilanie zostało przywrócone, awaria spowodowała kaskadową awarię systemów, nad której usunięciem pracujemy wspólnie z naszym partnerem centrum danych". Nie podano przewidywanego terminu pełnego usunięcia problemu.

Wersję o technicznej, nie politycznej przyczynie problemów TikToka potwierdzają dziennikarze branżowego serwisu technologicznego The Verge. Ich testy wykazały, że w wiadomościach prywatnych blokadzie podlega cały zbiór słów, takich jak "test". Użycie nazwiska skazanego przestępcy seksualnego w zdaniu nie powoduje odrzucenia treści wiadomości.
Kalifornia reaguje na zawirowania na TikToku. Mocne oskarżenie
Na sprawę reaguje gubernator Kalifornii Gavin Newsom, jeden z najgłośniejszych krytyków Trumpa. "Po sprzedaży TikToka grupie biznesowej powiązanej z Trumpem, nasze biuro otrzymało zgłoszenia, a także niezależnie potwierdzone przypadki dotyczące zablokowanych treści krytycznych wobec prezydenta Trumpa" – poinformowało biuro polityka.
"Rozpoczynam dochodzenie w sprawie tego, czy TikTok narusza prawo stanowe, cenzurując treści krytyczne wobec Trumpa" - napisał Newsom na platformie X.










